środa, 6 stycznia 2016

Dobre imię

Usłyszała głośne trzaśnięcie drzwiami. Było sobotnie późne popołudnie, za oknem masa śniegu. Spędzała te ostatnie godziny dnia owinięta szczelnie w szlafrok i koc, z kubkiem gorącej herbaty, czytając. Zeszła z łóżka by zobaczyć kto tym razem zupełnie niezapowiedzianie pojawił się u niej w domu. W przedpokoju zobaczyła porozrzucane torby i pokrowiec na narty, kurtka też leżała na podłodze walając się z butami. Nieco to dziewczynę zaskoczyło ponieważ dziś nie spodziewała się Gregora. Weszła do kuchni gdzie chłopak stał odwrócony do niej tyłem i patrzył przez okno.
- Dlaczego wróciłeś?- zapytała czując, że coś nie gra- Stało się coś?- podeszła do niego bliżej- Gregor?- chciała go objąć w pasie ale chłopak odsunął ją od siebie i wyszedł z kuchni. Mignęła jej przez sekundę jego twarz.
- Co ci się stało? Gregor!- poszła do salonu i spojrzała na wściekłą i obitą twarz chłopaka.
- Tak dostałem w mordę, coś jeszcze chcesz wiedzieć?- spojrzał na nią wściekle i wstał. Ona wstała w ślad za nim.
- Zostaw mnie i o nic nie pytaj- wyszedł z salonu. Słyszała tylko jak trzasnął drzwiami od sypialni.
- Achaa... okej czyli znowu coś nie tak- powiedziała sama do siebie i westchnęła. Poszła do kuchni by wstawić sobie wodę na kolejną herbatę. 
Wiedziała, że musi to przeczekać. Wiedziała, że nie może się teraz narzucać chłopakowi kiedy jest w nim tyle złości. Zastanawiało ją tylko dlaczego wrócił i dlaczego miał sine oko. Poszła do przedpokoju by ułożyć porozrzucane rzeczy. Odwiesiła kurtkę na haczyk, buty postawiła na boku by ociekły ze śniegu. Starła mokre ślady na podłodze, a torby ułożyła pod ścianą. Zalała wrzątkiem herbatę i poszła do salonu by tym razem rozłożyć się na sofie. Patrzyła na tańczące ogniki w kominku, które skutecznie ją usypiały. Odstawiła pusty kubek na stolik i ułożyła się wygodnie na sofie zwijając się pod kocem. Powoli zasypiała kiedy usłyszała ciche kroki na schodach. Nasłuchiwała przez jakiś czas ale nie słyszała już więcej ruchów. Ponownie pozwoliła poprowadzić się w stronę objęć morfeusza.
- Śpisz?
Podskoczyła odwracając się w stronę pytającego. Gregor siedział obok niej na podłodze. Patrzył na nią z troską. 
- Chodź do sypialni, przecież pod kocem jest zimno- powiedział niemal szepcząc. 
Dziewczyna dotknęła jego twarzy, pocierając bardzo delikatnie zasiniaczone miejsce. Pocałowała go w czoło.
- Co ci się stało biedaku?- spojrzała mu w oczy i nagle naszła ją straszna myśl, niemal usiadła- Miałeś wypadek?! Dobrze się czujesz?
- Nie, spokojnie wszystko w porządku- lekko się uśmiechnął i złapał dziewczynę za dłoń- Chodźmy spać.
Dziewczyna wstała nie pytając już o nic więcej. Poprowadził ją do sypialni, puszczając dłoń dopiero przy łóżku. Ułożyła się wygodnie obok niego i zasnęła.
Gdy obudziła się była wyspana. Za oknem dla odmiany mocno sypał śnieg. Zeszła na dół by zobaczyć gdzie jest Gregor. Nigdzie go nie było jednak gdy wyjrzała przez okno zobaczyła, że właśnie parkuje pod domem. Wysiadł z samochodu w ciemnych okularach. Zaśmiała się na ten widok i pokręciła głową. 
- O wstałaś już. Byłem w sklepie, przywiozłem świeże bułki- pomachał z zadowoleniem siatką w powietrzu. 
Dziewczyna podeszła do niego i dała mu całusa w usta po czym ściągnęła z jego nosa okulary. 
Dziś siniec był jeszcze bardziej fioletowy niż wczoraj. Cmoknęła z niezadowoleniem i poszła do łazienki po maść z arniki. Poczekała aż ściągnie buty i kurtkę i usadziła go na krześle by móc go nasmarować. 
- Powiesz mi w końcu jak to zdobyłeś?- zapytała dokładnie oglądając mu twarz, teraz zauważyła, że na szyi ma zadrapanie. Chłopak nic nie odpowiadał.
- Jest wiele źródeł u których mogę się tego dowiedzieć- spojrzała mu w oczy- Telewizja. Internet. Andi... Mam wymieniać dalej?- uśmiechnęła się mimochodem zamykając słoiczek od maści. 
- Dobra, powiem ci ale... nie zdenerwujesz się?- łypnął na nią spod oka.
- Nie, mów- usiadła naprzeciw niego.
- Zostałem zdyskwalifikowany na dwa konkursy za bójkę...
- Bójkę?- dziewczyna patrzyła na niego zaskoczona- A z kim ty..?
- No właśnie... on mnie sprowokował i tak jakoś wyszło. Ale zaczął ciebie obrażać, mnie... no nie wytrzymałem!
- Czekaj, czekaj... o kim ty mówisz?
- Ale się nie zdenerwujesz?
- Gregor- ponagliła go.
- Z Kotem. 
- Nie! No ja zabije tego idiotę! Co za..! On też jest zdyskwalifikowany? 
- Tak. Ale miałaś się nie złościć- Gregor patrzył jak dziewczyna chodzi ze złością po kuchni i gada coś do siebie, chyba po polsku bo nic nie rozumiał.
Aga chwyciła za telefon i bez zastanowienia wybrała numer do Maćka. Gdy usłyszała go po drugiej stronie słuchawki bez zbędnych przywitań zaczęła rzucać w niego wyzwiskami. Chłopak rozłączył się, a potem nie odbierał już od niej telefonu.
Odłożyła sprzęt na stół i usiadła. Gregor obserwował ją niemal z rozdziawioną buzią.
- Przepraszam cię za niego- powiedziała bawiąc się telefonem na blacie. 
- Nie możesz mnie za niego przepraszać, Aga.
- Ale głupio mi. Przyjaźniliśmy się, a on robi takie rzeczy... 
- Ale zostawiłaś go, a teraz jest zazdrosny.
- No tak ale...
- Nie ma żadnego ale. Dogadaliśmy się myślę po męsku. Z resztą nigdy specjalnie się nie wielbiliśmy- zaśmiał się Gregor. 
- Bardzo śmieszne, naprawdę. Przez to nie skaczesz dzisiaj w zawodach.
- Ale za to jestem z tobą. I mogę zjeść pyszne śniadanie, które zaraz razem przygotujemy- wstał i podszedł do nadal nie rozpakowanych zakupów- Pomożesz? 
Aga wzięła się za rozpakowywanie produktów, a potem za pomoc. Zjedli iście królewskie śniadanie składające się ze świeżych bułek z dżemem, tostów z serem i sałatki owocowej. Po śniadaniu poszli do salonu by nieco odetchnąć po jedzeniu. Gregor położył się na sofie i przyciągnął do siebie dziewczynę prosto w ramiona, okrył ich kocem.
- Wiesz, że poznałam twoją mamę?- Aga uśmiechnęła się do chłopaka.
- Jak to? Kiedy?- Gregor był wyraźnie zaskoczony.
- Przyjechała tutaj... nie wiem po co szczerze mówiąc ale... poznałyśmy się chociaż dzięki temu. Bardzo miła kobieta.
- No wiesz, po kimś muszę być taki miły przecież.
- Emm no tak- dziewczyna zaśmiała się- I wie już o tym- uniosła zaobrączkowaną dłoń.
- I co ona na to?
- Powiedziała, że dobrze wybrałeś.
- To wiem! Ja zawsze dokonuję dobrych wyborów- wyszczerzył się do niej i cmoknął w policzek.
- Chciałabym poznać całą twoją rodzinę, wiesz?
- Poznasz ale... na pewno nie pokarzę się im z tym- wskazał na swoją twarz nieco krzywiąc się.
- Ty mój obrońco- ujęła jego twarz w dłonie i oparła się o jego czoło- Dziękuję, że bronisz mojego dobrego imienia- zachichotała i pocałowała czule.
Spędzili razem cały dzień na rozmowach, przytulaniu. W międzyczasie obejrzeli skoki, przy komentarzach chłopaka, który w każdym skoku kolegów widział jakiś błąd. Aga była szczęśliwa, że może spędzić z nim tyle czasu, a Gregor nie żałował, że oberwał i został zdyskwalifikowany. Dzięki temu mógł spędzić miłą niedzielę ze swoją narzeczoną.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz