Ku mojej uldze nie było za dużo osób. Bynajmniej nikt kogo bym znała. Stanęłam pod domkiem
czekając aż chłopak do niego wejdzie. Złapał mnie za przegub ręki i pociągnął za sobą.
- Szalony?- zaparłam się.
- Miałaś mi zrobić zdjęcia- zaśmiał się na widok mojego zszokowanego spojrzenia.
- Co, nie robiłaś nigdy aktów? No chodź.
Pociągnął mnie tak mocno, że mimowolnie weszłam z nim do środka. Na szczęście było pusto.
Chłopak rzucił swoją torbę na ławkę i zaczął się rozbierać.
- Nie powiem żebym czuła się komfortowo- powiedziałam sięgając do torby po aparat.
Odłożyłam na bok swoje rzeczy i czekałam z boku na odpowiednie chwile do zdjęcia.
Długo czekać nie musiałam.
Uwieczniłam na fotografiach każdy etap ubioru skoczka. Chłopak co jakiś czas uśmiechał się
do obiektywu. Poprosiłam go o zainscenizowanie kilku sytuacji na potrzeby zdjęć. Wykonał
wszystko tak jak prosiłam. Gdy już prawie skończyłam, drzwi otworzyły się z hukiem i do
środka wpadła grupa chłopaków. Pozbierałam się i wyszłam żeby im niepotrzebnie nie
przeszkadzać. Przy drzwiach ktoś chwycił mnie za rękę zatrzymując. Odwróciłam się i
zobaczyłam, że to Maciek. Tuż za nim stał Krzysiek i patrzył na nas. Wyswobodziłam dłoń z
jego uścisku i wyszłam.
Skierowałam swe kroki na trybuny pod skocznią. Usiadłam czekając na rozpoczęcie treningu.
Wystawiłam twarz do słońca z nadzieją, że choć trochę mnie opali.
Trening mijał,ja czułam przyjemne rozleniwienie. Chciałam jakoś przeprosić Krzyśka ale
bałam się, że znowu potraktuje mnie tym chłodnym spojrzeniem.
Byłam tak zajęta swoimi myślami, że nie zauważyłam końca treningu. Przyszedł do mnie
Klimek, wyraźnie zmęczony ale nie sam- z Maćkiem. Udałam, że go nie widzę.
- Zapraszam Cię teraz do siebie na coś zimnego, za to, że tak długo czekałaś.
- Nie Wrócę do siebie- machnęłam ręką.
- Ale...zdjęcia!
- Wyślę Ci je wieczorem- uśmiechnęłam się.
- A co jeśli potrzebuje je za kilka godzin?
- Za kilka godzin?- przyjrzałam mu się. Kiwnął głową.
- No to będzie Cię to drogo kosztowało- spojrzałam na Maćka i wstałam.
Minęłam go bez mrugnięcia okiem. Po jakimś czasie wyrównali ze mną krok.
- Pojedziemy twoim autem?
- Klimek i co jeszcze!?- wyraźnie się zirytowałam. Spojrzałam nań z wyrzutem. Zamknęłam
oczy i wzięłam głęboki oddech.
- Dobra. Niech Ci będzie.
- Zapomniałem was sobie przedstawić!- wykrzyknął klepiąc się w czoło.
- My już się znamy- wycedziłam przez zęby.
Chłopak nieświadomy sytuacji szedł uśmiechnięty. Na szczęście usiadł obok mnie w aucie.
- Maciek, co tam u Izy?
Spojrzałam we wsteczne lusterko spotykając się ze spojrzeniem Maćka.
- Właśnie, co u Izy?- podchwyciłam temat.
- Nie jesteśmy już ze sobą- odpowiedział powoli patrząc wciąż na moje odbicie w lusterku.
Spojrzałam na drogę.
- Jak? Od kiedy?- dopytywał wyraźnie zaciekawiony chłopak.
- Tak... jakoś wyszło... niedawno.
Przez resztę drogi wszyscy milczeliśmy. Zaparkowałam pod domem Klimka. Zaprowadził nas na
taras, sam poszedł po napoje.
Maciek usiadł naprzeciw mnie. Nie patrzyłam na niego tylko podziwiałam widoki rozciągające
się z tego miejsca.
- Dlaczego tak to się wczoraj skończyło?- usłyszałam po chwili. Nie zareagowałam.
- Agnieszko- chwycił moją dłoń leżącą na stole. Czy on musi być tak cholernie pociągający?
- Wtedy na Twoich urodzinach coś poczułem- uśmiechnął się delikatnie.
- A na drugi dzień poczułeś coś do swojej dziewczyny całując się z nią pod skocznią. Z
resztą, miałeś prawo- chciałam zabrać dłoń ale ją przytrzymał.
- Z nią już wszystko zakończone. Nie musisz się złościć- pokręciłam przecząco głową.
- Co Ty mówisz...
- Wczoraj nic dla Ciebie nie znaczyło?
- Znaczyło...-nie potrafiłam zaprzeczyć- Ale...
- Nic nie mów- szybko mi przerwał.
Patrzyliśmy na siebie przez chwilę. W tym momencie przyszedł Klimek. Zabrałam szybko dłoń od
Maćka. Popatrzył na nas zaskoczony.
- Coś mnie ominęło?
Wstałam, wzięłam od niego zimny napój i wypiłam duszkiem.
- Nie, nic. Muszę już lecieć- uśmiechnęłam się sztucznie- Zgram Ci te zdjęcia i już mnie
nie ma.
Chłopak przyniósł swojego laptopa. Nie czekając długo zasiadłam do niego, zgrałam wybrane
zdjęcia i nie żegnając się wyszłam.
Znowu uciekałam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz