sobota, 25 stycznia 2014

Dyskoteka

Tak jak zapowiedziała Ania, siedziała u mnie przed domem na trawniku. Zaparkowałam do garażu i aż pokręciłam głową na to co ona wyczynia. Dziewczyna nie miała zamiaru wstawać. Poklepała miejsce obok siebie. Niechętnie ale usiadłam obok niej.
- Opowiadaj co się działo dalej.
- A, nic takiego- wzruszyłam obojętnie ramionami- pojechaliśmy na skocznie, potem go odwiozłam do domu, zaprosił mnie do siebie i weszłam.
- Iii?
- I co?
- Co było dalej?- wyszczerzyła się do mnie.
- Przepraszam ale czego Ty oczekujesz? Przecież nie pójdę do łóżka z chłopakiem ot tak.
- Czemu nie? Przecież masz predyspozycje- rozbroiła mnie tym stwierdzeniem.
- A Ty?!
- A ja to co innego i wytrzymam w postanowieniu do ślubu. Będę czekać na tego jedynego- rozmarzyła się.
- Chyba, ze w zakresie Twojego spojrzenia pojawi się Kofi- zaśmiałam się.
- Tak! Ale Kofi to właśnie ten jedyny- wytknęła mi język.
- A właśnie! Dziś jest świetna okazja!
- Na co? - spojrzałam na nią nie rozumiejąc.
- Na Kofiego!
-... e? - nadal patrzyłam na nią jakby spadła z konia.
- Byłaś na skoczni i ich nie widziałaś?
- KOGO? - zapytałam już lekko wkurzona tymi zagadkami.
- Skoczków!
- Przecież było ich pełno.
- I żadnego nie rozpoznałaś?
- Przecież wiesz ze ja ich nie rozpoznaje.
Dziewczyna zmrużyła oczy i uklękła na trawie.
- Rozpoznajesz- dźgnęła mnie palcem.
- Ta, Gregora tylko- prychnęłam.
- Bingo!- przyjaciółka klasnęła w dłonie, patrzyła na mnie wymownie przez chwile. Zbaraniałam.
- On tu jest?
- Bliżej niż Ci się wydaje- zafalowała zabawnie brwiami.
- Nieee, to niemożliwe- zmarszczyłam czoło.
- Dlatego dziś idziemy na imprezę. Chyba tego nie odmówisz?
- Chętnie się trochę rozerwę i napije- westchnęłam.
- W takim razie mogę się już iść szykować- wstała otrzepując się.
- Pojedziemy Twoim samochodem? - spojrzałam na nią z nadzieja. Miałam ochotę się zabawić wiec samochód byłby mi zbędny.
- Będę o 21. Szykuj się kotku- puściła mi całusa w powietrzu i poszła.



Siedziałam jeszcze przez jakiś czas w ogrodzie patrząc na przesuwające się chmury. Nie wiem nawet która była godzina ale intuicja podpowiadała mi, ze powinnam się już pójść zacząć szykować jeśli chce wyjść gdziekolwiek.
Poszłam do samochodu po torebkę z kluczami. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Jedna wiadomość o treści 'nie mogę doczekać się kolejnego spotkania <3' czekała na mnie w skrzynce odbiorczej. Uśmiechnęłam się mimowolnie.
Równocześnie czułam się nieswojo. Szybko wszystko się rozwinęło. Jeszcze tydzień temu wzdychałam do jego zdjęć nie wiedząc kompletnie kim jest, a dziś wylądował w moim łóżku, choć bez podtekstów. Ten o którym marzyłam by go osiągnąć sam się pojawił i na chwile zawrócił mi w głowie. W sypialni rzuciły mi się w oczy dwie wygniecione strony lóżka. Moja historia tutaj pisze się na nowo i już zaczynam znowu cos gmatwać utrudniając sobie to wszystko głupimi przemyśleniami. Dlatego postanowiłam skorzystać z propozycji przyjaciółki i zresetować się. Raz nie zawsze, wiem ze mnie przypilnuje. Poszłam się wykapać i uszykować. Punktualnie o 9 Ania zatrąbiła pod moja brama. Zeszłam zamykając za sobą mieszkanie. Ruszyliśmy na podbój parkietu. Trasę uprzyjemniała nam klubowa muzyka. Zaparkowała przed budynkiem i weszliśmy.
- Tylko bądź grzeczna- pogroziła mi palcem.
- I nawzajem- cmoknęłam ja w policzek.
Podeszliśmy do baru zamawiając drinka. Wypiłam swojego prawie duszkiem i ruszyłam na parkiet. Roznosiła mnie energia i musiałam ja jakoś spożytkować. Po jakimś czasie wróciłam do siedzącej przy barku Ani. Była z kimś zagadana wiec nie chciałam przeszkadzać. Zamówiłam kolejnego drinka u bardzo przystojnego barmana.
- Dla pięknej pani z darmo od firmy.
- Dziękuje- wzięłam drinka od mężczyzny, uśmiechnęłam się czarująco.
Czułam ze powoli zaczyna mi uderzać do głowy czynnik alkoholowy ale nie przejęłam się tym. Odwróciłam się ale Ani nie było. Zniknęła gdzieś. Wiec i ja postanowiłam ruszyć w teren. Kręcąc biodrami w rytm muzyki przechodziłam z sali do sali. Miałam za sobą już trzy drinki. W pewnym momencie lekko się potknęłam i wpadłam na jakaś grupę chłopaków. Przeprosiłam ich i wróciłam na parkiet. Widziałam, ze jeden z nich idzie w ślad za mną. Zaczęłam tańczyć, pozwoliłam by muzyka wzięła górę nad alkoholem. Podniosłam ręce do góry i falowałam nimi ponad tłumem. Poczułam czyjeś dłonie na moich biodrach.
- Kusisz- usłyszałam podniecający szept w obcym języku.
Poczułam jego ciepły oddech na mojej szyi. Uśmiechnęłam się do siebie. Opuściłam ręce i wsadziłam je w tylne kieszenie spodni chłopaka przyciskając go do siebie. Tańczyliśmy tak przez jakiś czas. Gdy DJ zmienił repertuar na nieco wolniejszy odwróciłam się w jego stronę. Okropnie kręciło mi się w głowie. Oparłam czoło o jego tors, a ramionami objęłam w pasie. Chłopak również objął mnie. Kołysaliśmy się w rytm piosenki. W pewnej chwili wypuścił mnie z objęć, złapał pod brodę i podciągnął lekko w górę. Uśmiechał się łobuzersko. Oblizałam zachęcająco wargi. Bez zbędnych ogródek zaczęliśmy się całować. Nasz przepełniony alkoholem i erotyzmem pocałunek na nikim nie wywarł wrażenia. Ponownie wsunęłam dłonie w jego kieszenie na tyle spodni. Jego dłonie
zjechały na moje piersi.
- Chodźmy do hotelu. Jestem sam w pokoju- wyszeptał pomiędzy jednym a drugim pocałunkiem. Nic więcej nie musiał mówić. Zgodziłam się bez problemu. W ogóle już nie myślałam. Wyszliśmy pospiesznie z klubu. Zatrzymaliśmy się tylko raz by znowu się całować. W hotelu nie było już ruchu. Cóż się dziwić był środek nocy. Otworzył pospiesznie drzwi choć w panującym półmroku i w stanie upojenia pospiesznie znaczyło kilka minut.
Zatrzasnął drzwi i od tego momentu nikt nie miał prawa nam przeszkadzać. Zdjęłam z niego koszulkę, miał cudownie wyrzeźbione ciało. Gdy ściągnęłam resztę okazał się bardzo wysportowany. Pomogłam mu przy zamku od sukienki, bo nie mogąc się z nim uporać zaczął go nerwowo szarpać. Złapał mnie za włosy odciągając głowę do tylu i całował od szyi po piersi. Jęczałam cicho nie mogąc doczekać się ciągu dalszego. Złapałam go za ramiona i rzuciłam na lóżko. Chciałam żeby w końcu dal mi ta rozkosz. Przejechałam dłonią po wypukłości w bokserkach.
Chłopak sapnął i rzucił się na mnie niczym zwierz. Po chwili czułam go w sobie. Poruszał się szybko i gwałtownie. Wyłam wręcz z rozkoszy jaka czułam w tym momencie. Chciał żebym mówiła sprośne rzeczy aby go jeszcze bardziej nakręcić. Robiłam to oblizując lubieżnie wargi. Chłopak wygiął się w tył i poczułam jak wypełnia mnie od środka.
Przyciągnęłam go do siebie chcąc przejąć inicjatywę. Stanowczo pchnął mnie z powrotem na lóżko i dal mi jeszcze więcej rozkoszy niż czułam przed chwila. Zamknęłam oczy czując się wspaniale. Chłopak położył się obok mnie całując po karku. Leżał tak blisko ze czułam na swoich pośladkach to co przed chwila przyprawiało mnie o szal i euforie. Po pewnym czasie zwyczajnie zasnęłam.



Obudziła mnie ogromna fala mdłości. Otworzyłam oczy, a świat wirował jak oszalały. Czułam się fatalnie. Wiedziałam ze jak przewrócę się na plecy będzie jeszcze gorzej. Wyciągnęłam rękę by przykryć się kołdra. Jednak nigdzie jej nie było. Pytanie gdzie byłam ja. Czemu całkiem naga. Czemu tak bardzo nieprzytomna. Spróbowałam się odwrócić w druga stronę. Przeżyłam ogromny szok gdy zobaczyłam sylwetkę również nagiego chłopaka. Czy ja się z nim przespałam? Nie. Chyba nie. Oby nie. Usiadłam na łóżku próbując sobie poukładać to wszystko w głowie. Było ciężko, szczególnie się spionizować. Musiałam pilnie pójść do łazienki. Chciałam się ubrać i wyjść niepostrzeżenie zapominając o wszystkim. Do łazienki szlam po ścianie. Nie miałam sil na trzymanie prawidłowej postawy. W łazience owinęłam się w ręcznik i wyszłam po rzeczy.
Chłopak przebudził się. Chyba tez nie czul się najlepiej bo wykonał kilka dziwnych ruchów. Odwrócił twarz w moja stronę i spojrzał na mnie.
Oparłam się o ścianę czując ze za chwile padnę. Byłam pewna, ze tak na moja psychikę wpłynął alkohol dopóki się nie odezwał.
- Hello- wysilił się na jakiś uśmiech.
Usiadłam na łóżku czując ponowne fale mdłości. Złapałam się za głowę w której dudniło mi okropnie. Uprawiałam seks bez zabezpieczenia. Seks bez miłości. Seks pod wpływem alkoholu i chwili. W ogóle nad tym nie myślałam. Poszłam jak pierwsza lepsza zdzira z nieznajomym i co się okazuje. Uprawiałam seks z Gregorem. Mój żołądek wykonał fikołka przechyliłam się i zwymiotowałam na jakaś torbę na podłodze. Chłopak wstał szybko i przytomnie złapał mnie za włosy.
- Ok?
Pokiwałam głowa. Dzień się nie zaczął a miałam go dość. Pięknie poznałam osobę o której marzyłam od dawna. A może mam jakieś omamy. Spojrzałam na niego. Ten przyglądał mi się również. Ta twarz, spojrzenie, które znam od bardzo dawna.
Przeprosiłam. Wstałam by posprzątać ten bałagan, który powstał z mojego powodu. Gdy posprzątałam chłopak zaczął się ubierać. Chwyciłam pospiesznie swoja wymiętą sukienkę i ubrałam ja. Zaczęłam się zastanawiać gdzie podziała się moja kopertówka z telefonem i dokumentami. Rozejrzałam się po pokoju. Chciałam jak najszybciej stad wyjść. Było mi tak głupio i wstyd, ze nie potrafiłam na niego spojrzeć.
- Potrzebujesz czegoś?- zapytał spoglądając na mnie. Pokręciłam przecząco głowa. Kierowałam się w stronę drzwi.
- Kiedy się znowu spotkamy?
To pytanie mnie zmroziło. Moja dłoń zawisła nad klamka. Obróciłam się w stronę chłopaka.
- Nie jestem dziwka- wycedziłam przez zęby i wyszłam trzaskając drzwiami.
Łzy cisnęły mi się do oczu. Chłopak na którym mogłoby mi zależeć myśli ze jestem panią do towarzystwa. Zacisnęłam pieści. Szlam powoli chodnikiem nie bardzo wiedząc co mam zrobić. Ktoś zatrąbił na mnie na drodze. Wykurzyło mnie to okropnie i już miałam się wydrzeć kiedy zobaczyłam ze trąbiącym jest Maciek. Stanęłam na chodniku czując się jak winowajczyni. Ten włączył awaryjne i zostawił samochód na ulicy, pospiesznie podszedł
do mnie.
- Co Ty tu robisz?- omiótł mnie spojrzeniem.
- Em... idę na spacer... wracam... od koleżanki..- Wiedziałam, ze nie bardzo wierzy w te tłumaczenia ale nic innego mi do głowy nie przychodziło.
- Podwieźć cię gdzieś?
Chciałam mu odmówić ale nie miałam jak wrócić do domu. Zagryzłam wargi obiecując sobie, ze wykorzystuje go pierwszy i ostatni raz.
- Mógłbyś mnie podwieźć do domu?
- Chodź- złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą- tutaj nie wolno tak stać- dodał gdy byliśmy już przy
samochodzie.
Przez cala drogę milczeliśmy. Miałam wrażenie ze na czole mam wypisane co dziś w nocy zrobiłam. Ale to przecież nic złego. Wiele osób tak kończy. Wiele- ale nie ja! Uszczypnęłam się by nie rozpłakać się przy Maćku.
Zerkał na mnie co jakiś czas z niepokojem. Widok mojego domu ucieszył mnie jak nigdy dotąd. Pospiesznie podziękowałam chłopakowi za podwózkę nie zapraszając nawet do środka.
Ze skrytki pod domem wyjęłam klucze zapasowe. Pobiegłam od razu pod prysznic by zmyć z siebie ten cały brud. Nie ważne ile tarłam się gąbka cały czas czułam się brudna. Płakałam nie wiedząc dokładnie czemu. Może dlatego ze zostałam potraktowana jak dziwka w rezultacie.
Ubrałam się w dresy. Na dole ktoś dobijał się do drzwi. Otworzyłam.



- Mogę sobie dzwonić- Anka pomachała mi moja torebka przed nosem.
Rozpłakałam się jak dziecko. Dziewczyna szybko weszła do środka zamykając drzwi. Wzięła mnie pod ramie i posadziła w salonie. Przytuliłam się do niej mocząc jej koszule.
- Co się dzieje?
- Jestem zdzirą- wyłam okropnie. Dziewczyna spojrzała na mnie z zaskoczeniem ale poczekała aż się uspokoję.
- Powiedz mi na spokojnie co się stało.
- Opowiem Ci wszystko od początku. Choć szczerze to za wiele nie pamiętam...
Dziewczyna kiwnięciem zachęciła mnie do dalszego mówienia.
- Wypiłam kilka drinków, poszłam potańczyć ale alkohol tak mi uderzał do głowy ze ciężko było mi panować nad sobą. Wpadłam na jakichś chłopaków- westchnęłam.
- I co było dalej?- ponagliła mnie.
- Potem znowu tańczyłam ale jeden z tych chłopaków do mnie podszedł. Tańczyliśmy, całowaliśmy się i poszliśmy do niego. A tam... wiesz, no wydarzyło się.
- Rozumiem- przyglądała mi się bacznie- i to wszystko?
- Prawie. Rano zobaczyłam kim on jest.
- To znaczy?
- Anka, to był Gregor. Co najgorsze nic nie pamiętam więcej ale on wziął mnie za dziwkę...
- Co?- nie potrafiła ukryć zaskoczenia.
Pociągnęłam nosem. Jak ja mogłam się tak dać.
- A jak tu wróciłaś?- zapytała po chwili.
- No właśnie... Nie wiedziałam co mam zrobić wiec wyszłam z hotelu i szlam przed siebie. I ktoś na mnie zatrąbił. Wściekłam się ale okazało się, że był to Maciek.
- Wróciłaś z Maćkiem?- zapytała z niedowierzaniem.
- Podwiózł mnie do domu- zamilkłam na chwile- musze się napić- wstałam gwałtownie aż znowu poczułam obecność wszystkich wnętrzności.
- Przecież ledwo żyjesz...
- Mówię o wodzie- spojrzałam żałośnie na przyjaciółkę i poszłam do kuchni.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz