wtorek, 18 lutego 2014

Niezrozumienie

Nie chciało mi się wstawać dziś z łóżka. Spojrzałam na telefon w nadziei, że będzie tam na mnie czekać wiadomość lub powiadomienie o nieodebranym połączeniu. Rozczarowałam się jednak widząc zupełnie pustą skrzynkę odbiorczą. Chciałam sama mimowolnie zadzwonić do niego, tak po prostu. Ale coś mnie powstrzymywało. Wiedziałam, że dziś muszę iść na skocznię żeby podczas zawodów zrobić zdjęcia. Niechętnie nałożyłam kapcie na stopy i poszłam do łazienki by doprowadzić się do porządku.
Zjadłam porządne śniadanie i zebrałam się do samochodu by wyruszyć w trasę.
Weszłam na teren skoczni. Stanęłam na środku placu i spojrzałam w górę. Ktoś zakrył mi oczy.
- Ania?- zapytałam.
- Nie- usłyszałam tak dobrze znany mi męski głos. Głos Maćka.
- O, hej- spojrzałam na niego niepewnie.
- Myślałem, że już nie przyjdziesz.
- A ja, że się nie odezwiesz.
- Co to znaczy?
- W ogóle wczoraj się nie odezwałeś- odparłam smutno.
- Przepraszam ale miałem treningi.
- Treningi... rozumie- odwróciłam się od niego i odeszłam.
- Dokąd Ty...?
- Mam pracę- podniosłam aparat w górę i nie tłumacząc się już więcej wtopiłam się w tłum. Wróciłam jednak po chwili do Maćka. Przytuliłam go i dałam buziaka.
- Leć po złoto- uśmiechnęłam się.
- Spotkajmy się po zawodach.
- Dobrze- kiwnęłam głową i odeszłam.
Zawody przebiegły w miarę sprawnie. Nie było żadnych komplikacji, a zwycięstwem cieszył się Morgenstern. Ja za to miałam kilkadziesiąt świetnych ujęć, z których byłam bardzo zadowolona.



Usiadłam na ławce przed domkiem skoczków czekając na Maćka. Po chwili wyszedł- z Krzyśkiem.
Poczułam niepewność jednak udawałam, że wszystko jest w porządku. Miałam nadzieję, że chłopak nie powiedział chociażby przypadkiem o tym co zaszło.
- Potrzebuje laptopa i Internetu- powiedziałam do Maćka gdy Miętus się oddalił.
- W takim razie pojedziemy do mnie- powiedział. Zgodziłam się z nim.
Każde z nas pojechało swoim samochodem. Podążałam za chłopakiem by nie zgubić się pośród ulic i uliczek. Z ulgą zaparkowałam przed jego domem.
Zaprowadził mnie do swojego pokoju. Rzuciłam torbę na łóżko obok chłopaka, a sama zasiadłam do komputera.
- Mogłabym Cię o coś prosić?
- No?
- W mojej torebce jest karta pamięci, podasz mi ją?
- Już patrzę- uśmiechnął się i zaczął grzebać w torebce. Podał mi kartę ale coś przykuło jego uwagę. Uśmiech zszedł mu z twarzy.
- Co to jest?- wyciągnął plakietkę w moją stronę.
- Wejściówka- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Wiem, że to jest wejściówka ale co ona robi w twojej torbie?
- Dostałam...
- Od kogo?
- Od kolegi.
- Schlierenzauer's friends?
Wzruszyłam ramionami bo nie wiedziałam co mu odpowiedzieć.
- Nie wiem dlaczego się wściekasz.
- Nie cierpię tego typa, a widzę, że coś cię z nim łączy- rzucił wściekle kawałkiem plastiku na łóżko.
- Tak łączy. Wejściówka.
Maciek prychnął z pogardą.
- Przestań, on nie jest taki zły.
- Oczywiście- zaśmiał się ironicznie- lecisz na niego.
Nic nie odpowiedziałam. Odwróciłam się w stronę ekranu i zaczęłam selekcjonować zdjęcia. Po kilku minutach wybrałam te najlepsze i wysłałam do redakcji. Odwróciłam się w stronę Maćka. Patrzył na mnie chłodno.
- Kocie, nie denerwuj się- uśmiechnęłam się do niego i przytuliłam.
- Zostaw- nawet się nie poruszył.
- Jutro wylatuję na zgrupowanie. Nie będzie mnie przez kilka tygodni- powiedział to takim tonem jakby informował mnie, że w końcu po kilku dniach burzy wyszło słońce.
- I co teraz?
- Rób co chcesz- odwrócił się w stronę okna.
- Super- powiedziałam z przekorą i odsunęłam się od niego.
- Muszę się spakować więc...
- Więc ja już pójdę, tak rozumiem- sięgnęłam po torebkę i wstałam. Gdy byłam przy drzwiach spojrzałam na niego z nadzieją, że za chwilę mu przejdzie ta cała złość, jednak on patrzył uparcie przez okno z zaciętym wyrazem.
- Miłej zabawy- powiedziałam i wyszłam trzaskając drzwiami tłumiąc łzy. Na marne.
Zanim wyszłam z domu minęłam jeszcze Kubę, który był wyraźnie zatroskany widząc mnie w takim stanie. Kiwnęłam tylko głową i rzuciłam się w stronę wyjścia by nie próbował mnie zatrzymywać. Wsiadłam do samochodu i wybuchłam głośnym płaczem. Jechałam przed siebie bez celu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz