piątek, 28 lutego 2014

Królewicz

Otworzyłam oczy i zobaczyłam kobietę w białym fartuchu pochylającą się nade mną.
- Słyszy mnie pani?- uderzyła mnie lekko w policzki.
Zdałam sobie nagle sprawę, że sala jest pusta.
- Kiedy to się stało?- wyszeptałam wskazując w stronę łóżka. Kobieta patrzyła na mnie przez chwilę nie za bardzo rozumiejąc o czym ja mówię. Lecz po chwili jej twarz rozjaśnił uśmiech.
- Obudził się. Przewieźliśmy go na zwykłą salę chorych.
Powoli docierały do mniej jej słowa. W jednej chwili odzyskałam wszystkie siły i wręcz podskoczyłam z radości.
- Gdzie on teraz jest?
- Zaprowadzę panią tam. Ale najpierw zaproszę na badania.
- Mnie?- skrzywiłam się lekko. Kobieta pokiwała głową.
- Zrobimy kilka rutynowych badań.
Poszłam posłusznie za kobietą. Okazało się, że to zwykłe przemęczenie. Dostałam witaminy na wzmocnienie i polecenie dużej ilości snu.
Jak wcześniej lekarka obiecała, zaprowadziła mnie do sali gdzie teraz leżał Gregor.
- Ale on ma zamknięte oczy.
- Zapewniam panią, że teraz po prostu śpi. To normalne- uśmiechnęła sią.
- Proszę wejść ale tylko na chwilę, dobrze?- kiwnęłam głową i weszłam do sali.


Chłopak oddychał równomiernie, spokojnie. Wciąż czułam niepokój. Usiadłam na krześle obok łóżka. Szurnęłam nim cicho by się przybliżyć.
- Teraz będę tu przychodzić rzadziej- wyszeptałam- wszyscy mają rację, muszę prowadzić swoje życie- odgarnęłam mu grzywkę z ciepłego czoła.
- Agnieszka?- powieki chłopaka lekko drgnęły. Patrzyłam na niego niepewnie nie wiedząc czy mi się przewidziało i przesłyszało. Ale chłopak po chwili otworzył oczy i spojrzał na mnie. Usta leciutko ułożyły się w uśmiechu.
- Gregor- pogłaskałam jego dłoń.
Chłopak patrzył na mnie przez jakiś czas, a potem ponownie zasnął. Ja nie posiadałam się z radości, wszystko zmierzało w dobrym kierunku.
Kilka minut później przyszła pielęgniarka aby poinformować mnie, że godzina odwiedzin właśnie się zakończyła. Musnęłam chłopaka w policzek i wyszłam. Znowu miałam wrażenie, że leciutko się uśmiechnął.
Do domu wracałam z lekką duszą. Jednak nie zamierzałam się z nikim dzielić tą cudowną informacją.
Gdy dojechałam do domu padłam jak długa na swoje łóżko i zasnęłam w ekspresowym tempie co nie zdarzało mi się ostatnimi czasy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz