- Teraz twoja kolej kolego- Gregor wciągał właśnie na siebie bieliznę termo aktywną- ile ta twoja księżniczka ma czekać?
- Przecież nie zrobię tego teraz. Pomyśli, że zrobiłem to specjalnie, żeby nie być gorszym od Ciebie. Poczekaj, a zobaczysz co ja wymyślę dla mojej Królowej życia- Kofi jak zwykle wiedział co odpowiedzieć Gregorowi- Wy za to wczoraj bawiliście się wyśmienicie w swojej sypialni.
- A skąd Ty możesz wiedzieć takie rzeczy- Gregor wyraźnie się zaczerwienił- Podsłuchiwałeś pod drzwiami?
- Nie trzeba było podsłuchiwać, żeby słyszeć, że łóżko raczej nie służy Wam do spania- Andi puścił oczko, zabrał narty i wyszedł z domku- Zabieraj narty i idziemy, nie będziemy przy wszystkich gadać o twoich nocnych wojażach.
- Naprawdę, aż tak było słychać. Staraliśmy się być cicho...
- Coś wam to staranie nie wychodziło- zaśmiał się Kofciak- Ale spokojnie wzięliśmy z Anią pod uwagę, że musicie coś uczcić. Mieliśmy czas, żeby sobie pogadać.
- A nie mogliście iść w nasze ślady?- Gregor wyszczerzył zęby.
- Nie, nie mogliśmy. Nie będę zmuszał Ani, przyjdzie i na nas czas, a poza tym co cię interesuje nasze życie erotyczne?
- Mnie, mnie nic nie interesuje, ale widać, że zależy ci na niej skoro tak długo potrafisz czekać. Ja bym chyba nie wytrzymał, zresztą Aga chyba też nie.
- Na szczęście nie jestem Tobą, a poza tym nie trzeba od razu iść na całość, żeby było fajne. Są inne sposoby- Andreas uśmiechnął się zadziornie.
- A więc to tak, niby nic a jednak. Niegrzeczne z was dzieciaki.
- Nie tak bardzo jak z Ciebie i Agi. Wsiadaj na wyciąg i widzimy się na górze- Kofi zarzucił nartami przed siebie i już jechał na skocznie pozostawiając Gregora na dole. Była cudowna pogoda idealna na skoki, wiał lekki wiatr pod narty, promienie słońca iskrzyły się w soplach lodu zawieszonych na drzewach. Mróz smagał twarze skoczków. Komplet kibiców wypełnił po brzegi cały stadion skoczni w Willingen. Andi nie czekając na swojego kolegę postanowił wejść do pomieszczenia, gdzie wszyscy skoczkowie czekali na swoją kolej. Odłożył narty i usiadł wygodnie by zrelaksować się przed swoja próbą. Nagle usłyszał głośne krzyki dochodzące sprzed drzwi wejściowych.
- Uważaj jak chodzisz austriacka świnio!
- Uważaj na słowa i na to kogo obrażasz!
- Będę sobie mówił co chce i do kogo chcę, a już szczególnie do Ciebie! Twoje narty chyba są trochę za długie, albo specjalnie łazisz z nimi tak, że taranujesz wszystkich- krzyki słychać było w całym pomieszczeniu. Widać było, że wszyscy są zaciekawieni tym co dzieje się na zewnątrz. Andi zdołał przedrzeć się przez tłum swoich kolegów po fachu i wybiegł przed budynek. Jego oczom ukazał się nie kto inny tylko Gregor i Maciek Kot. Obydwoje łypali na siebie i czuć się dało napięta atmosferę.
- Myślisz, że jak przeleciałeś moją dziewczynę jesteś lepszy, szmaciarz jeden nie potrafi trzymać...
- Zamknij się, bo inaczej dostaniesz po mordzie- wściekły Gregor cisnął nartami i zaczął zbliżać się w stronę Maćka- Nie pozwolę Ci mówić tak o mnie, a tym bardziej obrażać Agi.
- A co Pan idealny nie chce, żeby inni się dowiedzieli, że lubi zabawiać się z przypadkowymi dziewczynami?!- wrzeszczał Maciek- zresztą jesteś taki sam jak ona, podła…
- Ani słowa więcej!- ryknął Gregor. Zbliżył się na niebezpieczną odległość, tak ze stykali się z Kotem niemal czołami. Oczywiście dookoła zdążył się już zebrać niezły tłum gapiów- Jeśli chcesz obrazić Agę ostrzegam cię po raz drugi obiję Ci tą piękną buźkę.
- Myślisz, że się Ciebie boję? Śmieszne. A nigdy Ci nie przyszło na myśl, że ona że mną robiła takie same rzeczy, że mi tez mówiła, że bardzo mnie kocha. Może ona tak lubi, omamić faceta, zrobić mu dobrze, a później...- i nie dokończył. Gregor nie wytrzymał i wymierzył mu niezły prawy sierpowy. Andi wraz z kolegami rzucili się, żeby ich rozdzielić jednak nie było to takie łatwe. Maciek z Gregorem co chwile wyrywali się skoczkom, którzy próbowali zaprzestać ich bójce.
- Powinienem rozkwasić ci ten ryj- ryczał Gregor, trzymając się za krwawiący nos. Andi próbował go odciągnąć od Kota, jednak siła Schlieriego w połączeniu z adrenaliną była piorunująca. Cały czas się wyrywał.
- Gregor przestań! Po co Ci to? On cię tylko prowokuje. Zaraz będziemy skakać.
- Nie obchodzą mnie skoki!- krzyknął- Chce dokopać temu frajerowi, nie będzie obrażał ani mnie, a tym bardziej Agi- w tym momencie Gregor wyrwał się z objęć Andiego i pognał prosto na Maćka, który skutecznie wyswobodził się z uścisków swoich kolegów.
- I co Panie idealny, nie jesteś już taki idealny, wszyscy dowiedzieli się jaka z ciebie szuja!- Maciek prawie pluł już krwią, która leciała mu z wargi.
- A ty może jesteś lepszy, zostawiłeś ją bez słowa, wyjechałeś kiedy najbardziej cię potrzebowała.
- Ja przynajmniej nie zrobiłem jej bachora po pijaku, którego i tak później straciła, niedoszły tatusiu!
Tego było już za wiele, Gregor rzucił się na Maćka z pięściami, żadni z obecnych skoczków nie byli w stanie załagodzić tej sytuacji. Andi próbował odciągnąć Gregora, lecz w efekcie sam oberwał w oko. Ktoś musiał wezwać ochronę, bo po chwili nadbiegła grupa ubranych na czarno mężczyzn. Nie patyczkując się chwycili Maćka i Gregora, skutecznie targając im kombinezony. Każdego musiała przytrzymywać trójka ochroniarzy. Zjawił się także sam Walter Hoffer.
- Co tutaj się dzieje co cholery jasnej?!- krzyknął wściekły Dyrektor Skoków- Musieliśmy przerwać serię, bo dostaliśmy sygnał, ze coś dzieje się na górze- popatrzył wzrokiem bazyliszka na sprawców całego wydarzenia- Bić się na zawodach?! Sprawy prywatne załatwia się poza skocznią! Oboje jesteście zdyskwalifikowani, bez prawa startu dzisiaj i jutro i cieszcie się, że nie zawieszam Was w udziale w zawodach do końca Pucharu Świata. Reszta proszę się ogarnąć, za 10 minut wznawiamy zawody- Ryknął wściekły Walter. Ochrona dopilnowała, żeby Gregor wraz z Maćkiem już więcej nie obkładali się pięściami. Gregor poszedł z Andim, natomiast Kot zjechał na domków, by opatrzyć swoją poobijaną twarz.
- Doigrałeś się Gregor, co cię podkusiło, żeby się z nim bić, w ogóle po co z nim gadałeś?!- Andreas był mega wkurzony, przyniósł koledze lód by chociaż trochę złagodzić siwiejące już oko.
- Nie zauważyłem i trąciłem go nartą jak wchodziłem tutaj do poczekalni, a ten debil od razu zaczął mnie wyzywać, a przy tym obrażać Agę! Wkurzył mnie niesamowicie.
- Rozumiem Cię, ale mogłeś być mądrzejszy i załatwić to po zawodach, a nie teraz. W ogóle przez tą waszą kłótnie omal nie straciłem oka. Weź się ogarnij i pomyśl zanim drugi raz komuś przyłożysz!
- Dobra, idź już skakać, bo w przeciwieństwie do mnie możesz. Ja jadę na dół.
- Poczekam aż Florian po ciebie przyjedzie, nie pojedziesz sam, bo jeszcze znów się pobijecie na dole- akurat w tym momencie zjawił się Flo i Andi mógł oddać przyjaciela w dobre ręce. Gregor pozbierał swój sprzęt, nie zwracając uwagi na wzrok innych skoczków wyszedł z pomieszczenia. Kofi próbował się wyciszyć, jednak nie było to wcale takie łatwe, co chwilę każdy chciał wiedzieć co się stało. W końcu wyszedł na rozbieg i tam czekał na swoją kolej. Po paru chwilach zapiął narty, usiadł na belkę, odepchnął się i...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz