Siedziałam na łóżku po turecku przeglądając różne strony internetowe. Moim nieodzownym atrybutem od kilku dni był telefon. 'Zadzwoni. Nie zadzwoni.' W kółko zerkałam na niego sprawdzając listę nieodebranych.
W domu Andreasa czułam się bardzo dobrze ale brakowało mi kontaktów ze starymi znajomymi, a w szczególności martwiłam się o Agę. Czułam, że coś jest nie tak. Wewnętrzny głos podpowiadał mi, że powinnam się nią bardziej zainteresować.
Do pokoju wszedł Andreas trzymając w dłoniach kubki z herbatą. Postawił je na stoliku obok łóżka i usiadł obok mnie przytulając od tyłu.
- Nad czym tak dumasz?- oparł brodę o moje ramię.
Ciężko westchnęłam i zagryzłam wargę.
- Mam złe przeczucia.
- Ty znowu o niej, to duża dziewczynka. Może zajmiemy się sobą, co Ty na to?- jego dłonie oplotły mocniej moje ciało.
Fuknęłam ze złości i zeskoczyłam z łóżka patrząc na niego złowieszczo.
- To moja przyjaciółka. Jeśli ma problemy powinnam jej pomóc.
- Ale ona nie ma problemów- Kofler wzruszył ramionami i poklepał miejsce obok siebie.
- Tego nie wiesz- odparłam nie ruszając się z miejsca.
- Nawet nie odbiera od Ciebie telefonów.
Z tym musiałam się zgodzić. Usiadłam bezradna na brzegu łóżka. Andi podsunął mi pod nos kubek z herbatą, zachęcając do picia ciepłym uśmiechem. Ujęłam naczynie w dłonie i pociągnęłam spory łyk, pozwalając by napój rozgrzał moje wnętrze.
W domu Andreasa czułam się bardzo dobrze ale brakowało mi kontaktów ze starymi znajomymi, a w szczególności martwiłam się o Agę. Czułam, że coś jest nie tak. Wewnętrzny głos podpowiadał mi, że powinnam się nią bardziej zainteresować.
Do pokoju wszedł Andreas trzymając w dłoniach kubki z herbatą. Postawił je na stoliku obok łóżka i usiadł obok mnie przytulając od tyłu.
- Nad czym tak dumasz?- oparł brodę o moje ramię.
Ciężko westchnęłam i zagryzłam wargę.
- Mam złe przeczucia.
- Ty znowu o niej, to duża dziewczynka. Może zajmiemy się sobą, co Ty na to?- jego dłonie oplotły mocniej moje ciało.
Fuknęłam ze złości i zeskoczyłam z łóżka patrząc na niego złowieszczo.
- To moja przyjaciółka. Jeśli ma problemy powinnam jej pomóc.
- Ale ona nie ma problemów- Kofler wzruszył ramionami i poklepał miejsce obok siebie.
- Tego nie wiesz- odparłam nie ruszając się z miejsca.
- Nawet nie odbiera od Ciebie telefonów.
Z tym musiałam się zgodzić. Usiadłam bezradna na brzegu łóżka. Andi podsunął mi pod nos kubek z herbatą, zachęcając do picia ciepłym uśmiechem. Ujęłam naczynie w dłonie i pociągnęłam spory łyk, pozwalając by napój rozgrzał moje wnętrze.
Pół nocy spędziliśmy na rozmowach. Andreas uspokajał moje sumienie tłumacząc, że nie mam czym się przejmować. Ja twierdziłam inaczej. Zasnęłam chyba w jego ramionach bo nad ranem obudziłam się w dość dziwnej pozycji leżąc na jego brzuchu.
Nie przyzwyczaiłam się jeszcze do tego. Do poranków przy nim. Bliskości. Dotyku i jego miękkich ust. Wszystko wydawało mi się tak bardzo nierealne i bałam się, że pewnego dnia obudzę się z tego pięknego snu. Dla pewności uszczypnęłam się w rękę. Syknęłam z bólu. Nie śpię. On tu naprawdę jest. Wpatrywałam się w niego przez dobre 15 minut aż w końcu otworzył oczy.
- Dzień dobry- uśmiechnął się do mnie przeciągając leniwie. Podciągnął się nieco na łokciu i pocałował w policzek.
Zamknęłam oczy by choć o sekundę przedłużyć tą chwilę. Ułożyłam się na poduszce obok niego.
- Jakie plany na dzisiaj?- zapytałam patrząc mu głęboko w oczy.
- Może pójdziemy w góry? Zapowiada się dziś piękna pogoda
- A może... odwiedzimy Gregora?- wyszeptałam.
Nie przyzwyczaiłam się jeszcze do tego. Do poranków przy nim. Bliskości. Dotyku i jego miękkich ust. Wszystko wydawało mi się tak bardzo nierealne i bałam się, że pewnego dnia obudzę się z tego pięknego snu. Dla pewności uszczypnęłam się w rękę. Syknęłam z bólu. Nie śpię. On tu naprawdę jest. Wpatrywałam się w niego przez dobre 15 minut aż w końcu otworzył oczy.
- Dzień dobry- uśmiechnął się do mnie przeciągając leniwie. Podciągnął się nieco na łokciu i pocałował w policzek.
Zamknęłam oczy by choć o sekundę przedłużyć tą chwilę. Ułożyłam się na poduszce obok niego.
- Jakie plany na dzisiaj?- zapytałam patrząc mu głęboko w oczy.
- Może pójdziemy w góry? Zapowiada się dziś piękna pogoda
- A może... odwiedzimy Gregora?- wyszeptałam.
- Chcesz spędzić kolejny piękny dzień u niego?- zmarszczył czoło przyglądając mu się uważnie.
- Wiesz, myślę, że potrzebuje pomocy.
- A ja myślę, że potrzebujemy trochę czasu dla siebie. I nie przyjmuję sprzeciwu do wiadomości.
- Dobrze...- zgodziłam się z nim i nakryłam kołdrą po same uszy.
- Chyba nie będziesz spać?- Andi ściągnął ze mnie okrycie.
- Chwilkę jeszcze?
- O nie! Obudziłaś mnie, a teraz masz zamiar spać?!
- Nie obudziłam!
- Wystarczy, że się patrzyłaś. To mnie rozproszyło- zaśmiał się głośno.
- Głupek- trzepnęłam go poduszką w łeb. I szybko wybiegłam z pokoju by się ubrać. Gdy wróciłam po kilkunastu minutach, mężczyzna czekał już na mnie gotowy do wyjścia. Sięgnęłam po telefon by schować go do plecaka.
- Sprzęty zostają- Andreas wyciągnął dłoń w moją stronę wskazując równocześnie na telefon. Wiedziałam, że nie mam z nim szans i posłusznie oddałam telefon, przewracając oczami. Kofler odłożył go z powrotem na stolik i złapał mnie za dłoń. Po chwili już byliśmy w drodze, a ja mogłam podziwiać piękne zbocza Alp.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz