sobota, 1 marca 2014

Dobra nowina

Źle bym się wyraziła gdybym powiedziała, że cieszy mnie ta sytuacja. Ale miałam go chociaż przy sobie.
Nie pozwoliłam Andreasowi zatrzymać się w hotelu. Jego też długo nie trzeba było przekonywać. Wszystkie jego bagaże wylądowały więc u mnie na drugi dzień w przedpokoju. Miałam takie uczucie jakby sprowadzał się do mnie na zawsze. Wiedziałam, że jednak dzień rozłąki kiedyś nadejdzie.
Postanowiłam cieszyć się tym co mam teraz i przytuliłam się do niego bardzo mocno.
Spędzaliśmy razem dnie. Noce na rozmowach i przytulaniu, jednak każde z nas spało w swoim pokoju. Czasem wydawało mi się, że jest przy mnie nawet jak śpię. Ale równie dobrze mogły to być po prostu moje myśli. W każde popołudnie jeździliśmy do szpitala by zobaczyć co się dzieje z Gregorem. Przy okazji zawsze spotykaliśmy Agnieszkę. Martwiłam się o nią. W żaden sposób nie można było jej wyciągnąć z sali. Siedziała tam od rana do wieczora marniejąc z dnia na dzień. Za dużo nie rozmawiałyśmy, większość czasu spędzałyśmy w ciszy. Andreas mówił, żebym dała jej trochę czasu.
Pewnego dnia zupełnie przypadkiem weszłam na jej temat w rozmowie z Kubą. Przejął się jej stanem i postanowił pomóc. Powiedziałam mu gdzie na pewno ją znajdzie, a w duszy modliłam się by mu się udało.



~*~

Obudziło mnie lekkie szturchnięcie. Otworzyłam jedno oko i zobaczyłam Andiego z tacą. Przetarłam oczy by zobaczyć jeszcze raz.
- Dzień dobry kochanie- uśmiechnął się i musnął na powitanie w policzek.
Postawił tacę ze śniadaniem na stoliczku obok łóżka.
- Jak się spało? Coś się śniło?
- Zupełnie nic- odpowiedziałam smutno i spojrzałam z radością na tacę pełną przysmaków.
- Zjedz sobie spokojnie- wstał z łóżka jednak zatrzymałam go łapiąc za skrawek koszuli.
- Zostań ze mną- poklepałam miejsce obok siebie. Mężczyzna uśmiechnął się i po chwili już siedział obok mnie.
Złapałam za rogalika i ugryzłam. Podsunęłam mu by także skosztował.
- Mógłbyś tak codziennie- zaśmiałam się sięgając po świeże winogrono.
- Mógłbym- przytaknął i otworzył usta. Wsadziłam mu owoc do ust. Nagle rozbrzmiał dźwięk dzwonka telefonu. Andreas wstał ociągając się. Chwycił za telefon i lekko zbladł.
- Agnieszka- spojrzał na mnie z niepokojem.
- Odbierz- ponagliłam go. Bałam się jednak, że miły poranek może za chwilę zamienić się w ból i rozpacz.
- Halo?- niepewnie odezwał się do słuchawki. Obserwowałam jego reakcję. W ogóle się nie zmieniała, więc chyba nie było tak źle.
- Kiedy to było?- zapytał Agi. Patrzyłam na niego nie rozumiejąc. Andi uśmiechnął się szeroko.
- Dziękuję, że mi powiedziałaś. Pa- odłożył telefon. Stał odwrócony tyłem do mnie.
Wstałam z łóżka i podeszłam do niego niepewnie.
- Andi?- objęłam go w pasie.
- Obudził się- odwrócił się szybko w moją stronę wyraźnie wzruszony- wczoraj się obudził- przytulił mnie z całych sił i pocałował.
Po raz kolejny moje modlitwy zostały wysłuchane. Cieszyłam się razem z nim bo wiedziałam, że te najgorsze chwile już minęły i teraz będzie tylko lepiej. A Aga będzie miała spokojne sumienie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz