Koniec sezonu zbliżał się wielkimi krokami. Skoczkowie czekali na tę chwilę od wielu tygodni. W wywiadach często podkreślali, że trwający sezon dał im mocno w kość i potrzebują kilku dni spokoju i regeneracji.
Andreas kończył pakować ostatnie rzeczy przed odlotem do Słowenii. Ania stała oparta o framugę drzwi i obserwowała mężczyznę. Kofler zasunął zamek błyskawiczny i klasnął w dłonie wstając z podłogi.
- Czemu jesteś taka smutna?- podszedł do niej i przytulił ją do siebie.
- Ach. Tak po prostu.
- Tak po prostu?- chwycił ją za podbródek i spojrzał w oczy.
- Chciałabym tam jechać z tobą i... no nie ważne- wyswobodziła się z jego uścisku- Pospiesz się bo nie zdążysz na lotnisko- rzekła idąc do przedpokoju.
Kofler sięgnął po swoją torbę i poszedł w ślad za dziewczyną. Nie miał pojęcia co ją trapi ale musiał się tego dowiedzieć. Spojrzał na zegarek i przyspieszył kroku. Teraz musiał się spieszyć na samolot.
***
Sięgnął po telefon i wybrał numer Agi. Odebrała po kilku sygnałach.
- Halo?
- Cześć Aga, co tam słychać?- zapytał.
- Dzwonisz do mnie żeby się zapytać co u mnie słychać?- zaśmiała się- Lepiej mów co się stało.
- No właśnie nie wiem, myślałem, że ty mi to powiesz.
- Ja?- zapadła chwila ciszy na linii- Możesz mi powiedzieć o co chodzi?
- Od kilku dni Ania chodziła struta, rozdrażniona, a nawet smutna. Myślę, że powinna się cieszyć. Sezon się kończy będę w domu praktycznie przez cały czas... na jakiś czas.
Gregor spojrzał ciekawie na Andreasa. Stanął i zaczął przysłuchiwać się rozmowie.
- Nie wiem co może być tego powodem...- dziewczyna zaczęła się intensywnie zastanawiać- Szczerze mówiąc nawet mi nic nie powiedziała. Ale postaram się dowiedzieć o co chodzi jeśli chcesz. Teraz będę jechać do sklepu po prezent dla niej więc zadzwonię jak wrócę.
- Prezent?
- No tak, urodzinowy.
- Urodzinowy?
- Andi nie mów tylko, że zapomniałeś o tym, że Anka ma pojutrze urodziny?!
Mężczyzna klepnął się w czoło i głośno westchnął. Gregor stał obok niego patrząc na niego wyczekująco.
- Nie zapomniałem! Tylko troszeczkę czas mi się w kalendarzu przesunął- uśmiechnął się do Gregora- Mam pomysł jak to naprawić. Pomożesz mi uknuć pewną niespodziankę?- zapytał niemal szeptem puszczając przy okazji oczko do chłopaka i odszedł od niego na bezpieczną odległość by ten nie słyszał dalszego ciągu rozmowy.
***
Agnieszka pojechała do przyjaciółki, w bagażniku miała spakowaną walizkę, a w rękach niosła pudełko z prezentem. Nawet nie siliła się na pukanie, bez ogródek weszła do mieszkania. Ania siedziała akurat na sofie pod kocem wpatrując się w jakąś telenowelę w telewizji.
- Wszystkiego najlepszego piękna!- dziewczyna przytuliła się do jej pleców dając wielkiego całusa w policzek- Żeby to twoje życie było nadal taką bajką jaką jest teraz.
- Dziękuję- Ania uśmiechnęła się delikatnie i poklepała miejsce obok siebie- Wybacz ale niczym szczególnym cię nie ugoszczę bo nawet nie chciało mi się iść do sklepu.
- To nawet dobrze się składa! Proszę to dla ciebie- Aga wręczyła dziewczynie pudełko i z niecierpliwością czekała aż ta je otworzy.
- Nie musiałaś...- Ania obracała pudełko w ręce.
- No już, już otwieraj- ponaglała ją przyjaciółka.
- Bilet?- Anka patrzyła na nie nieco zdezorientowana.
- Bilet- dziewczyna kiwnęła głową- pakuj się i lecimy w podróż.
- Ale jak? Tak teraz? Nie mogę wszystkiego zostawić i...
- Możesz możesz, jakbyś nie zauważyła mamy za dwie godziny odlot więc nie masz za wiele czasu- Agnieszka wytknęła jej język.
- Mogę chociaż wiedzieć dokąd lecimy?
- Taaak, dowiesz się jak wylądujemy. Pakuj się, czas leci- cmoknęła w powietrzu i pierwsza poszła do pokoju gdzie Ania miała schowane wszystkie swoje rzeczy.
***
Kiedy wylądowały Anka chyba nadal nie do końca wiedziała gdzie się znajdują. Aga pociągnęła ją za sobą do dobrze znanego jej busa.
- Cześć Flo!- uśmiechnęła się do mężczyzny siedzącego za kierownicą.
- O! Nie wiedziałem, że to po was mam przyjechać! Cześć- wyraźnie ucieszył się na widok dwóch kobiet. Agnieszka przytknęła palec do ust dając mu znak by jej nie wydał.
- Czy ja mogę wiedzieć co tutaj się dzieje? To są te wakacje?
- Nie cieszysz się?- dziewczyna wyszczerzyła się.
- Nie no... cieszę ale kto to wymyślił?
- O nic nie pytaj tylko wskakuj- zarządził mężczyzna i odpalił pojazd.
Kilkadziesiąt kilometrów podróży upłynęło im w miłej i przyjemnej atmosferze. Dobra forma Gregora nie pozwalała o sobie zapomnieć. Wygrał dzisiaj, a jutro po raz kolejny w karierze miał sięgnąć po najważniejszą nagrodę. Aga była dumna ze swojego mężczyzny, uśmiechała się sama do siebie gdy Florian opowiadał jej o nim w samych superlatywach.
Zajechali pod same drzwi hotelu. Aga podziękowała mężczyźnie i ruszyła w stronę wejścia. Wiedziała już jaki numer pokoju mają, nie musiały się meldować, musiała jedynie odebrać kartę magnetyczną, która była przepustką do hotelowych czeluści. Nie odpowiadała na żadne pytania przyjaciółki, udawała, że ich nie słyszy. Wiedziała, że jest strasznie zirytowana ale była pewna, że za chwilę cała irytacja dziewczyny pryśnie jak bańka mydlana.
- O kurcze! Mogłabyś pójść jeszcze do recepcji zapytać się o hasło do wi-fi?- spojrzała błagalnie na dziewczynę.
- Serio jest ci to teraz potrzebne?- ta spiorunowała ją spojrzeniem.
- Ymm no tak... możesz zostawić walizki. Jakby co to pokój 234, zapukaj- uśmiechnęła się przepraszająco i złapała za jej walizkę. Odprowadziła wzrokiem dziewczynę do windy i gdy miała pewność, że już w niej zniknęła szybko pognała do pokoju.
- Cześć. Mam dokładnie cztery minuty żeby wrzucić sobie coś do torby- zaśmiała się, chwyciła za swoją walizkę wyciągając z niej potrzebne rzeczy jednocześnie witając się z mężczyzną- Noo muszę ci powiedzieć, że się postarałeś. Daję wam dzisiaj wolny pokój o ile nikt mnie nie wyeksmituje z tamtego.
- Zostawiłem ci wolne pole- mężczyzna cmoknął ją w policzek- Dziękuję ci, że tu ją przywiozłaś.
- Nie ma za co, w końcu trzeba sobie pomagać- miała dodać coś jeszcze ale usłyszała ciche pukanie do drzwi. Złapała za swoją torbę i podeszła do nich powoli- W takim razie życzę ci powodzenia i... przyjemnej nocy- puściła oczko do mężczyzny i otworzyła drzwi.
- Password01 pisane z wielkiej litery... Mogę wiedzieć gdzie ty się wybierasz?- Ania spojrzała na przyjaciółkę ze złością. Dopiero po chwili zobaczyła to co za nią.
Agnieszka wyszła z pokoju uśmiechając się do siebie. Sama skierowała swe kroki do hotelu oddalonego kilkaset metrów dalej. Chciała zrobić Gregorowi niespodziankę. Wyciągnęła kartkę z numerem pokoju. Kiedy weszła na właściwe piętro zapukała do drzwi.
Gregor siedział na łóżku w swoim ulubionym dresie. Odpowiadał akurat na maile, które namnożyły się w jego skrzynce. Zdziwił się, że ktoś do niego puka, skoro Kofler miał ze sobą klucze. Dopisał maila do końca i dopiero wtedy zszedł leniwie z łóżka. Otworzył drzwi i nie mógł uwierzyć własnym oczom.
- Myślałam, że już mi nie otworzysz- Aga stała oparta o framugę drzwi i uśmiechała się do niego.
Gregor wciągnął ją szybko do pokoju i przytulił do siebie mocno.
- Tylko ciebie mi tutaj brakowało- powiedział patrząc jej w oczy.
- Oto jestem- cmoknęła go w policzek- Ach i nie wiem czy to dozwolone ale mam nadzieję, że mnie dzisiaj przenocujesz.
Gregor spojrzał na dziewczynę nie rozumiejąc.
- Zapewniam cię, że Andi dziś nie wróci, będzie za bardzo zajęty. Anka ma urodziny,wiesz...
- Nie złożyłem jej życzeń!- chłopak sięgnął po telefon jednak Agnieszka skutecznie go powstrzymała przytrzymując jego dłoń.
- Może poczekaj z tym do jutra, hm?
Ściągnęła kurtkę, buty i szalik. Weszła na łóżko, odstawiła laptopa na stolik i oparła się o poduszki. Chłopak usiadł obok niej obejmując ją ramieniem.
- Och. Powinnam ci pogratulować- spojrzała mu w oczy- ale to już się robi takie nudne- udała, że ziewa. Po chwili została zagilgotana na śmierć, poddała się spadając niemal z łóżka. Chłopak mocno ją przytrzymał i po sekundzie ich usta połączyły się w namiętnym pocałunku.
***
Andreas zamknął drzwi za dziewczyną, patrzył jak podchodzi do okna i wpatruje się w jakiś punkt. Podszedł do niej i położył dłonie na ramionach.
- Nie wyobrażałem sobie abyś w taki dzień była sama oddalona ode mnie o dziesiątki kilometrów. Chciałem i chcę zawsze być blisko ciebie bo jesteś najważniejszym ogniwem mojego życia. Chcę żebyś zawsze była ze mną szczęśliwa i obiecuję ci, że będę robił wszystko abyś była zawsze uśmiechnięta. Nie mam dla ciebie teraz prezentu ale obiecuję, że się zrehabilituję. Wszystkiego najlepszego kochanie- wyszeptał jej do ucha.
Ania nie potrafiła ukryć swoich emocji. Uśmiechała się jednocześnie połykając łzy, które płynęły jej po policzkach. Nie wiedziała, że aż tak bardzo można darzyć kogoś uczuciem.
Kofler odwrócił ją w swoją stronę. Patrzył na nią tym swoim ciepłym spojrzeniem i ocierał jej łzy z policzków.
Dziewczyna zdała sobie sprawę, że od przyjścia nie powiedziała jeszcze ani słowa.
- Jesteś dla mnie najlepszym prezentem. Najdroższym prezentem od życia. Dziękuję, że mogę tutaj teraz z tobą być.
Mężczyzna przytulił ją do siebie. Stali tak przez kilka minut w milczeniu ciesząc się swoją obecnością.
Ktoś zapukał do drzwi. Kofler poszedł otworzyć i wpuścił do pokoju kelnera pchającego wózek pełen przysmaków. Życzył im przyjemnego wieczoru i po chwili już go nie było.
Andi wręczył Ance bukiet róż i zabrał się za otwieranie szampana. Dziewczyna obserwowała go nadal nie wierząc w to co się dzieje. Odłożyła róże do przygotowanego wazonu. Korek wystrzelił z głośnym hukiem. Mężczyzna rozlał musujący napój do kieliszków i podał jeden Ani.
- Za ciebie- stuknął jej kieliszek.
- Za nas- dodała z uśmiechem i upiła spory łyk.
- Nie masz ochoty na coś do jedzenia?
- Szczerze mówiąc mam ochotę przytulić się do ciebie i tak już zostać.
Andi uśmiechnął się i złapał dziewczynę za dłoń ciągnąc ją za sobą na łóżko. Stolik z jedzeniem ustawił obok. Usiadł na łóżku tak by Ania mogła oprzeć się o niego.
Czas mijał im na rozmowie. Kofler traktował ją jak księżniczkę, karmił owocami, delikatnie masował, skupiał na niej całą swoją uwagę.
Anka usiadła okrakiem na jego biodrach opierając się o tors. Spojrzała w jego ciemne oczy i pocałowała czule.
- Chciałbym ci dać tyle przyjemności- wyszeptał między pocałunkami.
- To daj- powiedziała szybko żyjąc tą właśnie chwilą.
Mężczyzna patrzył na nią uważnie przez chwilę lecz ta kiwnęła tylko głową i uśmiechnęła się zawstydzona.
Mężczyzna czuł już ogromne podniecenie, które próbował ukryć ale jej zgoda sprawiła, że zawładnęła nim żądza.
Ściągnął z niej bluzkę pozostawiając ją w staniku. Zaczął całować jej szyję schodząc na obojczyki. Czuł jak drży po każdym pocałunku. Wtopiła palce w jego włosy zaciskając je w pięść. Przymknęła powieki poddając się przyjemnej fali ciepła. Andreas rozpiął guzik i rozsunął rozporek jej spodni. Wsunął dłoń pod materiał jej majteczek. Ania momentalnie cała zesztywniała i złapała się go kurczowo chowając twarz w jego ramieniu. Mężczyzna złapał ją za podbródek i spojrzał w oczy.
- Nie chcę na ciebie patrzyć, to krępujące...- szepnęła odwracając spojrzenie w bok.
- Nie zrobię niczego czego ty nie chcesz, tylko mi powiedz- złapał ją tak by ponownie na niego spojrzała.
- Ja nigdy nie... Nie wiem co mam robić- próbowała patrzyć mu w oczy i jednocześnie pozbyć się wstydu, który w nią wstąpił.
- Nie masz czego się bać kochanie. To wszystko wyjdzie... intuicyjnie- uśmiechnął się do niej. Zaczął wodzić palcem po jej nagim brzuchu.
Ania po raz kolejny tego dnia nie mogła uwierzyć w to co się dzieje. Miała mężczyznę, o którym zawsze marzyła, a teraz miała mu oddać to co najcenniejsze. Chciała tego, bardzo. Ale co innego to sobie wyobrażać, a co innego w tym brać udział. Wiedziała jednak, że może mu zaufać.
Objęła go i zaczęła całować. Chciała poczuć te przyjemności, o których tyle słyszała, poruszyć każdą strefę swojego ciała. Wsunęła dłonie pod jego koszulkę dotykając idealne mięśnie jego brzucha. Ogromną przyjemność sprawiało jej dotykanie ciała mężczyzny, którego kochała tak mocno, że była w stanie zrobić dla niego wszystko. Tak jak powiedział Andi, działała intuicyjnie. Ściągnęła mu koszulkę przez głowę i rzuciła na podłogę. Usadowiła się na jego biodrach lekko nimi kołysząc. Czuła, że mężczyzna jest już mocno pobudzony. Uśmiechnęła się i tym razem to ona zaczęła całować go po obojczykach. Kofler w tym momencie skorzystał z okazji i zsunął z niej nieco spodnie, ścisnął mocno jej pośladki i poddawał się jej w całości. Ania zsuwała się powoli całując jego brzuch, gdy doszła do linii bokserek na chwilę zamarła. Mężczyzna zaśmiał się i przejął inicjatywę. Przewrócił ją na plecy i ściągnął całkowicie z niej spodnie. Nachylił się i zaczął całować zewnętrzną część jej ud, przechodząc coraz i wyżej i wyżej. Dziewczyna zacisnęła pięści na pościeli czując ogromne uderzenia gorąca. Andreas odchylił nieznacznie materiał jej majteczek i przejechał językiem po odkrytej części skóry. Jednocześnie patrzył na reakcje ukochanej, z uśmiechem stwierdzając, że są takie jakich się spodziewał. Dziewczyna zaczęła ocierać się o niego wyraźnie prosząc o więcej. Andi szybkim ruchem ściągnął spodnie, położył się na Ance i zaczął ją płomiennie całować, rękoma rozpinał jej stanik. Czuł, że ukochana jest już na tyle rozpalona i gotowa by mogli zrobić następny krok. Zsunął z niej majteczki, to samo zrobił ze swoimi bokserkami. Ania usiadła na łóżku i patrzyła na swojego mężczyznę z mocno świecącymi oczyma. Chciała go już poczuć w sobie i zrealizować jedno ze swoich marzeń.
- Nawet nie wiesz jak bardzo mocno cię kocham- wyszeptała pochylając się nad mężczyzną. Zaczęła powoli go całować przytulając się do jego boku. Mężczyzna przyciągnął ją bardziej do siebie i wsunął się w nią powoli. Ania zamarła na chwilę spinając wszystkie mięśnie swojego ciała, poczuła jednak jak Andi delikatnie gładzi ją po plecach. Spojrzała w jego ufne oczy i rozluźniła się całkowicie. Nic jej nie bolało, nie czuła się źle, za to czuła się spełniona. Poczuła kolejne pchnięcie, jej organizm ze strachu przestawił się na pełną rozkosz. Już po kilku chwilach Anka poddała się całkowicie, powstrzymywane na początku jęki i westchnienia teraz wypełniały całe pomieszczenie. Ciemne oczy Andreasa patrzyły głęboko w oczy dziewczyny. Jej ręce zaciskały się na jego plecach gdy czuła kolejne pchnięcia. Ciężko łapała oddech ale Andi skutecznie uciszał ją pocałunkami. Ich ciała zgrały się tak samo jak w tańcu, pragnienie bliskości dziko przechodziło przez ciała obojga. Napięcie w ciele Ani rosło, czuła drżenie wszystkich mięśni przewidując nadejście pierwszego prawdziwego orgazmu. Czuła napięcie wewnątrz, wiedziała, że za chwilę się uwolni. Jęknęła gdy poczuła ogromną falę przyjemności, gorąca, szaleństwa, porównywalnego ze spadaniem w dół. Andreas nie spuszczał dziewczyny z oczu ani na sekundę. Mimo żądzy dbał o to aby pierwszy raz był wyjątkowy i niepowtarzalny. Wysunął się z niej szybko czując, że za chwilę eksploduje. Głośno jęknął gdy wytrysnął na pościel. Po kilku sekundach przysunął się do dziewczyny i mocno ją do siebie przytulił. Leżeli tak bez słów przez kilka minut. Kilka długich, błogich minut, które należały tylko do nich.
- Dziękuję za ten wieczór- mężczyzna pocałował Anię w czubek głowy.
- To była najpiękniejsza niespodzianka- dziewczyna uśmiechnęła się do niego i na nowo wtuliła się w jego nagi tors.
Tej nocy dostała jeszcze kilka takich niespodzianek.
- Nawet nie wiesz jak bardzo mocno cię kocham- wyszeptała pochylając się nad mężczyzną. Zaczęła powoli go całować przytulając się do jego boku. Mężczyzna przyciągnął ją bardziej do siebie i wsunął się w nią powoli. Ania zamarła na chwilę spinając wszystkie mięśnie swojego ciała, poczuła jednak jak Andi delikatnie gładzi ją po plecach. Spojrzała w jego ufne oczy i rozluźniła się całkowicie. Nic jej nie bolało, nie czuła się źle, za to czuła się spełniona. Poczuła kolejne pchnięcie, jej organizm ze strachu przestawił się na pełną rozkosz. Już po kilku chwilach Anka poddała się całkowicie, powstrzymywane na początku jęki i westchnienia teraz wypełniały całe pomieszczenie. Ciemne oczy Andreasa patrzyły głęboko w oczy dziewczyny. Jej ręce zaciskały się na jego plecach gdy czuła kolejne pchnięcia. Ciężko łapała oddech ale Andi skutecznie uciszał ją pocałunkami. Ich ciała zgrały się tak samo jak w tańcu, pragnienie bliskości dziko przechodziło przez ciała obojga. Napięcie w ciele Ani rosło, czuła drżenie wszystkich mięśni przewidując nadejście pierwszego prawdziwego orgazmu. Czuła napięcie wewnątrz, wiedziała, że za chwilę się uwolni. Jęknęła gdy poczuła ogromną falę przyjemności, gorąca, szaleństwa, porównywalnego ze spadaniem w dół. Andreas nie spuszczał dziewczyny z oczu ani na sekundę. Mimo żądzy dbał o to aby pierwszy raz był wyjątkowy i niepowtarzalny. Wysunął się z niej szybko czując, że za chwilę eksploduje. Głośno jęknął gdy wytrysnął na pościel. Po kilku sekundach przysunął się do dziewczyny i mocno ją do siebie przytulił. Leżeli tak bez słów przez kilka minut. Kilka długich, błogich minut, które należały tylko do nich.
- Dziękuję za ten wieczór- mężczyzna pocałował Anię w czubek głowy.
- To była najpiękniejsza niespodzianka- dziewczyna uśmiechnęła się do niego i na nowo wtuliła się w jego nagi tors.
Tej nocy dostała jeszcze kilka takich niespodzianek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz