sobota, 8 lutego 2014

C.D.

Popatrzył na mnie i zaczął mówić.
- Nie chciałem Cię wtedy urazić. Nie miałem na myśli nawet nic złego. Chciałem po prostu bliżej poznać osobę,  z którą...
- Z którą poszedłeś do łóżka- dokończyłam za niego.
- Nie. Z którą połączyło mnie coś wspaniałego.
- Daj spokój, czy te okoliczności można nazwać wspaniałymi? Nie sądzę.
- Żałujesz tego?- przysunął się bliżej mnie. Kontrolował każdy mój ruch. Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć. Patrzyłam na niego tępu mrugając co jakiś czas powiekami.
- Nie... ale miałam na pewno o wiele więcej szczęścia niż Ania. Gdybyś nie był tym kim jesteś tylko jakimś zboczeńcem, mordercą, kimkolwiek. A ja poszłam za Tobą jak głupia. To się nie powinno wydarzyć. Nie mogło się wydarzyć- pokręciłam głową.
- Ale się wydarzyło.
- Wiem- ponownie zapadła długa cisza.
- Nie możemy zacząć wszystkiego od początku tak jakbyśmy się dopiero poznali?- patrzył na mnie z nadzieją.
- Myślisz, że to możliwe?- zaśmiałam się gorzko.
- Wszystko jest możliwe. To zależy tylko od nas.
- Gregor... ja nie potrafię- wyszeptałam.
Jedyne czego nie potrafiłam w tym momencie to oprzeć się jemu. I przyznać do tego co tak naprawdę we mnie siedzi, co myślę i co czuję. Wszystko robiłam na odwrót wbrew sobie.
Wyciągnęłam dłoń dotykając jego warg. Chłopak zamknął oczy. Złapał mnie za dłoń przytulając ją do policzka. Chciałam podjąć kolejny krok ale on otworzył szeroko oczy, dłoń położył na moje kolana i wstał.
- Możemy jechać?- patrzył na mnie wyczekująco.
Próbując zrozumieć co przed chwilą się stało mechanicznie poszłam po kluczyki, zamknęłam mieszkanie i poszłam do samochodu. Całą milczącą trasę zagłuszał tylko warkot silnika. Pod hotelem chłopak uśmiechnął się do mnie i wysiadł.
- I to by było na tyle- powiedziałam głośno sama do siebie patrząc jak Gregor znika za drzwiami hotelowymi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz