- Miałam okropny dzień dziś- uśmiechnęłam się niepewnie próbując uniknąć jego spojrzenia.
- Na skoczni wydawało mi się, że wszystko jest w porządku- nadal przyglądał mi się badawczo. Odwróciłam się z powrotem do szyby. Zadzwonił telefon chłopaka. Długo nie odbierał, dopiero jak odwróciłam się w jego stronę sięgnął po niego.
- Nad potokiem... Nie ma jej w domu... Bo jest ze mną... Siedzimy...- przysłuchiwałam się z zainteresowaniem rozmowie telefonicznej chłopaka.
- Poczekaj chwilkę...- przykrył mikrofon telefonu- Ania nie zastała Cię w domu i pyta o Ciebie.
- Powiedz jej, że spotkamy się pod skocznią- szybko wypaliłam. Chłopak kiwnął i powrócił do rozmowy.
- Mogę na chwilę? - wyciągnęłam rękę po telefon. Oddał mi go.
- Ania?
- Co Ty z nim robisz?- usłyszałam głos po drugiej stronie słuchawki.
- Tak jakoś wyszło. Posłuchaj. Idź do mnie do domu i weź moją torebkę, powinna być w przedpokoju.
- Ale...?
- O nic nie pytaj tylko bądź z moją torebką pod skocznią. Zapomniałam jej wziąć a jestem samochodem.
- Dobra, będę. A Ty bądź grzeczna- dziewczyna rozłączyła się.
Oddałam Krzyśkowi telefon dziękując. Odpalił silnik i spojrzał na mnie wyczekująco.
- Pod skocznię?
- Jeśli byś mógł? - spojrzałam na niego z wdzięcznością.
Droga tak samo jak poprzednio przebiegła w ciszy. Co jakiś czas zerkałam na chłopaka. Próbowałam tłumaczyć sobie tą ciszę na różne sposoby ale zanim doszłam do jakichkolwiek wniosków dojechaliśmy na miejsce.
Ania czekała na mnie oparta o swoje auto. Podeszłam do niej i zaczęłam tłumaczyć całą sytuację.
- Ale jak to się stało, że jesteś z Krzyśkiem? - cały czas dopytywała się irytując mnie tym pytaniem.
- Z nikim nie jestem. Pomożesz mi załatwić sprawę tego mandatu czy sama mam tam iść? - powoli zaczynałam się wkurzać.
- Dobra, spokojnie. Wsiadaj- otworzyłam drzwi od jej auta i wsiadłam do środka. Ona jednak nie ruszała z miejsca.
- Nie zapomniałaś o czymś?- utkwiła we mnie spojrzenie. Kiwnęła w stronę stojącego chłopaka. Szczerze mówiąc nawet go nie zauważyłam. Westchnęłam i wysiadłam z auta. Poszłam w stronę chłopaka.
- Dziękuję Ci za to, że mi pomogłeś- uśmiechnęłam się i wyciągnęłam do niego dłoń.
- Chętnie Ci pomogę jeśli będziesz tego potrzebować- lekko uścisnął moją dłoń. Kiwnęłam do niego na pożegnanie i wróciłam do przyjaciółki.
W samochodzie opowiedziałam Ani wszystko po kolei. Jak to się spieszyłam, potem jak zostałam zatrzymana przez ochroniarza i wybawiona przez Krzyska, jak dowiedziałam się, że Maciek to ten sam chłopak ze zdjęcia i to, że mój cały nastrój prysł gdy zobaczyła go z dziewczyną, a wszystko przypieczętował mandat i blokada. Teraz jak to opowiadałam cała ta sytuacja wydawała mi się śmieszna z punktu widzenia odbiorcy. A mi wcale do śmiechu nie było.
Szczególnie śmiesznie nie było jak przyszło mi płacić mandat. Chyba pół godziny spędziłam na poszukiwaniu osoby, która mogłaby przywrócić mój samochód do używalności. Miałam dość już dzisiejszego dnia, za bardzo mnie wykończył.
Chyba zmęczenie było widoczne na mojej twarzy bo Anka nie proponowała nic oprócz powrotu. Pożegnałyśmy się i w końcu mogłam usiąść do mojej świeżo odzyskanej własności. Zapadał zmierzch, skocznia została oświetlona lampami z każdej strony. Wjechałam na pusty już o tej porze parking i postanowiłam zrobić zdjęcie na zakończenie dnia.
Dookoła panowała już cisza i spokój. Tylko echo niosło cichy szum znad Krupówek. Usiadłam na jednej z drewnianych ławek i odetchnęłam pełną piersią. Lekki wiaterek muskał moją twarz. Zrobiło mi się przyjemnie, sennie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz