Ania czekała już na mnie w samochodzie. Ja ciągnęłam za sobą wielką walizkę z tym co najpotrzebniejsze i najbardziej przydatne. Choć pewnie gdybym mogła złapałabym jeszcze kilka takich walizek. Wsadziłam bagaż do bagażnika i usiadłam na miejscu pasażera.
- Gotowa do podróży?- przyjaciółka spojrzała na mnie z uśmiechem.
- Mhm- kiwnęłam lekko głową i odwróciłam się by spojrzeć na swój dom.
Coś mi się przypomniało.
W jednej chwili wyskoczyłam z samochodu zanim zdążył ruszyć i stanęłam przed drzwiami mieszkania nerwowo szukając kluczy. Gdy w końcu udało mi się otworzyć drzwi wbiegłam na górę.
Rozglądałam się po swojej sypialni poszukując kartki papieru. Leżała na szafce, trochę zmięta. Zacisnęłam ją w pięści gniotąc jeszcze bardziej. Zeszłam na dół i stanęłam w salonie. Obudziła się we mnie melancholia i wspomnienia. W myślach powtarzałam sobie 'jeszcze tu wrócisz. Potrzebujesz tylko kilku tygodni'. Uśmiechnęłam się smutno do swojego odbicia w lustrze i wyszłam zamykając starannie wrota swojego królestwa.
Gdy wróciłam do auta dziewczyna patrzyła na mnie ze złością.
- Co Ty wyrabiasz?
Zignorowałam jej pytanie zapinając spokojnie pasy.
- Podjedziemy jeszcze pod mieszkanie Kotów?
Dziewczyna nic nie odpowiedziała ale byłam pewna, że myślała iż oszalałam.
Ruszyłyśmy w milczeniu. Nie wiedziałam czy spełni moją prośbę jednak po kilku minutach jechałyśmy znaną mi dobrze trasą.
- Dziękuję. Za chwilę wrócę- odpięłam pasy i otworzyłam drzwi.
- Nie wiem po co to robisz ale nie rób głupstw- przyjaciółka patrzyła na mnie z politowaniem.
Kiwnęłam głową i wysiadłam z samochodu. Nagle obleciał mnie strach połączony z niepewnością. Szłam powoli do drzwi w duchu modląc się by nikogo nie zastać. W ręku cały czas zaciskałam zapisaną kartkę papieru.
Zacisnęłam mocno powieki i zapukałam.
Nikt nie otwierał. Chyba o to mi chodziło. Choć miałam mieszane uczucia. Przyjechałam tu po to by zostawić list dla Maćka. Rozejrzałam się dookoła myśląc nad dobrym miejscem do pozostawienia skrawka papieru.
Złożyłam kartkę na cztery i wsunęłam ją pod drzwi. Nie wiem kto pierwszy wróci do domu ale miałam nadzieję, że będzie to Maciek. A jak ktoś inny- trudno.
Wróciłam z powrotem do samochodu.
- Teraz jestem już całkowicie gotowa.
- Mam nadzieję- mruknęła Anka i odpaliła samochód.
- Spójrz- szturchnęła mnie lekko w bok i wskazała na dom Kotów.
Podążyłam spojrzeniem we wskazanym kierunku. Wstrzymałam na chwilę oddech bo moje spojrzenie spotkało się ze spojrzeniem Maćka. Stał w drzwiach, w ręku trzymał kawałek papieru, który zostawiłam. Zamrugałam kilka razy nie mogąc oderwać od niego wzroku. Miałam ochotę wyskoczyć z samochodu, pobiec do niego i mocno się przytulić. Zapomnieć o tych wszystkich problemach, o bólu. Być z nim. Zostać.
- Chcesz...?
- Jedź!- nie dałam jej dokończyć, zbyt impulsywnie reagując. Musiałam postąpić wbrew sobie. Nie jestem gotowa na rozmowę z nim. Przepraszam Maćku.
Chyba jednak uciekłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz