Zjadłam porządne śniadanie i zebrałam się do samochodu by wyruszyć w trasę.
Weszłam na teren skoczni. Stanęłam na środku placu i spojrzałam w górę. Ktoś zakrył mi oczy.
- Ania?- zapytałam.
- Nie- usłyszałam tak dobrze znany mi męski głos. Głos Maćka.
- O, hej- spojrzałam na niego niepewnie.
- Myślałem, że już nie przyjdziesz.
- A ja, że się nie odezwiesz.
- Co to znaczy?
- W ogóle wczoraj się nie odezwałeś- odparłam smutno.
- Przepraszam ale miałem treningi.
- Treningi... rozumie- odwróciłam się od niego i odeszłam.
- Dokąd Ty...?
- Mam pracę- podniosłam aparat w górę i nie tłumacząc się już więcej wtopiłam się w tłum. Wróciłam jednak po chwili do Maćka. Przytuliłam go i dałam buziaka.
- Leć po złoto- uśmiechnęłam się.
- Spotkajmy się po zawodach.
- Dobrze- kiwnęłam głową i odeszłam.
Zawody przebiegły w miarę sprawnie. Nie było żadnych komplikacji, a zwycięstwem cieszył się Morgenstern. Ja za to miałam kilkadziesiąt świetnych ujęć, z których byłam bardzo zadowolona.
Usiadłam na ławce przed domkiem skoczków czekając na Maćka. Po chwili wyszedł- z Krzyśkiem.
Poczułam niepewność jednak udawałam, że wszystko jest w porządku. Miałam nadzieję, że chłopak nie powiedział chociażby przypadkiem o tym co zaszło.
- Potrzebuje laptopa i Internetu- powiedziałam do Maćka gdy Miętus się oddalił.
- W takim razie pojedziemy do mnie- powiedział. Zgodziłam się z nim.
Każde z nas pojechało swoim samochodem. Podążałam za chłopakiem by nie zgubić się pośród ulic i uliczek. Z ulgą zaparkowałam przed jego domem.
Zaprowadził mnie do swojego pokoju. Rzuciłam torbę na łóżko obok chłopaka, a sama zasiadłam do komputera.
- Mogłabym Cię o coś prosić?
- No?
- W mojej torebce jest karta pamięci, podasz mi ją?
- Już patrzę- uśmiechnął się i zaczął grzebać w torebce. Podał mi kartę ale coś przykuło jego uwagę. Uśmiech zszedł mu z twarzy.
- Co to jest?- wyciągnął plakietkę w moją stronę.
- Wejściówka- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Wiem, że to jest wejściówka ale co ona robi w twojej torbie?
- Dostałam...
- Od kogo?
- Od kolegi.
- Schlierenzauer's friends?
Wzruszyłam ramionami bo nie wiedziałam co mu odpowiedzieć.
- Nie wiem dlaczego się wściekasz.
- Nie cierpię tego typa, a widzę, że coś cię z nim łączy- rzucił wściekle kawałkiem plastiku na łóżko.
- Tak łączy. Wejściówka.
Maciek prychnął z pogardą.
- Przestań, on nie jest taki zły.
- Oczywiście- zaśmiał się ironicznie- lecisz na niego.
Nic nie odpowiedziałam. Odwróciłam się w stronę ekranu i zaczęłam selekcjonować zdjęcia. Po kilku minutach wybrałam te najlepsze i wysłałam do redakcji. Odwróciłam się w stronę Maćka. Patrzył na mnie chłodno.
- Kocie, nie denerwuj się- uśmiechnęłam się do niego i przytuliłam.
- Zostaw- nawet się nie poruszył.
- Jutro wylatuję na zgrupowanie. Nie będzie mnie przez kilka tygodni- powiedział to takim tonem jakby informował mnie, że w końcu po kilku dniach burzy wyszło słońce.
- I co teraz?
- Rób co chcesz- odwrócił się w stronę okna.
- Super- powiedziałam z przekorą i odsunęłam się od niego.
- Muszę się spakować więc...
- Więc ja już pójdę, tak rozumiem- sięgnęłam po torebkę i wstałam. Gdy byłam przy drzwiach spojrzałam na niego z nadzieją, że za chwilę mu przejdzie ta cała złość, jednak on patrzył uparcie przez okno z zaciętym wyrazem.
- Miłej zabawy- powiedziałam i wyszłam trzaskając drzwiami tłumiąc łzy. Na marne.
Zanim wyszłam z domu minęłam jeszcze Kubę, który był wyraźnie zatroskany widząc mnie w takim stanie. Kiwnęłam tylko głową i rzuciłam się w stronę wyjścia by nie próbował mnie zatrzymywać. Wsiadłam do samochodu i wybuchłam głośnym płaczem. Jechałam przed siebie bez celu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz