Wróciłam do salonu z dwiema szklankami wody. Postanowiłam nie myśleć przez chwilę o tym co się dziś wydarzyło. Usiadłam obok przyjaciółki.
- A Ty jak spędziłaś tą dzisiejszą noc?
Dziewczyna uśmiechnęła się lekko jakby do siebie. Spojrzała na mnie z nieukrywaną radością.
- Była to jedna z najpiękniejszych nocy jakie przeżyłam w swoim życiu.
- To znaczy?- upiłam łyk wody- jak wróciłam do barku byłaś z kimś bardzo zagadana.
- To był kolega- machnęła ręką- ale nie o to chodzi. Poznałam Kofiego!
Zakrztusiłam się opluwając ją wodą. Jej oświadczenie zaskoczyło mnie.
- No co? Jak Ty znajdujesz Gregora po pijaku to...- spojrzała na mnie- przepraszam, zagalopowałam się.
Jej stwierdzenie tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że jestem idiotką.
- Rozumiem czasu nie cofniemy. I co dalej z tym Koflerem?
Spojrzała na mnie badawczo.
- Wyszłam na zewnątrz do samochodu bo zapomniałam chusteczek. Przy okzaji zauważyłam, że zostawiłaś torebkę w samochodzie. Wzięłam ją i postanowiłam Cię poszukać. I gdy wchodziłam spowrotem do klubu potknęłam się na schodach. Wtedy podbiegł do mnie mężczyzna i pomógł mi się pozbierać. Jak spojrzałam na jego twarz to zamurowało mnie ale nie dałam tego po sobie poznać- uśmiechnęła się- podziękowałam i chciałam już odejść przeklinając się w duchu za niezdarność, kiedy on zaproponował mi drinka. Odmówiłam mu tłumacząc, że prowadzę.
- Odmówiłaś?!- pokreciłam głową.
- Tak. Ale on nie dał za wygraną i zapytał czy skuszę się chociaż na colę. Oczywiście tym razem zgodziłam się nie wierząc swojemu szczęściu- zakończyła.
- I to wszystko? A gdzie ten happy end?
- Potem poszłam do toalety, a jak wróciłam już go nie było. Poszłam więc poszukać Ciebie bo było już późno i chciałam wracać. Jak szłam przez parkiet leciała akurat wolna piosenka. Już miałam zejść do loży ale ktoś złapał mnie za nadgarstek i obrócił.
- Kofi!- klasnęłam w dłonie uradowana.
- Tak- uśmiechnęła się- jaki on jest przystojny!
- Jest- ochoczo jej przytaknęłam.
- Po tańcu zeszliśmy z parkietu, chwilę jeszcze rozmawialiśmy, a potem musiał już wrócić do hotelu bo rano miał mieć trening. Zadzwoniłam do Ciebie ale telefon miałaś w torebce. Szukałam Cię, potem postanowiłam wrócić bo stwierdziłam, że sobie poradzisz.
- I poradziłam- odpowiedziałam z ironią.
- Naprawdę nic nie pamiętasz?
- Oprócz tego, że się skompromitowałam to nie...
- Pomyśl pozytywnie, poznałaś w końcu Gregora!
- Ja dziękuję za takie poznanie, naprawdę. Nie tak to sobie wyobrażałam- spojrzałam smutno przez okno.
- Nic nie jest tak jak sobie to wymarzymy kochana.
- Głupio mi- spojrzałam na nią- co z Maćkiem?
- Ty z nim coś ten tego?
- Podoba mi się i jest... No wiesz.
- Gregor też Ci się podoba- stwierdziła krótko- ale Maćka chociaż lubię.
- No tak...
- Powinnaś pomyśleć czego chcesz.
- Przecież to łatwe. Z Gregorem nic mnie nie łączy oprócz tej jednej nocy, której żadne z nas i tak nie
pamięta, a z Maćkiem... też mnie nic nie łączy ale chciałam żeby był mój, a teraz nie wiem.
- Sama odpowiadasz sobie na zadane pytanie.
- Ale...- nie zdążyłam dokończyć bo zadzwoniła moja komórka. Wstałam po nią, spojrzałam na wyświetlacz.
- Maciek- odwróciłam się w stronę przyjaciółki.
- No odbierz- ponagliła.
Zagryzłam wargi i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Halo?
- Możemy porozmawiać?
- Teraz?
- Teraz. Później. Chcę się z Tobą spotkać.
Westchnęłam do słuchawki. Zapanowała cisza po obu stronach.
- Co się dzieje?- zapytał zatroskany.
- Nic takiego. Gdzie chcesz się spotkać?
- Jak wolisz.
Pomyślałam o tym ile dziś wypiłam, i że nadal czuję się nienajlepiej. Jazda nie była dziś wskazana.
- Może u mnie...?
- Będę za kwadrans- odpowiedział i rozłączył się. Patrzyłam jeszcze przez chwilę na ciemny ekran. Wróciłam na miejsce obok dziewczyny.
- Maciek tu jedzie- nie wiedziałam czy mam się cieszyć z tego czy może bać rozmowy.
- To dobrze, porozmawiacie sobie.
- Ale Ania, co ja mu powiem jak się zapyta o poranek? Przecież w takim stanie, w takim stroju jaki miałam na dyskotece nie chodzi się ot tak w poranki...
- Jeśli wiążesz z nim jakieś głębsze plany to powiedz prawdę.
- O Gregorze!?
- Nie musisz mówić zaraz, że trafiłaś akurat na niego. Powiesz, że byłaś pijana.
- Żadne usprawiedliwienie- prychnęłam.
- To mnie o zdanie nie pytaj- wstała- chyba przyjechał Twój książę- wskazała za okno. Był już w ogródku. Po chwili zabrzmiał dzwonek.
- Powodzenia mała- klepnęła mnie w ramię i lekko pchnęła do przodu.
Otworzyłam chłopakowi drzwi. Stał oparty o framugę w ciemnych okularach, które po chwili ściągnął. Wyglądał bardzo korzystnie. Przez głowę przebiegła mi myśl 'jaki on przystojny'.
- Wejdź- uśmiechnęłam się do niego i odsunęłam by zrobić mumiejsce. Gdy wszedł do środka pochylił się i pocałował. Anka stała z boku i cieszyła się jak głupia.
- To ja wam nie przeszkadzam- powiedziała i wyszła z domu.
Maciek spojrzał mi w oczy i uśmeichnął się.
- Rano zapomniałaś mi dać buziaka.
- No tak- zawstydziłam się lekko- chodź dalej- odwróciłam się i poszłam do salonu. Zebrałam szklanki i wyniosłam je do kuchni.
- Napijesz się czegoś?
- Dziękuję, może później. Teraz chodź tutaj do mnie.
Szczerze, bałam się pójść tam do niego i usłyszeć to co chce mi powiedzieć. Długo i dokładnie myłam szklanki i wycierałam blat. Ale w końcu przełknęłam to i poszłam do niego.
- Czego się bosiz?- rzucił prosto z mostu.
- Ja? Niczego.
Podniósł się ze swojego miejsca i usiadł obok mnie.
- Spójrz mi w oczy i powiedz to jeszcze raz.
Spojrzałam ale za długo nie wytrzymałam. Zamrugałam i spojrzałam w bok.
- Powiedz mi, jak to z nami jest?- ponownie przeniosłam wzrok na niego. Popatrzył na mnie zastanawiając się nad odpowiedzią.
- Moja mama Cię polubiła- uśmiechnął się.
- Ale ja pytam o Ciebie- tym razem ja nie dawałam za wygraną.
- Też Cię lubię- pochylił się i dotknął moich warg- Bardzo lubię- pocałował powoli. Odsunęliśmy się od siebie.
- Ale czy to coś znaczy?- zapytałam.
- Znaczy. Bardzo wiele- zaśmiał się- Myślisz, że całuję się z wieloma dziewczynami?
Wzruszyłam ramionami.
- Jesteś wyjątkowa i poczułem to od pierwszej chwili.
- Ale... ale czy potrafiłbyś być z dziewczyną, która spała z innym?- nie wiedziałam czy dobrze robię zadając mu to pytanie ale postanowiłam zaryzykować.
- Jeśli była ze mną nie potrafiłbym. Ale jeśli zdarzyło się jej to wcześniej to czemu nie? Też nie jestem święty- pogłaskał mnie kciukiem po policzku.
- A... jeśli zrobi to pod wpływem alkoholu?- nadal drążyłam temat.
- Tak samo jak mówiłem- przyglądał mi się badawczo.
- Rano, nie wracałaś od koleżanki- bardziej stwierdził niż zapytał. Pokiwałam głową twierdząco.
- Ja... wracałam od kogoś- odwróciłam głowę by na niego nie patrzyć- popełniłam błąd...
- A gdybym Ci coś zaproponował dziś?- chwycił mnie za brodę i zmusił do patrzenia na niego.
- To znaczy?
- Od teraz nie będziesz popełniać błędów, dobrze?- uśmiechnął się do mnie.
- Nie rozumiem?
- Jeśli Ci zaufam, nie zawiedziesz mnie, prawda?- bawił się moim kosmykiem włosów.
- Nie zawiodę, postaram się- uśmiechnęłam się, wiedziałam już do czego dąży.
- Więc zgadzasz się?- zmrużył powieki.
- Zgadzam- wyszeptałam cicho drżącym głosem- ale jesteś pewien?- dodałam.
- Kochanie...- szepnął- nigdy nie byłem niczego bardziej pewien. Kocham Cię jak wariat, potrzebuję Twojej miłości...- po tych słowach nasze wargi złączyły się w długim pocałunku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz