- Coś nie tak?- zapytał zatroskany.
- Oglądałam Twój pokój z perspektywy łóżka- zaśmiałam się nerwowo- a tak naprawdę to... Tak szybko się wszystko dzieje.
Chłopak odsunął się i pozwolił mi usiąść. Pogładził mnie po policzku patrząc prosto w oczy.
- Poczekamy. Nigdzie nam się nie spieszy.
Nie wierzyłam w to, że on może być aż tak kochany. Byłam strasznie rozemocjonowana.
- Ale...mógłbyś mnie przytulić.
W odpowiedzi na moje słowa chłopak przyciągnął mnie do siebie i objął ramionami. Wtuliłam się w jego ramię.
Panowała cisza. Słyszałam tylko nasze równomierne oddechy. Oglądałam jego pokój. Na jednej ścianie wisiały medale i dyplomy, na drugiej plakat F1. Dostrzegłam też zdjęcie rodzinne, które przedstawiało małych braci Kot z rodzicami. Piękny obrazek. Znałam już ich wszystkich oprócz taty.
Usłyszałam kroki na korytarzu. Ktoś zapukał do drzwi po czym je powoli otworzył. Do środka wsunęła się czupryna Kuby.
- Mama wołała was na dół.
- Nas?- zapytałam zaskoczona. Kuba zaśmiał się.
- Nie jesteś głodna?
- Mama robi przepyszne obiady ale... najlepsze ciasta są od babci! Też ją kiedyś poznasz- Maciek uśmiechnął się i dał mi całusa w policzek, wstał z łóżka. Nie miałam innego wyjścia więc również wstałam i podążyłam za chłopakami. W jadalni czekał już na nas nakryty stół.
- Proszę bardzo- Maciek odsunął dla mnie krzesło. Usiadłam lekko speszona. Mama chłopaków zaśmiała się widząc moje zakłopotanie.
- Lubisz gołąbki i zupę pomidorową?
- Lubię- kiwnęłam głową i lekko się uśmiechnęłam.
Obiad był przepyszny. Rozluźniłam się i włączyłam do rozmowy przy obiedzie. Gdy kończyłam drugie danie zadzwonił mój telefon. Przeprosiłam i odeszłam od stołu.
- Gdzie Ty się szlajasz?
- Jestem u Maćka.
- Co proszę? Dziewczyno, szybka jesteś.
- Po co dzwonisz?
- Miałam nadzieję, że porozmawiamy sobie o tym co było rano ale widzę, że Ty to ciągniesz nadal.
- Jak chcesz to zaraz mogę się zmyć.
- Dobra, w takim razie wejdę oknem.
- Anka!
- Spokojnie, rozsiądę się na twoim wygodnym trawniku.
- Pa- ucięłam rozmowę i rozłączyłam się. Za mną stał już Maciek i przyglądał mi się.
- Muszę już jechać- powiedziałam do niego sięgając po torebkę.
- Kiedy się spotkamy?- złapał mnie w talii i spojrzał w oczy.
- Mmm... nie wiem- odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Nie wiedziałam na czym stoję i w czym tkwię choć było mi dobrze. Maciek chciał coś powiedzieć ale drzwi do domu się otworzyły i zobaczyłam ostatniego członka rodziny. Spojrzał na nas lekko zaskoczony.
- Cześć tato- rzucił Maciek wesoło.
- Cześć synku- Odpowiedział mu. Spojrzał na mnie- Witaj.
- Dzień dobry i... do widzenia- kiwnęłam lekko do niego i wyszłam z domu. Gdy byłam już przy furtce Maciek złapał mnie za dłoń i przyciągnął do siebie całując namiętnie.
- Teraz mogę Cię puścić- strzelił oczko i odszedł.
Miło spędziłam dzisiejszy dzień. Ale władały mną jakieś dziwne uczucia. Nie wiedziałam jeszcze jak mam je nazwać. Odpaliłam samochód i pojechałam prosto do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz