Wolałam rzucić to wszystko co miałam robić dziś. Położyłam się na łóżku by móc przypomnieć sobie historię. Moją historię prawdziwego życia i miłości. Zacisnęłam mocno powieki by nie przepuścić żadnej łzy. Tych już było za wiele. Pod powiekami kryła się tylko czerń. Tak było przez kilka minut. Potem powoli moje wspomnienia zaczęły powracać, kreślić tak bardzo kolorową przeszłość. Uśmiechnęłam się mimowolnie na wspomnienie jego dotyku, ciepłego oddechu na moim ciele. Zakryłam uszy gdy usłyszałam ten sam niemy krzyk, który budził mnie co noc. Koszmar się jeszcze nie skończył. Nie chciałam już o nim pamiętać, nie dziś w tak wspaniałym dniu.
(...)
Moim marzeniem były góry. Udało mi się wyrwać z beznamiętnych objęć miasta by zaszyć się w spokojnym, sennym życiu wśród hal i zapachu oscypków. Miałam wiele ulubionych miejsc, w których często można było mnie spotkać. Tutaj też spotkałam najlepszą przyjaciółkę- Annę. Spędzałyśmy czas dość czynnie. Sport to ulubiona część mojego życia. Czy może być coś piękniejszego od biegania wśród szumu traw i zachodzącego za wzgórzami słońca?
Dzień jak zawsze rozpoczęłam czynnie. Ubrałam sportowe legginsy i koszulkę. Zapowiadał się ciepły letni dzień. Biegłam niespiesznie, truchtem. Napawając się widokami jakie ukazywały się moim oczom. W oddali zauważyłam zgrabną sylwetkę Anny. Zawsze spotykałyśmy się mniej więcej w tym samym miejscu. Blondynka uśmiechnęła się do mnie. Biegłyśmy ramię w ramię. Nie potrzebowałyśmy słów. Poranny jogging zajął nam dobrą godzinę. Zatrzymałyśmy się w miejscu, w którym zazwyczaj się rozdzielałyśmy.
- Pojedziesz dzisiaj ze mną do miasta? - Anna spojrzała na mnie, twarz miała lekko zaróżowioną z wysiłku.
- Chętnie. Przyjadę po Ciebie o 11- puściłam do niej oczko i ruszyłam w swoją stronę do domu.
Wzięłam szybki prysznic. Wybrałam z szafy białą bokserkę i jeansowe szorty. Zrobiłam sobie śniadanie i usiadłam na werandzie by móc zjeść spokojnie. Przymykałam z uśmiechem oczy gdy promienie słońca dosadnie mnie raziły. Było to piękne lato, które jeszcze na dobre przecież się nie rozkręciło. Rozłożyłam się wygodnie na leżaku jednak po chwili spojrzałam na zegarek, który wskazywał już 10:50. Szybko wstałam, wymyłam talerz, wzięłam ze stolika kluczyki i wyszłam z domu.
Włączyłam moją ulubioną, dość melancholijną piosenkę i ruszyłam po przyjaciółkę. Dziewczyna czekała już na mnie przed bramą swojego domu. Wsiadła do samochodu uśmiechając się do mnie. Podkręciłam głośniej muzykę, lubiłam pędzić po krętych ulicach gór z muzyką wypełniającą całą moją duszę. Ania zapatrzyła się gdzieś w dal. Ja byłam szczęśliwa, że mogłam spełnić jedno ze swoich największych marzeń. Mieszkanie tutaj było dla mnie ukojeniem, spokojem duszy, radością. Choć mijały dopiero dwa miesiące to już czułam się jak u siebie.
Pomimo, że było dopiero wczesne przedpołudnie wielu ludzi kręciło się już po ulicach. Można było zauważyć ścisk na parkingach. Pewnie nie było też wolnych pokoi. Pocieszało mnie to, że tym razem nie jestem już turystką. Zaparkowałam tam gdzie zawsze, tajemnicze miejsce, którego jeszcze nie wypatrzyli przyjeżdżający tu ludzie.
Blondynka wyskoczyła szybko z auta i spojrzała na mnie przepraszająco.
- Aga, mogłabyś przez jakiś czas poczekać tutaj na mnie? - zagryzła wargę czekając na moją odpowiedź. Zaśmiałam się i wzruszyłam ramionami.
- Czyli miała być tylko szoferem, tak? - pokręciłam głową z niezadowoleniem - Poczekam, nie martw się. Będę pod telefonem.
Przyjaciółka uścisnęła mnie mocno i pobiegła w nieznanym mi jeszcze kierunku.
Oparłam się o samochód i przez chwilę myślałam nad tym co mam ze sobą zrobić. Pomyślałam, że fajnie by było znów choć przez chwilę być jak turysta. Zamknęłam auto i ruszyłam przed siebie. Nogi zaprowadziły mnie w dobrze znane mi miejsce. Skocznia była akurat otwarta na zwiedzanie. Usiadłam na jednym z murków. Trafiłam akurat na trening. W powietrzu unosiła się sylwetka skoczka. Jego kask odbijał miliony promieni słonecznych. Czułam się jak zahipnotyzowana obserwując każdego po kolei. Wyciągnęłam nieodłączny aparat i zaczęłam robić zdjęcia.
Na szczególną uwagę mojego obiektywu zasłużył sobie skoczek, który zachwycił mnie swoją osobowością. Jeśli mogłam w ogóle tak go określać nie znając osobiście. Przez chwilę był na tyle blisko bym mogła zrobić dokładne zbliżenie na twarz. Uśmiechnęłam się szeroko i schowałam aparat z powrotem do torebki. W tym samym momencie zadzwonił mój telefon.
- Gdzie jesteś?- usłyszałam głos Ani.
- Pod skocznią.
- Mam przyjść?
- Nie, poczekaj na mnie, właśnie miałam wracać.
Wstałam z murka i ruszyłam w drogę powrotną do auta. Przy wyjściu obejrzałam się jeszcze raz na siebie by móc spojrzeć na chłopaka po raz ostatni. On też na mnie patrzył. Nasze spojrzenia się spotkały- przeszedł mnie zimny dreszcz.
Ania siedziała pod drzewem. Gdy mnie zauważyła podeszła do mnie wyraźnie z siebie zadowolona. Spojrzałam na nią pytającym wzrokiem. Ta tylko machnęła ręką.
- Zabieram Cię na mrożoną kawę!- złapała mnie za dłoń i pociągnęła w przeciwnym kierunku.
- Czym sobie na to zasłużyłam?
- Tym, że na mnie czekałaś. A właśnie, jak spędziłaś ten czas?
Uśmiechnęłam się sama do siebie na wspomnienie spod skoczni. Jednocześnie zapragnęłam jak najszybciej przejrzeć zdjęcia. Szczególnie te, na których widniała sylwetka tamtego skoczka. Spojrzałam na przyjaciółkę i wzruszyłam ramionami.
- Byłam tylko pod skocznią. Porobiłam trochę zdjęć i...
- Uwielbiam oglądać Twoje zdjęcia!- klasnęła w ręce radośnie jak małe dziecko- Będę mogła je obejrzeć z Tobą po kawie?
Lekko kiwnęłam głową zgadzając się. Nie byłam tym szczególnie zachwycona bo chciałam dokładnie przyjrzeć się poszczególnym zdjęciom. Ale z drugiej strony nie mogę dać się zwariować dla jakiś zdjęć i przez to zaprzepaszczać spotkania z przyjaciółką.
Mrożona kawa była pyszna. Miałyśmy swoją ulubioną kawiarnię gdzie z każdą wizytą było coraz smaczniej. Potem wróciłyśmy do domu, czyli do mnie.
Zaprowadziłam przyjaciółkę na werandę. Przyniosłam świeżo wyciśnięty sok. Zabrałam ze sobą laptopa i aparat, wsadziłam kartę do odtwarzacza i naszym oczom ukazało się kilkadziesiąt różnorodnych zdjęć. Nie miałam pojęcia, że aż tyle ich zrobiłam. Pośród małych kwadracików, zauważyłam to jedno jedyne, które odtąd było moim ulubionym. Zapominając o obecności dziewczyny otworzyłam je szybko i rozpłynęłam się na sam widok zapominając o czymkolwiek innym.
Ania przypatrywała mi się badawczo. Widziała mój rosnący uśmiech na twarzy. Spojrzała na fotografię chłopaka i wszystko zaczęło jej się zaczęło układać w jasną całość. Dorwała się do klawiatury i zaczęła przerzucać po kolei zdjęcia, wyrywając Agnieszkę z letargu. Na każdych był tylko on.
- Mówisz, że byłaś na skoczni? - zaśmiała się chytrze- I co Ty tam na tej skoczni robiłaś moja droga?
Ciężko przełknęłam ślinę. Spojrzałam na nią z głupia.
- Zdjęcia... robiłam?
- Właśnie widzę- Ania pokiwała z rozbawieniem głową- Kto by pomyślał, że on przypadnie tak Tobie do gustu.
- On? Znasz go?
- A Ty nie? - omiotła mnie lekko zaskoczonym spojrzeniem. Chciałam się dopytać o coś więcej ale zadzwonił jej telefon i niestety musiała iść.
Zostałam sama w swoim domu. Poszłam do sypialni zabierając ze sobą laptopa. Byłam już dość zmęczona jednak zabrałam się za obróbkę zrobionych zdjęć. Nie wiadomo kiedy zasnęłam przy pracy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz