poniedziałek, 6 stycznia 2014

Niespodzianka

Obudziłam się kolejnego dnia wcześnie rano. Moja pozycja do spania pozostawiała wiele do rzeczenia przez to czułam teraz wszystkie mięśnie i kości. Przez przypadek laptop wylądowałby z głuchym łoskotem na podłodze, gdyby nie mój refleks. Położyłam sprzęt na stoliku i poszłam pod prysznic. Za oknem znajdowała się pomarańczowa poświata budzącego się do życia słońca. Postanowiłam zaraz po prysznicu wyjść na poranną dawkę biegania. Jak postanowiłam tak też zrobiłam. Głęboko wciągałam w płuca poranny zapach traw, rosy i drzew.
Bieganina pozwoliła mi na spokojne pobudzenie mojego umysłu do pracy. Choć nie wiedziałam co dziś będę robić, czułam, że będzie to dobry dzień. Cieszyłam się tutaj
zupełną swobodą, gospodarowaniem czasu według moich potrzeb, życie bez żadnych
zobowiązań. Zrobiłam kilka przysiadów na jednej z polnych dróg i wróciłam z powrotem
do domu. Było kilka minut po 8 gdy przekroczyłam próg mieszkania.
W łazience zmyłam z ciała krople potu i całkiem zrelaksowana skierowałam się do
salonu. Spojrzałam na mój telefon, który wyświetlał sześć połączeń nieodebranych.
Zaskoczona wybrałam numer Ani.
- Śpiochu, w końcu!- przywitała mnie tymi słowami przyjaciółka po drugiej stronie linii
telefonicznej.
- Biegałam - krótko wytłumaczyłam powód milczenia. Dziewczyna zaśmiała się.
- Dobrze już. Mogę wpaść do Ciebie za kilka minut?
- Mhm.
- W takim razie już lecę- nie zdążyłam powiedzieć nic więcej, usłyszałam tylko
przerywany sygnał.
Westchnęłam i oparłam głowę o oparcie fotela. Po kilku minutach usłyszałam kroki w
korytarzu.
- Tu jestem!- podniosłam rękę i zamachałam nią w powietrzu. Ania usiadła po turecku
naprzeciw mnie.
- Masz jakieś plany na dzisiejszy wieczór?
Pokiwałam przecząco głową. Zazwyczaj plany pojawiały się wraz z mijającymi godzinami.
Byłam pewna, że tym razem jednak nic nie będę musiała planować bo dziewczyna miała
już jakiś pomysł.
- Szykuje się dziś mała impreza. Co Ty na to?
- Nie mam nic przeciwko choć wiesz, że nie jestem aż tak bardzo imprezowym typem.
- Dziś jest szczególny dzień, więc możesz się zapomnieć.
- Szczególny? - nie bardzo rozumiałam o co jej chodzi - Jaki strój obowiązuje?
- Taki w jakim najlepiej się czujesz. Jednak mogłoby paść na jedną z Twoich ekstra
kiecek- zaśmiałam się. Moja przyjaciółka była niemożliwa. Szczególnie jeśli chodzi o
moją szafę do, której miała ogromną słabość i nieograniczony dostęp.
Wstałam by zrobić nam poranne przekąski. Włączyłam nasz ulubiony serial i tak minął
nam cały poranek i przedpołudnie. Na obiad zamówiłyśmy sobie pizzę by za bardzo się
nie przemęczać. Lubiłam gotować, jednak w takie leniwe dni nie za bardzo mi to
wychodziło. Ania spojrzała na zegarek i pisnęła.
- Jest już 15, a o 19 rozpoczyna się impreza- pozbierała talerze i poszła je
pozmywać.
- Spokojnie, przecież zdążymy. Pojedziemy razem. A właśnie, gdzie to jest?
Ania wróciła do mnie wycierając mokre ręce o koszulkę.
- Nie mogę dziś jechać tam z Tobą ponieważ umówiłam się już z kimś...
- Umówiłaś się z kimś- przerwałam jej szybko wyłapując ten istotny fakt- Znam?
- Niee - wytknęła mi język i skierowała się w stronę drzwi- Widzimy się o 19 na
Słowackiej Polanie- pomachała mi i wyszła.
Poszłam na górę by wybrać kreację na dzisiejszy wieczór. Choć nie rozumiałam jaka dziś
może być okazja do świętowania. Stwierdziłam jednak, że rozrywka dobrze mi zrobi.
Zastanawiałam się czy wybrać brzoskwiniową, obcisłą sukienkę, ponad kolano czy
rozkloszowaną niebieską sukienkę na ramiączkach. Przymierzyłam i jedną i drugą.
Zdecydowanie lepiej czułam się dziś w błękicie. Tak też pozostałam w sukience numer
dwa. Dodatkiem były tylko małe brylantowe kolczyki. W makijażu stawiłam na minimalizm. Podkreśliłam rzęsy tuszem i nałożyłam koralową szminkę na usta. Nim się obejrzałam dochodziła już 18:30. Pozostawiłam włosy w ogólnym nieładzie spinając je niedbale. Miałam średnie włosy i w każdym upięciu czułam się dobrze. Kolejne 15 minut zajęło mi szukanie kluczyków do samochodu. Gdy wreszcie wsiadłam do auta była już godzina 18:55. Nie lubiłam się spóźniać, a wyszło
na to, że chyba tak będzie. Spokojnie jednak przejechałam trasę bez zbędnego dociskania gazu. Zaparkowałam.
Było dziwnie pusto i cicho. Niepewnie wysiadłam i poszłam w stronę wejścia. Drzwi były
otwarte, nacisnęłam klamkę. Moim oczom ukazała się ciemność. Ogólnie zaczęło na dworze
już szarzeć, a ja pomyliłam najwidoczniej miejsca.
- STO LAT!- nagle światło rozbłysło i rzucił się na mnie tłum ludzi z Anką na czele.
No pięknie, zapomniałam o swoich urodzinach. Zaśmiałam się radośnie i spojrzałam na
przyjaciółkę. Znajomi i ci jeszcze mi niezbyt znani zaczęli składać mi życzenia oraz
wręczali podarunki. Czułam się świetnie. Myśl, że nie muszę być sama w tym dniu,
nawet jeśli o nim zapomniałam, była dla mnie bardzo krzepiąca.
Gdy zamieszanie trochę ustało, a znajomi zaczęli się bawić wyszłam na zewnątrz by móc przez chwilę pomyśleć.
Oparłam się o drewniany płot i patrzyłam na rozgwieżdżone niebo. W ślad za mną
wyszła Ania. Stanęła tuż za mną, przez chwilę przyglądając mi się. Podeszła i oparła
się o płot tuż obok mnie. Uśmiechnęłam się do niej.
- Nieźle to sobie wymyśliłaś- spojrzałam jej w oczy po czym przytuliłam się do niej-
Dziękuję- wyszeptałam nie ukrywając wzruszenia.
- Heej- pogładziła mnie po plecach- Czego się nie robi dla zapominalskiej
przyjaciółki.
Zaśmiałyśmy się głośno. Poprzez otwarte okno słychać było moją ulubioną piosenkę.
Szybko pobiegłam do środka i zaczęłam tańczyć wśród tłumu znajomych. Widziałam jak
Ania wchodzi do środka i rozmawia z kimś pokazując w moją stronę. Nie przywiązałam do
tego zbytnio wagi. Pozwoliłam aby zawładnęła mną muzyka i tylko ona zajmowała moją
uwagę w tym momencie. Gdy skończyła się znajoma melodia podeszłam do barku by się
czegoś napić. Usiadłam koło Ani i kilku znajomych.
Dziewczyna dała mi kuksańca w bok i wskazała brodą na chłopaka naprzeciw nas.
- Poznajesz?
Przyglądałam mu się przez chwilę, jednak nic mi nie mówiła ta sylwetka. Zaprzeczyłam i
spojrzałam pytająco na dziewczynę. Nie zdążyła mi jednak odpowiedzieć bo została
porwana do tańca.
Podparłam się łokciami na stole i zaczęłam się mu przyglądać. Chłopak chyba poczuł,
że ktoś mu się usilnie przygląda bo spojrzał na mnie i uśmiechnął się uprzejmie.
Odpowiedziałam mu tym samym. Przeprosił swojego rozmówcę i podszedł siadając obok
mnie.
- Maciek- wyciągnął dłoń, wciąż uśmiechając się.
- Agnieszka- uścisnęłam jego ciepłą dłoń.
- Wiem- zaśmiał się.
- Taak?- podniosłam brew uśmiechając się szerzej- A co jeszcze wiesz?- zapytałam
zadziornie.
- Masz dzisiaj urodziny- spojrzał na mnie chytrze- I właśnie ze mną zatańczysz-
Złapał mnie za dłoń i nie czekając na odpowiedź porwał mnie do tańca.
Nie ukrywam, że bardzo dobrze tańczył. I mi się bardzo dobrze z nim tańczyło.
Nie skończyło się tylko na jednej piosence. Szczerze mówiąc czułam się już lekko
zmęczona i wybawił mnie kolega wołający Maćka. Okazało się, że musieli już wracać.
Chłopak pożegnał się ze mną i z innymi po czym wyszedł. Klapnęłam koło Anki szukając
w pobliżu czegoś do picie. Dziewczyna podała mi butelkę wody i uniosła kciuk do góry.
- O co Ci chodzi?- zaśmiałam się radośnie.
- W końcu go poznałaś!
- Kogo? Maćka? Kto to w ogóle jest?- zrobiłam głupią minę i ziewnęłam- Nieważne-
lekceważąco machnęłam ręką- Muszę wracać już do domu bo zaplanowałam sobie na jutro
zdjęcia pod skocznią. Jedziesz ze mną?
- W życiu! Choć raz chcę się porządnie wyspać.
- Przecież Ty nie spisz długo- klepnęłam ją w ramię i wytknęłam język. Dałam buziaka
w policzek i wskazałam drzwi.
- Będę lecieć.
Pożegnałam się ze wszystkimi i podziękowałam za niespodziankę. Wróciłam do domu. Po
szybkiej kąpieli padłam na łóżko i zasnęłam w jednej chwili jak zabita.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz