sobota, 8 lutego 2014

Dziewczyna

Pomimo iż było lato siedziałam na swoim łóżku pod kocem z kubkiem ciepłej herbaty. Patrzyłam przez całą godzinę w ścianę nie robiąc zupełnie nic.
Poderwałam się z łóżka jak oparzona gdy usłyszałam przenikliwy dźwięk dzwonka. Zeszłam szybko na dół.
- Co Ty tu robisz?- zapytałam zaskoczona widząc mężczyznę u progu mych drzwi. Wychyliłam się lekko by zobaczyć czym przyjechał. Podjazd był pusty. Spojrzałam na niego pytająco. Ten tylko się uśmiechnął.
- Chyba nie myślisz, że zostawiłbym Cię samą.
Gdy wszedł do środka mocno się do niego przytuliłam. Zawisłam na jego szyi jak małe dziecko.
- Dobrze, że jesteś- wyszeptałam mu cicho do ucha. Mężczyzna pogładził mnie czule po policzku.
- Co robiłaś do tej pory?- zapytał rozglądając się. Wzruszyłam tylko ramionami odsuwając się od niego.
- Co się stało?- spojrzał na mnie uważnie. Pokręciłam głową. Andi uśmeichnął się do mnie i rozłożył ramiona.
Podeszłam do niego i ponownie się przytuliłam.
- Nie potrafię sobie z tym poradzić- powiedziałam ledwo dosłyszalnie. Andreas odgarnął mi włosy z czoła i spojrzał głęboko w oczy.
- Może potrzebujesz z kimś pogadać?
- Rozmawiam z Tobą.
- Tak... ale może powinnaś porozmawiać z najbliższą Ci osobą. Powiedzieć wszystko co Cię trapi i oczyścić się w ten sposób?
Uśmiechnęłam się lekko widząc jak się o mnie martwi.
- Wejdźmy może dalej- złapałam Andiego za dłoń i poprowadziłam do mojego pokoju. Chłopak usiadł na łóżku.



Szybko wyłączyłam smętną muzykę, którą katowałam się od jakiegoś czasu.
- Czego słuchałaś?
- A takie tam... wyciskacze łez.
Mężczyzna wstał i podszedł do mnie przytulając się od tyłu. Położył brodę na moim ramieniu.
- Musisz zrobić coś co poprawi ci humor.
Była jedna rzecz, która mogłaby mnie teraz uszczęśliwić. Poczułam motylki w brzuchu.
- Uśmiechasz się. Wiesz już?
- Wiem.
- W takim razie mogę ci jakoś pomóc?
- Ychy- odwróciłam się w jego stronę. Zarzuciłam mu ręce na szyję i przybliżyłam się znacząco- Bardzo możesz mi pomóc- wyszeptałam kokieteryjnie.
Kofler zrozumiał moje intencje. Zaczął mnie całować powoli, niespiesznie, delikatnie podgryzał moje wargi sprawiając, że robiły się jeszcze bardziej gorące od pocałunków.
Gładziłam jego kark, jednak po chwili nie wiedząc co zrobić z rękoma dotknęłam jego torsu. Andreas złapał mnie w talii przyciągając do siebie jeszcze bardziej. Czułam jego bliskość. Pchnęłam go lekko i wylądował na łóżku. Całowaliśmy się jeszcze przez jakiś czas.
Mężczyzna położył się bokiem. Wodził opuszkami palców po mojej ręce. Miałam gęsią skórkę i dreszcze. Uśmeichnęłam się gdy nasze spojrzenia się spotkały. Po chwili jednak Kofler wyraźnie posmutniał.
- Co się stało?- zapytałam.
- Pomyślałem sobie o tym co się niedługo wydarzy.
- A co się wydarzy?- spojrzałam na niego wystraszona. Usiadłam.
- Po zawodach wyjeżdżam stąd. Jadę do domu, potem na kolejne zawody, zgrupowanie i tak w kółko.
- No tak- sama przez to straciłam nastrój. Nic co dobre nie trwa wiecznie.
- Powiedz mi, czy ja znaczę coś dla Ciebie?
Patrzyłam na niego nie wiedząc co powiedzieć. Miałam jedną gotową odpowiedź od dawna przygotowaną w głowie.
- Dlaczego pytasz?
- Chcę wiedzieć na czym stoję- patrzył na mnie wyczekująco.
- Boję się, że wiele razy słyszałeś już to co chciałabym ci powiedzieć. Nie chcę być osądzona jak zwykła fanka- spuściłam głowę w dół.
- Powiedz- mężczyzna chwycił mnie za brodę. Jego oczy świeciły się, patrzył na mnie z uwagą.
- Jesteś dla mnie jedną z najważniejszych osób. Byłeś, nawet przed tym kiedy się poznaliśmy. Sam Twój widok sprawiał mi ogromną radość, dostarczał wzruszeń. Uważam, że jesteś wspaniałym facetem i chcę żeby wiodło się Tobie zawsze jak najlepiej. Chcę abyś był szczęśliwy, abyś znalazł miłość swojego życia...
- A jeśli już znalazłem?- przerwał mi.
- Cieszy mnie to. Mogę Ci tylko pogratulować i życzyć wszystkiego najlepszego.
- Jesteś wspaniała. Od innych pewnie usłyszałbym, że powinienem zerwać.
- Ja chcę po prostu twojego szczęścia- spojrzałam w bok bo w duchu było mi przykro. Ale cieszyłam się, że on nie jest sam.
- Głuptasie- zaśmiał się- nadal nic nie rozumiesz?
Spojrzałam na niego lekko zdezorientowana. Mężczyzna dotknął mojego policzka i złożył pocałunek na moich ustach.
- Ty jesteś tą dziewczyną- intensywnie patrzył w moje oczy. Zamrugałam.
- Ja?
- Tak. Zakochałem się... w Tobie- to powiedziawszy położył mnie na łóżku i na nowo zaczął całować.
Ja byłam szczęśliwa. Okropnie szczęśliwa. Nie miałam żadnych słów aby określić to co działo się w tym momencie w moim sercu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz