Nie tęskniłam za żadnym ze znajomych. Mój telefon milczał. Tylko raz wykręciłam numer Maćka ale nie odbierał. Nagrałam się na pocztę. Do tego czasu nie oddzwonił. Wiedziałam, że powinnam powrócić do fotografowania. Zlecenia czekały, a ja nic z tym nie zrobiłam.
Będąc przy łóżku chłopaka często do niego mówiłam. Opowiadałam różne rzeczy, odpowiadałam sama sobie na pytania. Gdyby ktoś patrzył na mnie z boku pomyślałby, że oszalałam.
Położyłam głowę na łóżku chłopaka kiedy ktoś wszedł do sali. Byłam bardzo zmęczona bo nie wysypiałam się od kilku dni, ciężko mi było podnieść głowę i zobaczyć kto wszedł do środka.
- Ania powiedziała mi, że Ciebie tu znajdę- usłyszałam męski głos.
Odwróciłam się i zobaczyłam Kubę opierającego się o ścianę. Uśmiechnęłam się do niego i z powrotem położyłam głowę na łóżku. Chłopak podszedł do mnie i ukucnął naprzeciw.
- Możemy porozmawiać?
Spojrzałam na niego beznamiętnie.
- Chodź- złapał mnie za dłoń i lekko pociągnął. Opierałam się nie chcąc wstawać, cicho mruknęłam niezadowolona.
- Oj chodź- pociągnął mnie nieco mocniej przez co stanęłam na równych nogach i poszłam za nim posłusznie krok w krok.
- Dokąd idziemy?- zapytałam widząc, że kierujemy się do wyjścia ze szpitala.
- Zapraszam Cię na ciasto i herbatkę- uśmiechnął się promiennie.
- Powinnam tu zostać.
- Nie pozwolę żebyś w kółko siedziała w jednym miejscu- pokiwał głową i otworzył mi drzwi auta- proszę wsiadaj.
Usiadłam na miejscu pasażera. Gdy jechaliśmy przyglądałam się chłopakowi i szukałam w nim podobieństwa do brata. Westchnęłam gdy pomyślałam o Maćku.
Chłopak wjechał za bramę. Zaprowadził mnie do domu, kierując w stronę salonu. Usiadłam na fotelu. On na chwilę gdzieś zniknął. Po kilku minutach wrócił do mnie z ciastem i kubkiem herbaty.
- Naprawdę to przyniosłeś?- spojrzałam na niego zaskoczona, a jednocześnie byłam pod wrażeniem tej prostoty jaką wyrażał samym sobą.
- No tak- spojrzał na mnie nie rozumiejąc.
- Myślałam, że to taki chwyt.
- A!- zaśmiał się- nie, nie. Jesteś dziewczyną mojego brata- puścił mi oczko.
- No tak...- utkwiłam spojrzenie w kubku.
- Wiem, że się pokłóciliście- zagaił.
- Nie nazwałabym tego kłótnią tylko... rozstaniem w nieprzyjemnej atmosferze.
- Otóż to- kiwnął głową- Mój brat czasem jest zbyt impulsywny.
- Ściągnąłeś mnie tutaj żeby go usprawiedliwiać?- zapytałam piorunując go wzrokiem.
- Spokojnie. On nic nie wie o tym, że tu jesteś. A mi zależy na tym żebyś się dobrze czuła.
- Dobrze się czuję- prychnęłam.
- Wiesz o co mi chodzi- zaśmiał się. Mimo, że byłam dla niego nieuprzejma on nadal się uśmiechał.
- Spróbuj ciasto- wskazał łyżką na talerzyk. Ugryzłam kawałek, było naprawdę dobre.
- Babcia upiekła- powiedział z dumą.
Uśmiechnęłam się.
- Nie wiem czy wypada mi pytać...
- Pytaj!
- Bo chodzi o to... Co tam u Maćka?- głupio mi było pytać o niego jego brata.
- Nie mówił Ci nic?
- Od tamtego dnia nie odbiera ode mnie telefonów- powiedziałam spuszczając wzrok.
- Nie spodziewałem się tego po nim- Kuba z niezadowoleniem pokręcił głową.
- Jest na zgrupowaniu w Egipcie i będzie tam aż do końca miesiąca. Potem wraca na początek Letniego Grand Prix.
- Czyli cały czas na wyjeździe...- Kuba pokręcił głową. Odchrząknął- Takie jest życie sportowca. Dobrze o tym wiesz.
- Tak wiem- zrobiło mi się głupio- ale czemu Ty nie znikasz na całe tygodnie?
- Ja jestem z tej niższej ligi- posmutniał nieco. Zrobiło mi się jeszcze bardziej nieswojo.
- Przepraszam...
- Nic nie szkodzi- ponownie się uśmiechnął.
- Chcę Ci powiedzieć, że nie możesz całych dni spędzać u Gregora. Masz swoje życie i obowiązki. Chyba, że...
- Chyba że?
- Chyba że coś do niego czujesz- przyjrzał mi się badawczo.
Zagryzłam wargę myśląc nad tym co powinnam teraz powiedzieć.
- Kuba, ja od zawsze kochałam się w Gregorze. Ale nigdy nie znałam go osobiście. Była to miłość jednostronna fanki, kibicki. Wiesz pewnie o czym mówię- zaśmiał się- wielbi Cię wiele dziewczyn, a nie jesteś z żadną z nich. Tak samo jest ze mną. Udało mi się go poznać zupełnie ślepym trafem- przerwałam i popatrzyłam przez chwilę w oczy chłopaka- połączyła mnie z nim jedna noc. Byłam pijana i niewiele z tego pamiętam. Potem on przyczepił się do mnie. A jak dosadnie wytłumaczyłam mu, że nie jestem zainteresowana, zdarzył się ten wypadek. Teraz mam wyrzuty.
Kuba przez jakiś czas nic nie mówił. Mieszał łyżką w kubku, który był już prawie pusty.
- Więc skąd te wyrzuty?- zapytał.
- Nie mam pojęcia- wzruszyłam ramionami.
- A ja wiem- popatrzył na mnie- wbrew sobie odrzuciłaś go. Mogłaś mieć urażoną dumę ale wewnętrzny głos błagał żebyś podjęła inna decyzję.
Milczałam. Chwyciłam kubek by upić trochę herbaty.
- Mimo wszystko rozumiem Cię- spojrzałam na niego zaskoczona- Tym bardziej Maciek powinien tu być.
- Dlaczego?
- Żebyś wiedziała czy dobrze wybrałaś. Ktoś musi wygrać tę wewnętrzną walkę.
- No tak... Albo ten trzeci.
- Trzeci?- spojrzał na mnie nie rozumiejąc. Machnęłam lekceważąco ręką.
- Nieważne. Za dużo by opowiadać.
- Gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta- zaśmiał się.
- Dokładnie- prychnęłam.
- Cieszy mnie to, że mi o tym opowiedziałaś.
- Powiesz o tym Maćkowi?- zapytałam niepewnie.
- Ty powiesz mu co będziesz uważać za słuszne, a na mnie możesz liczyć- uśmiechnął się uspokajająco. Odpowiedziałam mu tym samym.
- Maciek ma wspaniałego brata.
- Powtórz mu to koniecznie!- roześmiał się serdecznie.
Resztę popołudnia spędziliśmy w równie przyjemniej atmosferze. Bardzo dobrze rozmawiało mi się z Kubą, miałam okazję lepiej go poznać.
Pod wieczór odstawił mnie pod szpital ponieważ tam stało moje auto. Postanowiłam zajrzeć jeszcze na chwilę do Gregora. Gdy weszłam do sali była pusta. Poczułam mocne uderzenie gorąca i padłam na ziemię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz