środa, 9 kwietnia 2014

Get down

Dni przebiegały w miarę spokojnie. Maciek jeździł na zawody, gdy tylko miał wolny czas przyjeżdżał do mnie i wtedy spędzaliśmy całe dnie ze sobą. W końcu zaznałam spokoju i stabilizacji. Jedyne co zakłócało mój spokój to choroba żołądkowa, która męczyła mnie już od kilku dni. Jednak gdy byłam z Maćkiem udawałam, że nic się nie dzieje.
Zadzwonił telefon. Anka. Dzwoniła uparcie dzień w dzień jakby nie mogła zrozumieć tego, że nie chcę z nią na razie mieć nic wspólnego. Miałam urażoną dumę i przyjaciółkę, która knuła za moimi plecami. Postanwiłam jednak w końcu odebrać by dać jej do zrozumienia, że nie mam ochoty na żadną rozmowę. Ociągając się nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- ...
- Aga?
- Mhm.
- Dlaczego nie odbierasz, w ogóle dzieje się coś?
- Jakbyś tu była to byś wiedziała- odpowiedziałam zdawkowo.
- Agnieszka... przestań.
- Przestaję. Nie dzwoń więcej, przynajmniej na razie.
- Poczekaj! Porozmawiaj ze mną!- niemal krzyczała do słuchawki. Coś powstrzymało mnie przed naciśnięciem czerwonej słuchawki przerywającej rozmowę.
- O czym ja mam z Tobą rozmawiać?
- Nie chcesz wiedzieć co u..
- Nie!- szybko jej przerwałam. Nie chciałam o nim słyszeć, zwłaszcza, że dobrze układało mi się z Maćkiem.
- Źle się czuję.
- Nie wywijaj się.
- Naprawdę... nie żartuję- czułam narastającą falę mdłości.
- Co Ci jest- zapytała zatroskana.
- Zjadłam coś nieświeżego i męczy mnie od kilku dni.
- Kilku dni?
- Nieważne.
- Idź do lekarza.
- Tak pójdę. Muszę kończyć- usłyszałam jak ktoś wchodzi do mieszkania, po chwili poczułam jak obejmują mnie ciepłe ramiona ukochanego.
- Zadzwonię. Odbierzesz?
- Tak odbiorę teraz cześć- pożegnałam się z nią dość sucho.
Odłożyłam telefon na stolik i przytuliłam się do chłopaka chowając twarz w jego bluzie. Zamknęłam oczy rozkoszując się jego bliskością.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz