wtorek, 14 stycznia 2014

Pragnienie

Następnego dnia patrząc na telefon po obudzeniu lekko się przestraszyłam widząc tyle
nieodebranych wiadomości i połączeń od Maćka, Ani, Klimka i Mamy. Jedynie co oddzwoniłam
tylko do mamy by ją uspokoić i powiadomić, że nadal nikt mnie nie zabił i nie zrzucił ze
skarpy.
Słysząc głos rodzicielki zatęskniłam za domem i codziennością wielkomiejską. Ale teraz
tutaj był mój dom, moja codzienność i miejsce na ziemi. Budowałam dalszą część historii
swojego życia.
Dziś miał odbyć się kurs fotograficzny, na który się zapisałam jakiś czas temu. Musiałam
wstać z łóżka i wykonać rytualne poranne czynności. Włączyłam radio by umilić sobie poranek.
Obiecałam też sobie, że po powrocie z kursu pójdę pobiegać.
Spakowałam do torby swój aparat, kilka przesłon i filtrów, na wszelki wypadek zabrałam też
ulubiony notatnik. Wyszłam pół godziny przed czasem by bez pośpiechu dotrzeć na miejsce.
Słońce z dnia na dzień prażyło coraz mocniej. Czułam się w samochodzie jak w puszce. Z ulgą zaparkowałam i weszłam do chłodnego pomieszczenia auli.
Było dość dużo osób jak na takie niewielkie miasto. Zauważyłam wśród nich znajomą twarz.
Podeszłam bliżej do dziewczyny. Przyjrzałam się jej z ciekawością.
- To Ty jesteś...?
- Żoną tego skoczka?- zaśmiała się serdecznie- Tak, to ja.
Wyciągnęła rękę w moją stronę.
- Ewa jestem.
Uścisnęłam ją odpowiadając takim samym uśmiechem. Nie spodziewałam się tak szybkiego
zawarcia znajomości i tego, że ona jest taką miłą osobą.
- Agnieszka. Widziałam Twoje portfolio, jest znakomite.
- Dziękuję. A Ty fotografujesz dla przyjemności?
- Głównie tak, sprawia mi to ogromną radość i pochłania na wiele godzin. Ale również w ten
sposób zarabiam na życie.
Wyraźnie zainteresowałam tym faktem dziewczynę.
- Fotografujesz dla pieniędzy?
- Niezupełnie- dopowiedziałam kręcąc głową- pasję połączyłam z pracą. Pewna gazeta sportowa dostrzegła we mnie talent i w taki oto sposób fotografuję sportowców oraz różne sportowe wydarzenia.
- Niesamowite- była wyraźnie zafascynowana- Dzisiaj będziesz miała okazję również sprawdzić się na sportowcach.
- Tak?
- Mhm. Będziemy fotografować kilku losowo przydzielonych skoczków, którzy chętnie zgłosili
się do pozowania.
O mało co bym nie jęknęła z żałości. Nawet tutaj prześladują mnie oni. Zagryzłam wargi i
czekałam na dalszy rozwój sytuacji.
Do sali weszła grupa chłopaków. Wśród nich nie mogło zabraknąć Maćka i Krzyśka. Przeklinałam się w duchu, że zapisałam się na kurs. Teraz jednak nie było odwrotu.
- Aby było sprawiedliwie każda z osób wylosuje po jednym z chłopaków- powiedział prowadzący
podsuwając nam kartki z numerami odwrócone tak żebyśmy nie widzieli cyfr.
Miałam wrażenie, że wyciągam numer egzaminacyjny i zostanę wyrzucona z hukiem z sali za
brak wiedzy. Gdy spojrzałam na swój numer, a potem na numery chłopaków nie mogłam uwierzyć, że los jest aż taki okropny.
- Osoba z najlepszymi zdjęciami dzisiejszego dnia będzie miała szansę na własną wystawę
zdjęć- zachęcał prowadzący.
Złapałam za aparat i podeszłam do chłopaka, którego wylosowałam.
- Idziemy w plener- próbowałam zachowywać się profesjonalnie bez żadnych osobistych pobudek.
Ten ruszył za mną niespiesznie.
Sytuacja była krępująca, przynajmniej w moim odczuciu. Chciałam wypaść jak najlepiej, a
równocześnie chciałam naprawić to co popsułam. Stanęłam raptownie, odwróciłam się i
korzystając z okazji, że to właśnie z nim przyszło mi współpracować postanowiłam zrobić
krok do przodu w relacjach.
- Posłuchaj, chciałam Cię przeprosić za tamten wybuch złości. Nie czuję się z tym dobrze.
Miałam zły dzień i nie potrafiłam inaczej. Wiem, że to nie jest wytłumaczenie ale... chcę
to naprawić.
Spojrzałam na chłopaka z błaganiem. Zależało mi na tym aby mi wybaczy. Chciałam mieć z nim dobry kontakt.
- Krzysiu...- lekko zadrżał mi głos.
Twarz chłopaka lekko się rozjaśniła. Z oczu stopniał lód i były takie jakie zapamiętałam.
- Przepraszam- uśmiechnęłam się delikatnie.
Wyciągnął dłoń w moją stronę i pogładził po policzku.
- Wiem gdzie mogą wyjść świetne zdjęcia- uśmiechnął się do mnie- musimy to wygrać!
Po policzku spłynęła mi łza szczęścia. Nie miałam pojęcia jak ja mogłam go tak źle
potraktować. Chłopak złapał mnie za rękę, po chwili wsiedliśmy do znanego mi samochodu.
Przyjechaliśmy w to samo miejsce, w który byliśmy kilka dni temu. Pamiętał, że byłam wtedy
pod wrażeniem tego miejsca.
Postawiłam na sesję w 100% naturalną. Chciałam ukazać piękno wewnętrzne chłopaka na
zdjęciach. Nie była to rzecz łatwa ale wiedza psychologiczna bardzo mi w tym pomagała.
Krzysiek wychodził na zdjęciach naprawdę dobrze. Jego atutem były oczy, które zwrócą uwagę niejednego oglądającego.
Minęło parę godzin przeznaczonych na fotografię. Czas wracać. Byłam bardzo zadowolona z
efektów. Równocześnie miło spędziliśmy ze sobą czas poznając się lepiej. Ewa wylosowała
Maćka i z nim pracowała. Obserwował mnie niczym kot zza ciemnych okularów.
Każdy z nas przedstawił swoje prace oraz opowiedział o inspiracjach. Po prezentacjach
komisja miała czas na wybranie tego najlepszego fotografa. Gdy usłyszałam moje nazwisko nie mogłam w to uwierzyć. Podziękowałam głównie swojemu modelowi buziakiem w policzek. Krzysiek uśmiechnął się szeroko przytulając.
Gdy wszyscy złożyli mi już gratulacje i uzgodniłam dalszą część współpracy zapragnęłam
znaleźć się w domu. Pożegnałam się ze wszystkimi i ruszyłam w drogę powrotną. Szczęśliwa poszłam na górę by się przebrać i pobiegać tak jak sobie to zaplanowałam rano. Chciałam zdążyć jeszcze przed zachodem słońca. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Zeszłam na dół i otworzyłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz