czwartek, 16 stycznia 2014

Spełnienie

Maciek szybko wszedł do środka. Nie spodziewając się jego tutaj chciałam coś powiedzieć ale nie pozwolił mi.
- Cii... nic nie mów- przytknął palec do moich warg.
Zatrzasnął drzwi wejściowe nogą. Przyparł mnie do ściany całując. Mocno zaskoczona nie odpowiadałam na jego pocałunki jednak po chwili gdy poczułam jego dłonie na moich pośladkach objełąm go za szyję i przycisnęłam mocniej do siebie. Właśnie tego pragnęłam i właśnie przed tym chciałam się uchronić. Moje wszystkie bariery zostały pokonane bo on by teraz przy mnie i było mi z tym dobrze.
Przygryzał moje wargi, pieścił je językiem. Ja gładziłam go po karku, co jakiś czas wbijając mu paznokcie w skórę.
- Długo chciałaś mnie tak unikać?- zacisnął pięść na moich włosach ciągnąc je.
Spojrzałam w jego oczy z nieukrywanym pożądaniem. Chciałam żeby był jeszcze bliżej. Wsadziłam  dłonie pod jego koszulkę dotykając ciepłe ciało. Uśmiechnął się chytrze. Nachylił się i zaczął całować moją szyję. Odchyliłam się ulegle zamykając oczy. Zapomniałam już o swoim postanowieniu. To co działo się teraz tutaj było o wiele lepsze. Drżałam na całym ciele. Złapałam go pod brodę. Patrzyliśmy sobie nawzajem w oczy, szczęśliwi. Powoli zbliżyłam się do jego warg i zaczęłam całować zmysłowo. Głaskałam jego kark. Trwało to dobrych kilka minut.



Maciek złapał mnie za dłoń i pociągnął za sobą. Zupełnie tak jak byśmy byli u niego w domu, a nie u mnie. Poszliśmy do salonu. Chłopak usiadł na łóżku, ja na nim okrakiem przytulając się mocno. Gładził mnie po plecach.
- Czujesz to co tworzy się pomiędzy nami?
Spojrzałam na niego. Patrzył na mnie z ogromną czułością. Pierwszy raz czułam się tak dobrze. Uśmiechnęłam się.
- Pierwszy raz jak Cię zobacyłem poczułem ciepło na sercu.
- Na urodzinach- pokiwałam głową.
- Nie- spojrzałam na niego zdzdiwiona- wtedy, na treningu. Robiłaś zdjęcia.
Poczułam ogromne ogarniające mnie wzruszenie. Nie sądziłam, że on wtedy mnie zauważył. Pogładziam go po policzku i pocałowałam.



Postanowiłam, że pokarzę mu zdjęcia z tamtego dnia. Uśmiechnęłam się do niego i pobieglam na gorę. Laptop jak na złość nie chciał się włączyć. Chyba 15 minut spędziłam na przywróceniu go do użytku.
Moje łóżko dziwnie się poruszyło. Odwróciłam się, a on siedział na nim po turecku wparzony we mnie. Złapał mnie za nadgarstek.
- Chodź do mnie.
- Chcę Ci tylko coś pokazać- wzięłam laptopa i przybliżylam się do niego. Włączyłam folder z tamtego dnia. Podpisany był jako 'mój ulubiony'. Przerzucałam każde zdjęcie po kolei. Na zdjęciach była tylko jedna osoba. Chłopak uśmiechał się ale widziałam, że jest zaskoczony.
Zamknęłam laptopa i spojrzałam na niego.
- Ja w tym dniu też poczułam coś bardzo mocnego. Marzyłam o tym abym choć przez chwilę mogła poczuć Twoją obecność. I... stało się- nie posiadałam się ze szczęścia. Położyłam się na łóżku i przymknęłam powieki.
- Jest nas dwójka- usłyszałam nad prawym uchem. Chłopak położył się blisko mnie. Odwróciłam się i wtuliłam w niego. Zasnęłam.


Przebudziłam się. Maciek był przytulony do poduszki. Spojrzałam na zegarek i aż wybałuszyłam oczy. Była siódma. Ale nad ranem. Nie sądziłam, że tak długo spaliśmy. Przykryłam śpiącego chłopaka. Usidałam na krańcu łóżka i przez jakiś czas mu się przyglądałam. Bardzo przyjemny widok gdy ktoś bliski twjemu sercu śpi z uśmiechem na twarzy. Wstałam i poszłam pod pryszic. Ubrałam się w lekką zwiewną sukienkę. Zeszłam na dół by zrobić śniadanie. Gdy wróciłam na górę on nadal spał. Otworzłam balkon i wyszłam by zaczerpnąć powierza.
Usłyszałam szelest pościeli. Maciek przeciągnął się na łóżku. Weszłam do pokoju.
- Co się stało?- zapytał zaspany.
Zaśmiałam się. Podeszłam do niego i dałam buziaka.
- Dzień dobry kocie. Mamy nowy dzień.
- Która godzina?
- Koło ósmej.
Chłopak spojrzał na mnie zaskoczony. Nie zdążył nic powiedzieć bo zadzwonił mój telefon.




- Halo?
- O, nie śpisz już. Chodź pobiegać!
- Nie za bardzo teraz mogę...
- Szkoda bo właśnie na Ciebie czekam pod bramą.
- Gzie jesteś?
- No pod Twoją bramą.
Wyszłam na balkon i pomachałam do niej.
- Wejdź do środka jak już tu jesteś.
Dziewczyna rozłączyła się i po chwili usłyszałam jak drzwi wejściowe się otwierają. Zeszłam na dół i przywitałam się z przyjaciółką.
- A co Ty taka uśmiechnięta od samego rana?
- Aaa tak jakoś- machnęłam ręką i poszłam do kuchni- zjesz?- podsunęłam dziewczynie kanapki. Chwyciła jedną.
- Biegałam dzisiaj po dolinie. O cześć Maciek- uśmiechnęła się do chłopaka, który właśnie zszedł na dół. W jednej chwili zakrztusiła się. Oboje doskoczyliśmy do niej i zaczęliśmy ją klepać po plecach.
- MACIEK?! Co Ty tu?- patrzyła na niego niczym na ducha. Ten tylko się uśmiechnął i wrócił na górę. Chyba wziąć prysznic. Uśmiechnęłam się do zszokowanej dziewczyny.
- Tego bym się nie spodziewała- kręciła głową z niedowierzaniem.
- Opowiesz mi wszystko- wymierzała we mnie palec.
- Opowiem.
- Ze szczegółami!
- Ze szczegółami- powtórzyłam za nią i zaczęłam opowiadać wszystko po kolei- ... i obudziliśmy się jak się okazało nad ranem. Resztę już znasz.
- I to wszystko?
- Tak wszystko.
- Spodziewałam się pikantniejszych szczegółów- powiedziała zawiedziona. Rozśmieszyła mnie tym strasznie.



Nagle z góry zbiegł Maciek.
- Za 20 minut mam trening! Trener mnie zabije. No zabije mnie!- podbiegł do mnie dał buziaka i wybiegł z domu.
Spojrzałyśmy po sobie i roześmiałyśmy się. Po chwili Maciek wrócił.
- ... zapomniałem, że wczoraj mnie kumpel podwiózł- usiadł obok mnie wyraźnie zasępiony.
- W takim razie ja Cię zawiozę- uśmiechnęłam się.
- Jesteś wspaniała!- wziął mnie w ramiona i obrócił kilka razy.
Poszłam na górę po kluczyki i aparat zostawiając Ankę i Maćka na chwilę samych.
- Jedziesz z nami?- zapytałam dziewczynę kierując się do wyjścia.
- Wrócę do domu z powrotem, w końcu wyszłam pobiegać- puściła i oczko i niejednoznacznie spojrzała na mnie i chłopaka. Spiorunowałam ją spojrzeniem.
Wyszliśmy wszyscy z domu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz