Obudziłam się kilka minut po dziewiątej. Otworzyłam powoli powieki i zobaczyłam obok siebie wpatrującą się we mnie parę oczu.
- Nie powinieneś być na treningu?- zapytałam dając mu całusa na dzień dobry.
- Powinienem ale chciałem być dzisiaj przy tobie kiedy się obudzisz- uśmiechnął się do mnie oszałamiająco. Odszukałam jego dłoń i plotłam nasze palce. Położyłam się ponownie na poduszce i zamknęłam oczy.
- Jest mi tak cudownie- wymruczałam z uśmiechem. Poczułam na swoim obojczyku delikatny dotyk warg, który przeniósł się na szyję. Przeszły po moim ciele przyjemne dreszcze.
- Uwielbiam takie poranki- szepnęłam.
Zostałam zagłuszona przez gorący pocałunek Gregora. Poddałam się jemu z przyjemnością oddając pocałunki. Gdy dotknęłam jego nagiego torsu zaczął dzwonić telefon.
- Nie odbieraj- wyszeptałam w jego usta przerywając na chwilę pocałunek.
Gregor wsunął dłoń pod moją koszulę, gładząc mnie po brzuchu. Telefon cały czas nie dawał za wygraną.
- Odbierz- odwróciłam się przerywając pocałunek. Nie mogłam już znieść ciągłego dzwonienia.
Gregor ociągając się chwycił za telefon. Rozmawiając bawił się kosmykami moich włosów. Z rozmowy wywnioskowałam, że rozmawiał z trenerem.
- I co?- zapytałam gdy skończył rozmawiać.
- Muszę się dzisiaj pojawić na treningu- zrobił smutną minkę- Ale potem będę mieć czas dla ciebie, zgoda?
- Zgoda- kiwnęłam głową uśmiechając się- Pojadę z tobą i dobiorę mój samochód.
- Może razem pojedziemy do nich i im o czymś powiemy?- puścił do mnie oczko- Trening mam dopiero na czternastą więc mamy trochę czasu.
- Super! W takim razie wstajemy- zarządziłam i podniosłam się z łóżka ale niemal od razu zostałam na nowo na nie zaciągnięta.
- Daj nam jeszcze chwileczkę, proszę- chłopak położył mnie na łóżku i nachylił się nade mną.
- Skoro nalegasz...- zagryzłam wargi, które po chwili na nowo połączyły się ze swoją drugą połówką.
Na śniadanie zeszliśmy kilka minut po dziesiątej. Równo o dwunastej zaparkowaliśmy przed domem Koflera. Mój samochód stał tam gdzie wczoraj go zaparkowałam. Wysiedliśmy z auta i trzymając się za ręce poszliśmy do Ani i Andiego.
Otworzył nam Kofler w szarym dresie, Ania gotowała coś w kuchni. Gospodarz zaprowadził nas do salonu, po chwili na stoliku stały już kubki z parującą herbatą. Ani razu od naszego przyjścia nie puściłam dłoni swojego ukochanego. Ten uśmiechał się do mnie i mrugał porozumiewawczo. Gdy w końcu Ania i Andi usiedli razem z nami w salonie postanowiliśmy im powiedzieć.
- Chcieliśmy wam coś powiedzieć...- zaczęłam niepewnie.
- Coś ważnego- dodał Gregor.
- Będę ciocią?!- Anka klasnęła w dłonie.
- Niee- pokręciłam głową- na to musicie jeszcze poczekać- uśmiechnęłam się do Gregora.
- W takim razie o czym chcieliście nam powiedzieć?
Spojrzeliśmy wymownie na nasze splecione dłonie. Ania z Andim podążyli za naszym spojrzeniem.
- Nie wierzę!- dziewczyna niemal podskoczyła na fotelu. W jednej sekundzie znalazła się przy mnie i oglądała mój nowy nabytek.
- Tak, Gregor mi się oświadczył, a ja się zgodziłam- powiedziałam z uśmiechem nie kryjąc wzruszenia. Andi puścił oczko do Gregora.
- Przepraszam, czy ty coś o tym wiedziałeś?- zapytałam mężczyzny.
- Ja?! Oczywiście, że nie!- zaczął się bronić.
- Ciężko mi w to uwierzyć- spojrzałam na Gregora- mimo wszystko, to najpiękniejsze co mogło mnie spotkać- zagryzłam wargę tym razem tłumiąc wzruszenie. Gregor przyciągnął mnie do siebie i przytulił gładząc czule po plecach.
Ania z Andreasem cieszyli się na ten widok. W końcu pomiędzy tą parą wszystko się ułożyło. Andi spojrzał na swoją dziewczynę i usiadł bliżej niej.
- Zazdrościsz im?
- Ja? czego?-dziewczyna spojrzała zdziwiona na mężczyznę.
- Tego, że się zaręczyli. Widzę jak na nich patrzysz.
- Nie potrzebuję pierścionka jako dowodu twojej miłości.
- Chciałbym kiedyś zrobić ci tę przyjemność.
Ania uśmiechnęła się i oparła głowę o jego ramię.
- Nie musisz się spieszyć. Jest mi dobrze tak jak jest teraz.
- Ale obiecuję, że kiedyś...
- Cii- dziewczyna położyła palec na ustach mężczyzny- nic mi nie obiecuj. Co ma być to będzie- cmoknęła go szybko w policzek i klasnęła w dłonie.
- Myślę, że w takim razie powinniśmy uczcić zaręczyny. Co powiecie na wspólną kolację dzisiaj?
- Co prawda jutro już jedziemy, a ja chciałbym spędzić jeszcze trochę czasu z Agą ale...- Gregor spojrzał na Andiego i kiwnął głową- myślę, że to dobry pomysł.
- Super!- Ania nie kryła radości- na nacieszenie się sobą macie jeszcze całą noc.
- W nocy to się śpi- powiedział Gregor.
- Aby na pewno?- dziewczyna zafalowała brwiami śmiejąc się.
- Ja naprawdę nie wiem co ty robisz w nocy z tym Andreasem- Aga pokręciła głową.
- Już się tak nie wypierajcie, ja was dobrze znam- dziewczyna wytknęła język- Zajmę się wszystkim, zamówię stolik i takie tam.
Rozmawialiśmy jeszcze przez pół godziny. Umówiliśmy się, że dziś będziemy nocować u nich w domu w pokoju, który wcześniej zajmowałam, a nad ranem chłopaki pojadą wspólnie na lotnisko. To było najlepsze rozwiązanie.
Gregor musiał już iść na trening. Chciałam wyjść razem z nim ale Anka mnie zatrzymała. W rezultacie Andreas pojechał z Gregorem, a ja zostałam jeszcze na chwilę. Gdy drzwi zamknęły się za chłopakami przyjaciółka znalazła się przy mnie.
- Nie mogę w to uwierzyć. Ty zaręczona... Co to się porobiło.
- Szczerze mówiąc sama w to nie wierzę- spojrzałam na swoją dłoń.
- Opowiedz mi dokładnie jak to było!
Streściłam dziewczynie wszystko od początku. Jak znaleźliśmy się pod skocznią, jak siedziałam na belce, a potem jak Gregor wyciągnął pierścionek.
- I nie ma żadnych pikantnych szczegółów?- zapytała zasmucona.
Pokręciłam ze śmiechem głową.
- Nic, a nic- uśmiechnęłam się.
- A jeszcze wczoraj rozmawiałyśmy o tym co by było gdyby...- westchnęła z uśmiechem- Ale za to zabrałaś mi mój pomysł na oświadczyny!- wymierzyła we mnie palec. Wytknęłam jej język.
- Ja zostałam tylko bezwiednie zaciągnięta na samą górę skoczni, a reszta należała już do Gregora.
- No tak- dziewczyna kiwnęła głową- Mimo to cieszę się twoim szczęściem. Ale wiesz co oznaczają zaręczyny..?
- Nie chcę na razie o tym myśleć bo jeszcze mnie to przerośnie- zagryzłam wargę- nie rozmawiałam z nim o tym jeszcze więc... Na razie cieszmy się tym co jest.
- I tak zrobimy. Dzisiaj wieczorem.
- Dokładnie. Pojadę już do siebie żeby się przygotować na wieczór.
- Oj tak! W końcu będziesz główną gwiazdą wieczoru- dziewczyna klasnęła w dłonie.
- Taak. Chyba spadającą gwiazdą- puściłam jej oczko i wstałam po czym skierowałam się do wyjścia.
Godzinę później byłam już u siebie. Położyłam się na chwilę w sypialni na łóżku by móc pomyśleć trochę, bez świadków.
Wróciłam do Austrii. Przyrzekłam sobie, że zaczynam wszystko od nowa, nowe życie. Zostawiając za sobą przeszłość i to co było. Choć przecież nie jest tak łatwo zerwać z tym co było. Wiele wzlotów i upadków mnie ukształtowało i wpłynęło na to jakim dziś jestem człowiekiem. A jakim jestem? Czuję się troszeczkę zagubiona, a raczej wystraszona odpowiedzialnością jaką biorę na swoje barki. Równocześnie czuję się szczęśliwa bo jestem z osobą, którą kocham najmocniej na świecie. Tak. Gregor jest osobą, która ma dla mnie największe znaczenie. Czuję się przy nim bezpiecznie, a jednocześnie spełniam się. Myślę, że nawzajem się uzupełniamy. Oboje mamy dość ciężkie charaktery i chwile kiedy wszystko nas drażni. Ale myślę, że przez to rozumiemy się jeszcze bardziej. Teraz jestem jego narzeczoną. Być może cały czas śnię ale proszę by ten sen nigdy się nie kończył.
Wyprostowałam rękę nad głową i zaczęłam bawić się pierścionkiem. Pasował mi idealnie. Dopasował się do mojego palca. Tylko skąd on wiedział, że nie lubię wystających oczek?
Ktoś zapukał do pokoju. Podskoczyłam bo nikogo się nie spodziewałam, a drzwi na dole zakluczyłam. Po chwili obok mnie na brzuchu leżał już Gregor.
- O czym tak myślisz?- zapytał.
- A tak jakoś- wsunęłam ręce pod głowę. Patrzyłam przez chwilę na mojego ukochanego. Aż w końcu wypaliłam.
- Jej też się oświadczyłeś?
Patrzył przez chwilę na mnie z wyraźnym zaskoczeniem wymalowanym na twarzy. Po chwili opanował się i odpowiedział.
- Tak ale... czy to ma jakieś znaczenie?
W sumie nie wiedziałam dlaczego zapytałam. Przecież miałam z tym skończyć. Ale... nie zapytał o kogo mi chodzi więc doskonale wiedział o kim mówimy.
- W taki sam sposób jak mi?- ciągnęłam dalej.
- Oświadczyny zawsze wyglądają tak samo- zaśmiał się nerwowo i usiadł na łóżku- Ale dobrze, jeśli chcesz wiedzieć. Oświadczyłem się dość pospolicie, na kolacji z rodzicami.
- Acha- nie wiedziałam co mam powiedzieć.
- Masz wątpliwości co do swojej decyzji?- zapytał.
Nic nie powiedziałam. Podniosłam się i usiadłam na łóżku naprzeciw niego. Ciszę rozrywało tylko miarowe tykanie zegara z przedpokoju. Co mnie napadło żeby wypytywać go o przeszłość. Sama siebie skarciłam w duchu. Przesunęłam się bliżej chłopaka i przytuliłam się do niego.
- Powiedzmy, że rozumiem, choć za tobą nie nadążam...
- Przepraszam. Kocham cię- pocałowałam go w skroń i zeszłam z łóżka- idę się przygotować na wieczór.
To powiedziawszy zniknęłam za drzwiami łazienki. Wzięłam kąpiel, wysuszyłam i ułożyłam włosy.
Postawiłam na dość wyrazisty choć nie wyzywający makijaż. Wybrałam czarną sukienkę z koronki ponad kolano. Wsunęłam na stopy botki na wysokim obcasie. Do torby wrzuciłam kilka niezbędnych rzeczy i ciuchy na zmianę. Zeszłam na dół gdzie czekał już na mnie Gregor. Uśmiechnął się na mój widok i podszedł biorąc w ramiona.
- Wyglądasz wspaniale.
Cmoknęłam go w policzek zostawiając na nim czerwony ślad ust. Zaśmiałam się i wytarłam mu polik dłonią.
- Ty też niczego sobie- powiedziałam poprawiając mu kołnierzyk od koszuli.
- Jedziemy?
- Jedziemy- kiwnęłam głową i skierowałam się do wyjścia.
Postanowiliśmy pojechać moim samochodem. Był cały zapchany sprzętem Gregora. Wrzuciłam na tył torbę z rzeczami i torebkę. Usiadłam na miejscu kierowcy.
- Nie dasz mi prowadzić?- chłopak oparł się o drzwi kierowcy.
- Chyba śnisz- zmrużyłam powieki i wierzyłam go- Wsiadaj albo jadę sama.
Z ociąganiem Gregor usiadł na miejscu pasażera. Potem niemal całą drogę narzekał na to, że nie dałam mu kierować.
Podjechałam pod dom Andiego. Byli już gotowi do wyjścia i czekali na nas w salonie. Zamówiliśmy taksówkę. Pojechaliśmy do tej samej restauracji, w której jedliśmy jakiś czas temu. Gdy zamówiliśmy dania i dostaliśmy szampana, wznieśliśmy toast.
Miałam dziwne wrażenie, że jestem obserwowana ale po kilku kieliszkach szampana i wina całkowicie się rozluźniłam. Wszyscy byli w wyśmienitych humorach. Gdy skończyliśmy jeść postanowiliśmy, że pójdziemy się trochę rozerwać. Nie chcieliśmy iść na dyskotekę więc trafiliśmy do klubu przy hotelu gdzie można było się napić drinka i potańczyć. Ja z Anią kiedy tylko usłyszałyśmy naszą ulubioną piosenkę pognałyśmy na parkiet zostawiając naszych chłopców przy barze. Tańczyłyśmy szczęśliwe z życia, a ci obserwowali nas sącząc drinki.
Kiedy moje spojrzenie spotkało się ze spojrzeniem Gregora, zapragnęłam go mieć przy sobie. Bardzo blisko. Szumiący alkohol w głowie pobudzał moją chęć na niego. Cały czas nie spuszczając z niego oczu podeszłam do niego kręcąc biodrami. Stanęłam bardzo blisko opierając się o blat.
- Nie masz ochoty się trochę poruszać?- oblizałam i zagryzłam wargi. Dotknęłam jego kolana i przejechałam dłonią w górę. Gregor zatrzymał moją dłoń na jego udzie. Pochylił się mocno w moją stronę i odgarnął włosy z karku.
- Miałbym ochotę, coś proponujesz?- wyszeptał wprost do mojego ucha.
- Mam w głowie diabelskie myśli- zaśmiałam się.
- Chętnie bym je poznał- przycisnął mnie do siebie tak, że znalazłam się pomiędzy jego nogami.
- Andi... ja jestem pijana. No przyznaje ale... nie na tyle żeby nie widzieć tego, że ta dwójka zaraz będzie uprawiać seks na oczach ludzi. Na tym blacie- Ania delikatnie podszczypywała łokieć swojego mężczyzny.
- Wiesz... ja bym chętnie popatrzył- zaśmiał się i zamieszał drinkiem. Jednak gdy zobaczył wzrok dziewczyny odstawił go na bok i kiwnął głową- Racja, zwijamy się.
- Dziękuję- cmoknęła go w policzek.
- Ale żałuje, że nie zdążyłem z tobą jeszcze zatańczyć- zszedł z krzesła i podszedł do całującej się parki brutalnie ich rozdzielając.
- Mogę wiedzieć co ty robisz?- Aga spiorunowała go spojrzeniem.
- Zapobiegam katastrofie- pchnął ich lekko do wyjścia- A tak naprawdę to zaraz będzie nasza taksówka.
Ania cicho odchrząknęła i podsunęła telefon Andreasowi.
- Szczerze mówiąc nie znam numeru...- wyszczerzyła się.
- Kotku...- Jeju jak to szło- mężczyzna zaczął się zastanawiać. Na szczęście na recepcji bez problemu pomogli im w zamówieniu taksówki. Nie obyło się bez dziwnych spojrzeń recepcjonistek.
- Musimy sobie wpisać numery w telefon na wypadek pijaństwa- mężczyzna zaśmiał się i przyciągnął do siebie dziewczynę- Jak tak patrzę na to co wyrabiają ci nowi narzeczeni to mam ochotę cię porwać i zrobić dokładnie to samo.
- A co oni robią?- dziewczyna zapytała niespokojnie usiłując się odwrócić.
- Tylko się całują, spokojnie kochanie. Nie możesz cały czas być ich dobrym policjantem- musnął ją w usta- też moglibyśmy czasem zaszaleć.
- Do nas szaleństwo nie pasuje- westchnęła dziewczyna.
Gdy tylko taksówka przyjechała cała czwórka wsiadała w samochód i pojechała do domu. Rozstali się w salonie na dole. Ania widziała, że ta dwójka nie może się już doczekać chwili kiedy zostanie sama. Ona była strasznie zmęczona, a na dodatek zaczęła boleć ją głowa.
Aga ciągnęła Gregora za sobą na piętro.
- Mam ogromną ochotę być dziś nieprzyzwoita- powiedziała gdy zamknęły się za nimi drzwi do jej starej sypialni.
Gregor przycisnął ją do drzwi i zaczął namiętnie całować. Dziewczyna zaczęła zsuwać z niego koszulę rozpinając guziki. Gdy chłopak dotknął jej piersi głośno jęknęła wyginając się do tyłu. Chłopak wziął ją w ramiona i położył na łóżku. Ta zamknęła oczy poddając się chwili. Jęczała co jakiś czas czując rozkosz z jego dotyku. Pozwalała mu na to bo dawało jej to ogromną przyjemność. Gdy zsunął z niej całą górną część garderoby poddała się chwili. Pozwoliła by jej ukochany zrobił z nią co tylko zechce. Dawał jej taką rozkosz jak pierwszy raz w tym samym miejscu. Jęczała zaciskając pięści na pościeli, nie zwracając zupełnie uwagi na to, że nie jest u siebie. Chłopak czule choć pewnie dawał jej rozkosz.
- Kocham cię- szepnęła mu do ucha łapiąc oddech po wszystkim- Chciałabym być na zawsze z tobą.
Chłopak pocałował ją i spojrzał z czułością w oczy. Przytulił ją do siebie gładząc po karku.
- Już jesteś ze mną. Na zawsze- szepnął jej do ucha- Nic nigdy tego nie zniszczy.
Przeczesał palcami jej włosy i pocałował w czubek głowy. Zasnęli spleceni w miłosnym uścisku.
Gdy się obudziła była już sama. Była dwunasta w południe. Niechętnie zeszła z łóżka targana lekkimi mdłościami. Zeszła do kuchni by napić się wody. Tam spotkała przyjaciółkę.
- Dzień dobry śpiochu- Ania spojrzała na nią z uśmiechem i niemal od razu podsunęła jej pod nos szklankę z wodą. Ta wypiła duszkiem i usiadła przy stole chowając twarz w dłoniach.
- Miałaś szaloną noc widzę- uśmiechnęła się do niej.
- Niee... poszliśmy niemal od razu do łóżka ale to wino...
- Tak tak, zganiaj na wino. Do łóżka na pewno. Wszystko słyszałam, nie musisz oszukiwać.
Aga przypatrzyła się dziewczynie i zrobiło się jej głupio. Skrzywiła się na samą myśl.
- Przepraszam ale...
- Nie przepraszaj. Chociaż wiem jak brzmi miłość- puściła jej oczko- było was słychać bardzo dokładnie.
- Tym bardziej mi głupio- osunęła się na krześle.
- Aga, gdybym wiedziała, że tego nie robicie to może byłabym zaskoczona ale w tym wypadku... Cieszę się, że jesteś szczęśliwa. Bo jesteś, prawda?
- Jestem- kiwnęłam głową- Przy nim czuję się kobietą, czuję się sobą, czuję, że żyję.
- Wiem o czym mówisz- dziewczyna uśmiechnęła się- Herbatki?
Dziewczyny spędziły popołudnie na plotkach podczas gdy ich chłopcy męczyli się na treningach kilkadziesiąt kilometrów dalej. Były szczęśliwe, ze swojego dotychczasowego życia u boku swoich ukochanych.
Aga postanowiła wrócić na wieczór do domu. Gdy wracała wstąpiła jeszcze na chwilę do sklepu spożywczego. To co tam zastała zmroziło jej krew w żyłach. Na pierwszych stronach gazet były jej dwuznaczne zdjęcia z Gregorem, a nagłówek głowił tytuł "Następna pocieszycielka Schlierenzauera". Chwyciła jedną z gazet unikając wzroku sprzedawczyni. Wyszła ze sklepu. Nie mogła w tej chwili denerwować Gregora. Ale sama nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Pojechała prosto do domu, który okazał się nie być pusty. Aga zauważyła to dopiero gdy drzwi otworzyły się bezwiednie bez przekręcania kluczykiem. Niepewnie zajrzała do środka uważając na każdy swój ruch. W kuchni stała wysoka blondynka, mama Gregora. Uśmiechnęła się delikatnie do dziewczyny i ruszyła w jej stronę.
- Miło mi cię poznać- powiedziała mówiąc do niej od razu po angielsku- Angelika jestem.
- Agnieszka- odpowiedziała mechanicznie wyciągając dłoń w jej kierunku- Miło mi panią poznać.
- Mi również. Gregor wiele o tobie opowiadał. Przepraszam, że tak bez zapowiedzi ale myślałam, że mój syn już dzisiaj nie wróci, a sama zbierałam się już do wyjścia.
- Erm... ja też tutaj mieszkam ale... Nic nie szkodzi. Może ma pani ochotę na herbatę?
Kobieta popatrzyła na nią przez chwilę nic nie mówiąc aż w końcu kiwnęła głową.
- Z miłą chęcią.
Aga rzuciła na blat stołu gazetę i wzięła się za robienie naparu. Kobieta zerknęła z ciekawością na pierwszą stronę gazety. Po przeczytaniu nagłówku domyśliła się czemu dziewczyna jest nie w sosie.
- Jesteś już długo z moim synem?
- Tak...- odchrząknęła- Dość długo by być pewną swojego uczucia.
- A co do niego czujesz?- ciągnęła dalej kobieta.
- Pani syn jest wspaniałym człowiekiem i mężczyzną. Przy nim mogę czuć się kobietą, mogę się spełniać. Kocham go jak nikogo innego.
- Tak myślisz?- kobiecie spodobała się odpowiedź dziewczyny. Wzięła od niej parujący kubek i zwróciła uwagę na błyszczący się na jej palcu pierścionek.
- Tak myślę choć czasem nie jestem tego pewna...- spojrzała na gazetę i zdjęcia z ostatniej nocy.
Mama Gregora chwyciła za gazetę i przeczytała cały artykuł po czym złożyła ją i odłożyła ją na bok.
- Naprawdę uwierzyłaś temu co tutaj napisali? Gdybyś była kolejną zabawką Gregora z pewnością bym o tym wiedziała. Sama byś to poczuła. A jak na razie wnioskuję, że on jest zakochany w tobie na zabój- spojrzała na jej palec- z resztą masz na to niezbity dowód. Nigdy nie możesz w niego zwątpić. Bo kto powie prawdę jak nie on? Kto w niego tak naprawdę uwierzy jak nie ty?
Patrzyłam przez chwilę w jej duże niebieskie oczy nic nie odpowiadając. Swoimi słowami dała mi dużo do myślenia. Polubiłam tę kobietę, choć nie sądziłam, że tak właśnie będzie wyglądać nasze pierwsze spotkanie. Wzięłam łyk herbaty.
- Kiedy to się stało?- spojrzała wymownie na moją dłoń.
- Przedwczoraj... zaskoczył mnie tym bardzo- uśmiechnęłam się na samo wspomnienie tamtej chwili.
- Możesz opowiedzieć coś więcej?
- To znaczy, jak mi się oświadczył?- kobieta kiwnęła głową. Po raz kolejny w ciągu 24 godzin opowiedziałam wszystko od początku. Mama Gregora parzyła na mnie z uśmiechem, wydawało mi się, że była wręcz lekko rozmarzona.
- Mężczyźni z mojej rodziny to jednak są romantyczni...- puściła mi oczko- Może opowiem ci kiedyś o moich zaręczynach. Ale teraz będę zmykać, nie zajmuję ci już więcej czasu.
Wstała od stołu i ruszyła do wyjścia.
- Cieszę się, że mogłam panią poznać. Może odwieźć gdzieś?- zapytałam uprzejmie.
- Nie nie, przyjechałam autem.
- Ale..? Przecież pod domem...
- Zaparkowałam trochę niżej- blondynka zaśmiała się i chwyciła za klamkę ale zanim wyszła uścisnęła mi dłoń- Cieszę się, że Gregor trafił na taką dziewczynę. Myślę, że w końcu dokonał dobrego wyboru- uśmiechnęła się i po chwili już jej nie było.
Stałam przez chwilę w pustym przedpokoju myśląc o gościu, który przed chwilą wyszedł. Mama Gregora była naprawdę bardzo miłą kobietą. Chociaż szczerze mówiąc nawet przez myśl mi nie przeszło ostatnio by poznać jego rodzinę. Postanowiłam, że musimy to zmienić.
Poszłam na górę by wziąć prysznic i w końcu położyć się do łóżka. Choć był to także mój dom czułam się w nim dziwnie sama. Przytuliłam się do poduszki i momentalnie zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz