niedziela, 14 września 2014

Uciekłam

Ja nie uciekałam. Skręciłam po prostu w kolejny zakręt, który pojawił się na mojej ścieżce życia. Nie będę go nadmiernie kontrolować, niech płynie jak chce. Choć wiem, że tylko ja jestem panią swojego losu. Nie mam teraz sił by nad tym głębiej pomyśleć.
Ania czekała już na mnie w samochodzie. Ja ciągnęłam za sobą wielką walizkę z tym co najpotrzebniejsze i najbardziej przydatne. Choć pewnie gdybym mogła złapałabym jeszcze kilka takich walizek. Wsadziłam bagaż do bagażnika i usiadłam na miejscu pasażera.
- Gotowa do podróży?- przyjaciółka spojrzała na mnie z uśmiechem.
- Mhm- kiwnęłam lekko głową i odwróciłam się by spojrzeć na swój dom.
Coś mi się przypomniało.
W jednej chwili wyskoczyłam z samochodu zanim zdążył ruszyć i stanęłam przed drzwiami mieszkania nerwowo szukając kluczy. Gdy w końcu udało mi się otworzyć drzwi wbiegłam na górę.
Rozglądałam się po swojej sypialni poszukując kartki papieru. Leżała na szafce, trochę zmięta. Zacisnęłam ją w pięści gniotąc jeszcze bardziej. Zeszłam na dół i stanęłam w salonie. Obudziła się we mnie melancholia i wspomnienia. W myślach powtarzałam sobie 'jeszcze tu wrócisz. Potrzebujesz tylko kilku tygodni'. Uśmiechnęłam się smutno do swojego odbicia w lustrze i wyszłam zamykając starannie wrota swojego królestwa.
Gdy wróciłam do auta dziewczyna patrzyła na mnie ze złością.
- Co Ty wyrabiasz?
Zignorowałam jej pytanie zapinając spokojnie pasy.
- Podjedziemy jeszcze pod mieszkanie Kotów?
Dziewczyna nic nie odpowiedziała ale byłam pewna, że myślała iż oszalałam.
Ruszyłyśmy w milczeniu. Nie wiedziałam czy spełni moją prośbę jednak po kilku minutach jechałyśmy znaną mi dobrze trasą.
- Dziękuję. Za chwilę wrócę- odpięłam pasy i otworzyłam drzwi.
- Nie wiem po co to robisz ale nie rób głupstw- przyjaciółka patrzyła na mnie z politowaniem.
Kiwnęłam głową i wysiadłam z samochodu. Nagle obleciał mnie strach połączony z niepewnością. Szłam powoli do drzwi w duchu modląc się by nikogo nie zastać. W ręku cały czas zaciskałam zapisaną kartkę papieru.
Zacisnęłam mocno powieki i zapukałam.
Nikt nie otwierał. Chyba o to mi chodziło. Choć miałam mieszane uczucia. Przyjechałam tu po to by zostawić list dla Maćka. Rozejrzałam się dookoła myśląc nad dobrym miejscem do pozostawienia skrawka papieru.
Złożyłam kartkę na cztery i wsunęłam ją pod drzwi. Nie wiem kto pierwszy wróci do domu ale miałam nadzieję, że będzie to Maciek. A jak ktoś inny- trudno.
Wróciłam z powrotem do samochodu.
- Teraz jestem już całkowicie gotowa.
- Mam nadzieję- mruknęła Anka i odpaliła samochód.
- Spójrz- szturchnęła mnie lekko w bok i wskazała na dom Kotów.
Podążyłam spojrzeniem we wskazanym kierunku. Wstrzymałam na chwilę oddech bo moje spojrzenie spotkało się ze spojrzeniem Maćka. Stał w drzwiach, w ręku trzymał kawałek papieru, który zostawiłam. Zamrugałam kilka razy nie mogąc oderwać od niego wzroku. Miałam ochotę wyskoczyć z samochodu, pobiec do niego i mocno się przytulić. Zapomnieć o tych wszystkich problemach, o bólu. Być z nim. Zostać.
- Chcesz...?
- Jedź!- nie dałam jej dokończyć, zbyt impulsywnie reagując. Musiałam postąpić wbrew sobie. Nie jestem gotowa na rozmowę z nim. Przepraszam Maćku.
Chyba jednak uciekłam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz