Tęskniłam za Anią. Tylko z nią mogłam szczerze porozmawiać i powiedzieć o tym wszystkim. Postanowiłam tak zrobić. Pewnego poranka po nieprzespanej nocy chwyciłam za telefon i wybrałam do niej numer. Bałam się, że nie będzie chciała ze mną rozmawiać.
Nie odbierała.
Cały czas nie odbierała.
Przez cały poranek i popołudnie naciskałam klawisz połączenia połykając łzy żalu. Straciłam wszystko łącznie z najlepszą przyjaciółką. Nie ma już życia we mnie. Nie mam dla kogo żyć. Jedynym sensownym wyjściem było skończyć ze sobą. Pewnie bym to zrobiła gdybym nie bała się tak bardzo śmierci.
Chwyciłam za kalendarz leżący na stoliku. Wyrwałam z niego kartkę i zaczęłam pisać:
Nie sądziłam, że moje życie kiedyś aż tak bardzo się skomplikuje. Jednak stało się. Nie szukaj mnie. Nie dzwoń. Daj mi czas na przemyślenie i odnalezienie właściwej drogi. Potrzebuję tego teraz bardziej jak powietrza. Zrozum to... proszę. Nie przestaję kochać. Daję nam tylko czas, daję sobie czas. Przepraszam, że znikam tak nagle. Być może kiedyś będę potrafiła o tym normalnie porozmawiać. Pamiętaj jednak, że.... kocham Cię Maćku...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz