Powróciłam do swojej codzienności. Rozmowa z Kubą w jakiś sposób mnie otrzeźwiła i pozwoliła spojrzeć na tę sprawę z innej perspektywy.
Miałam mieć niedługo swoją pierwszą wystawę fotografii. Dzięki wygranej w warsztatach miałam możliwość zaprezentować się z jak najlepszej strony. Do współpracy zaprosiłam Ewę. Zaproponowałam także by wystawiła swoje zdjęcia. Nie zgodziła się mówiąc, że wystawa ma należeć tylko i wyłącznie do mnie. Miałam kilka pomysłów na tematy przewodnie.
Zapragnęłam jednak odwiedzić dziś Gregora. Minęło już sporo czasu od jego obudzenia, a ja ani razu u niego nie byłam. Pojechałam do niego przed południem.
Na sali nie leżał sam, było z nim dwóch mężczyzn koło trzydziestki. Rozmawiał z jednym z nich. Gdy weszłam urwał w połowie zadania i utkwił we mnie wzrok.
- Cześć- podeszłam do łóżka dość niepewnie. Na twarzy chłopaka zagościł uśmiech.
- Jak się czujesz?- zapytałam usadawiając się na krześle obok łóżka.
- Jest dobrze- kiwnął głową nie spuszczając ze mnie wzroku. Czułam się dosyć nieswojo.
- Przepraszam, że dopiero teraz przyszłam ale...
- Byłaś tu cały czas- pogładził mnie po dłoni, którą położyłam na łóżku- słyszałem jak do mnie mówiłaś.
- Tak- spojrzałam na swoje buty- byłam tutaj z Tobą.
- Dziękuję- wyszeptał- to wiele dla mnie znaczy.
Przez chwilę patrzyliśmy na siebie w ciszy. Chłopak splótł palce dłoni z moją.
- Dlaczego wracałeś sam?- zadałam mu pytanie, które biło mi się po głowie. Wzruszył ramionami i zabrał dłoń.
- Czasem adrenalina pozwala mi rozładować negatywne emocje- spojrzał w bok przez okno.
Usiadłam na łóżku pochylając się w jego stronę.
- Co się takiego stało? Mogłeś przecież zginąć. Nie wystarczy Ci adrenaliny podczas skoków?!- nie zwrócił na mnie uwagi- Gregor dlaczego- wyszeptałam.
- To już nieważne- uśmiechnął się smutno. Jego wyraz twarzy się zmienił i popatrzył na mnie z uwagą.
- Mogę Ci zadać pytanie?
- Tak- kiwnęłam głową.
- Dlaczego siedziałaś ze mną przez cały tydzień, przecież nie chcesz mieć ze mną nic wspólnego.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Uciekłam spojrzeniem w bok. Zagryzłam nerwowo wargę. W rezultacie tylko wzruszyłam ramionami.
- Nie wiem- spojrzałam na zegarek szukając pretekstu- muszę już iść! Odwiedzę Cię jeszcze... kiedyś.
- Będę czekał- uśmiechnął się. Wstałam z łóżka, Gregor szybko złapał mnie za dłoń. Spojrzałam na niego zaskoczona. Przez chwilę wydawało mi się, że coś powie ale puścił moją dłoń. Nie oglądając się za siebie wyszłam z sali zostawiając go tam. Znowu uciekałam, chroniąc się przed myślą, której najbardziej się bałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz