Druga seria mogłaby się już tak naprawdę nie odbywać, wszystko było przesądzone, a finał tylko potwierdzał, że podium należy do najlepszych. Agnieszka wmieszała się w tłum, chciała poczuć te wszystkie emocje i radość, którą setki ludzi dookoła potęgowały okrzykami, śpiewami i uśmiechem. W tym miejscu nie ważna była narodowość tylko wspólna przyjemność przeżywania sportu i emocji. Kiedy ostatni skoczek, kończący całą serię Pucharu Świata zasiadł na belce dziewczyna mocno zacisnęła kciuki. Jeszcze kilka godzin wcześniej przy wspólnym śniadaniu słuchała jak opowiadał jej o tym co czuje ponownie wygrywając największą stawkę. Zaczęła skakać wraz z tłumem ciesząc się z nowego rekordu skoczni. Wrzawie i śpiewom nie było końca. Minęło chyba dziesięć minut zanim Gregor zszedł, a raczej został zniesiony jako tryumfator przez kolegów z zeskoku. Aga podeszła do barierek gdy zaczęli rozkładać podium. Nie potrafiła ukryć wzruszenia gdy jej chłopak odbierał jedną, drugą, trzecią nagrodę. Była z niego niesamowicie dumna, jednocześnie nie potrafiła wyobrazić sobie co on może czuć w tym właśnie momencie. Wyraz jego twarzy był dla niej jednoznaczny i wiedziała, że jeszcze długo będą wspominać tę chwilę. Po dekoracjach przyszedł czas na media, konferencje, fanów. Dziewczyna domyśliła się, że jeszcze przez długi czas będzie musiała poczekać z osobistymi gratulacjami. Oparła się o barierki i zapatrzyła na malownicze widoki. Była w pięknym miejscu, które samym wyglądem wzruszało ją do granic możliwości. Otarła kąciki oczu i westchnęła.
- Tutaj jesteś! Wszędzie cię szukałam!- usłyszała głos przyjaciółki. Odwróciła się powoli i uśmiechnęła się do niej.
- Hej, co jest?- Ania przyjrzała się jej z bliska i przytuliła ją do siebie- Gratuluję ci tak zdolnego chłopaka!
- Czuję się tak jakbym to ja sama wygrała- dziewczyna spojrzała na skocznię.
- Wygrałaś i to nawet więcej niż się spodziewasz- Anka puściła jej oczko- A gdzie on teraz?
- Myślę, że jeszcze trochę będę musiała na niego poczekać.
- W takim razie chodźmy do hotelu, pogadamy sobie no i poczekamy na chłopaków.
- A do którego hotelu? Bo ja byłam w jednym, a ty w drugim o ile mnie pamięć nie myli- Aga zaśmiała się- opowiedz mi właśnie jak ci minęły urodziny!
- Tam gdzie masz swoją walizkę tam jest twój hotel- Anka wytknęła jej język- a urodziny... wyjątkowe... nie mogłam mieć lepszych.
- To znaczyyy?
- To znaczy, że stałam się kobietą w pełni, jeśli wiesz co mam na myśli- spojrzała na przyjaciółkę wymownie.
- SERIO?!- Agnieszka stanęła jak wryta i wybałuszyła oczy.
- Czy to takie dziwne?- zapytała Ania rozbawiona jej reakcją.
- No nie ale... ale... no nie... dobra dziwne bo w kółko powtarzałaś że...
- Ale Kofler to jest ten jedyny- przerwała jej.
Przez chwilę pomiędzy dziewczynami panowała cisza. Weszły do hotelu i skierowały się do swojego pokoju.
- To na tym łóżku działy się te rzeczy?- Aga zafalowała brwiami i zaczęła się sponiewierać na łóżku.
- Nie, na parapecie.
- Serio?!- po raz drugi tego dnia Aga przybrała zaskoczony wyraz twarzy.
- Nie głupku akurat tutaj jestem dość staroświecka i wolę wygodę.
- I jak było?- dziewczyna przesunęła się na kraniec łóżka i usiadła.
- A jak tobie jest kiedy... no wiesz.
- Wspaniale!
- No właśnie, tak też było- Ania usiadła obok przyjaciółki i wróciła myślami do poprzedniego wieczora.
- Nie wierzę, nie jesteś już dziewicą! Moja kochana Ania straciła dziewictwo z Andreasem. Mój wzór cnoty właśnie stracił to co miał najcenniejsze- dziewictwo.
- Jak jeszcze raz powiesz coś o dziewictwie uduszę cię osobiście tą poduszką.
- Przepraszam pani Aniu-nie-dziewico- Aga wyszczerzyła się i zaczęła się bronić przed dziewczyną okładającą ją poduszką.
Popołudnie minęło im w radosnej i miłej atmosferze. Przesiedziały w pokoju hotelowym rozmawiając i śmiejąc się. Zamówiły do pokoju butelkę wina. Kiedy wypiły niemal połowę trunku usłyszały pukanie do drzwi. Anka wstała z łóżka i pobiegła do drzwi by otworzyć. Do pokoju weszli Andreas i Gregor. Ania przywitała swojego mężczyznę szybkim muśnięciem w policzek. Agnieszka podeszła do Gregora spojrzała mu w oczy i przytuliła się do niego bardzo mocno. Ten wręczył jej bukiet kolorowych kwiatów, który chował za plecami.
- A gdzie moje kwiatki?- zaśmiała się Ania.
- Niestety nie dostałem kwiatków- Andi zrobił zasmuconą minę.
- Nie szkodzi- dziewczyna uśmiechnęła się i spojrzała na przytulającą się do siebie parkę obok- Chodźmy może gdzieś, niech zostaną na razie sami- szepnęła. Andi kiwnął głową i wyciągnął do niej dłoń. Anka ubrała się szybko i chwyciła go za wyciągniętą rękę.
- My idziemy na spacer- powiedziała głośno i zamknęła za sobą drzwi.
- Przepraszam, że musiałaś tak długo czekać ale musiałem wypełnić swoje obowiązki, a to i tak nie koniec...- chłopak spojrzał na nią przepraszającym wzrokiem.
- Rozumiem, będę czekać zawsze tyle ile trzeba- uśmiechnęła się do niego- Gratuluję ci, nawet nie wiesz jaka rozpiera mnie duma- musnęła go w usta.
- Byłaś na zawodach? Szukałem cię w tłumie ale nigdzie nie mogłem znaleźć.
- Oczywiście, że byłam. I wszystko widziałam od początku do końca- oparła głowę o jego ramię- powiedzmy, że wtopiłam się w tłum.
- Chciałem ci dać buziaka chociaż po dekoracji.
- Wiem ale... myślę, że to nie jest najlepszy pomysł.
- Dlaczego?- spojrzał na nią zaskoczony.
Agnieszka odwróciła się od niego i usiadła na łóżku. On poszedł w ślad za nią.
- Nie uważasz, że lepiej nie robić żadnych sensacji?
- Chodzi ci o to żeby ukrywać fakt, że jestem z tobą szczęśliwy?- zapytał kładąc sobie jej dłoń na kolanie.
- W pewnym sensie.
- Przecież i tak już o tym pisali w gazetach.
- Ale to były tylko plotki. To znaczy niby plotki bo jednak prawdziwe ale... Ach wiesz o co mi chodzi. Nie chcę żeby ta wiadomość przysporzyła ci kłopotów.
- Kochanie, to będzie chwilowa sensacja- ujął jej twarz w dłoń- z resztą żyjmy normalnie i po prostu przed niczym się nie chowajmy. Dobrze?- poczekał aż dziewczyna kiwnie głową- W ważnych dla mnie chwilach chcę cię mieć zawsze przy sobie.
Gregor nachylił się by pocałować Agnieszkę. Przez kilka kolejnych minut poddawali się przyjemności pocałunku. Dziewczyna położyła się na łóżku ciągnąc za sobą chłopaka, wtuliła się w niego.
- Jutro wracamy do domu, ten tydzień będzie trochę szalony ale damy radę- pogłaskał ją po głowie i pocałował w czoło.
- Widzę, że jesteś bardzo zmęczony- uniosła się lekko na łokciu i pogładziła go czule po policzku.
- Troszeczkę tylko. Za dużo emocji jednego dnia- zamknął powieki i uśmiechnął się- Jestem szczęśliwy i... szczęśliwy, że teraz mogę być tutaj z tobą, a nie pośród tłumów ludzi na jakimś bankiecie.
- Bankiecie? Jak to?- Aga spojrzała na niego zaskoczona.
- No tak... na zakończenie sezonu. Powiedziałem, że jestem zmęczony i mi odpuścili ale w następnym tygodniu już się nie wykręcę- spojrzał na nią- mam tutaj o wiele przyjemniejszy, kameralny bankiet. Widziałem nawet wino- zaśmiał się.
- Chcesz trochę?
- Dziś podziękuję, przytul się do mnie i może po prostu pójdziemy spać, co ty na to?
- Powiem ci, że to dobry pomysł, sama czuję się zmęczona- dziewczyna chwyciła za kołdrę i nakryła ich. Przytuliła się do niego i po kilku minutach oboje mocno spali.
Mniej więcej koło północy Ania wróciła z Andim pod hotel. Spojrzała w okno.
- Ciemno, chyba Aga poszła już spać, więc będę musiała być cicho.
- Odprowadzę cię pod same drzwi- szepnął Andi.
Kiedy byli już na górze dziewczyna dała pożegnalnego buziaka Koflerowi i nacisnęła klamkę jak najciszej potrafiła. Zapaliła małą lampkę i po chwili wróciła na korytarz. Kofler nie zdążył jeszcze wsiąść do windy. Podeszła do niego rozkładając ramiona.
- Coś mi się wydaje, że i tej nocy ode mnie nie odpoczniesz. Oboje śpią jak zabici.
- Chętnie cię do siebie przygarnę- Andreas uśmiechnął się łobuzersko i wciągnął dziewczynę za sobą do windy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz