sobota, 13 września 2014

Wszystko będzie dobrze

Nie wiedziałam co mam teraz zrobić. Takich wieści się nie spodziewałam. Co ja mówię. W ogóle się czegoś takiego nie spodziewałam. Ciąża? Ostatnie o co bym ją posądziła.
Wyszłam po cichu z mieszkania. Stanęłam na trawniku i zadzwoniłam do Andreasa.
- Halo?
- Obudziłam Cię?
- Nie kochanie, już nie spałem.
Uśmiechnęłam się do siebie. Wiedziałam, że go obudziłam. Słyszałam po mocno zaspanym głosie.
- Jesteś już na miejscu?
- Tak. Właśnie stoję sobie na mokrej trawie i podziwiam nasze wspaniałe góry.
- A ja leżę w łóżku i podziwiam wspaniały sufit.
- Ha! Czyli Cię obudziłam- zaśmiałam się.
- Już miałem zamiar się budzić. Co się dzieje z Agą?
- No właśnie...- zastanawiałam się co mam mu powiedzieć- to bardzo zawiła sytuacja, nie na telefon ale...
- Ale?
- Miałbyś coś przeciw gdyby przyjechała na jakiś czas do Ciebie?
- Zamiast Ciebie?
- Nie głuptasie!- pokręciłam głową ze śmiechem- ze mną.
- Mógłbym się zgodzić.
- Dziękuję!- ucieszyłam się na tę myśl. Wolałam mieć ją teraz na oku- Tylko nie mów nikomu, że przyjeżdża, dobrze?
- Dobrze. Ale... wiesz, że nic z tego nie rozumiem?
- Wiem. Jak przyjedziemy to wytłumaczymy. Teraz muszę już kończyć.
- Kocham Cię- usłyszałam po drugiej stronie słuchawki. Zamarłam z uśmiechem na twarzy.
- Halo? Jesteś tam?
- Tak! Tylko zrobiło mi się tak miło. Też Cię kocham, pa- rozłączyłam się szybko i wróciłam do domu.


Agnieszka siedziała na łóżku, nieobecnym wzrokiem patrzyła w dal. Jej dłonie spoczywały na brzuchu. Usiadłam obok niej. Bałam się przerwać tę ciszę. 
- Może w to nie uwierzysz ale kochałam to dziecko- nie patrzyła na mnie ale mówiła. Pozwoliłam jej na to czekając aż powie coś jeszcze. Po chwili z jej ust potoczyła się lawina słów. 
- Jestem ostatnią osobą, która nadaje się na matkę. Ale gdy czujesz w sobie tą maleńką istotę nagle wszystko się odmienia. Człowiek przechodzi wewnętrzną przemianę. Troszczy się nie tylko o siebie. Kocha dziecko, które ma pojawić się za kilka miesięcy na świecie. Myśli o wszystkim z uśmiechem na twarzy. Świat wydaje się piękniejszy choć fizycznie przechodzi się okropne katusze. Jednak czym są bóle brzucha i wymioty dla dziecka, które będzie z tobą już do końca życia. Czułam je w sobie choć nie było jeszcze na tyle wykształcone by dać mi o sobie znać przez chociażby kopniaki. Nie wiem co się stało. Ale straciłam w jednej minucie wszystko. Więcej niż życie. Straciłam duszę- widziałam jak jej oczy zachodzą łzami. Ukryła twarz w dłoniach i zaczęła płakać.
Przytuliłam ją do siebie. Działałam odruchowo bo nie za bardzo wiedziałam co mam zrobić. Za dużo kłębiło się w mojej głowie pytań, których w tym momencie nie powinnam zadawać.
Całonocna podróż dawała mi się we znaki. Czułam ogromną senność. W pewnym momencie zasnęłam tuląc do siebie przyjaciółkę.



Obudził mnie dźwięk telefonu. Agnieszka wpatrywała się w niego ale nie odbierała.
- Nie zobaczysz kto?
- Maciek- odparła wzruszając ramionami.
- Acha...
Przeciągnęłam się i wstałam by rozprostować kości. 
- Wiesz... mam dla Ciebie pewną propozycję.
- Jaką?- spojrzała na mnie uważnie.
- Mówiłaś, że chcesz się stąd wyrwać. Pojedź ze mną do Austrii. 
Patrzyłam na Ciebie czekając na odpowiedź. 
- Nie mogę.
- Dlaczego?
- Bo tam..
- Nie spotkasz go, zapewniam Cię.
Zmrużyłaś lekko oczy. Widziałam, że zastanawiasz się nad moją propozycją.
- A co na to Kofler? Nie chcę wam przeszkadzać.
- Nie martw się o niego, już jest wszytko ustalone. Więc?
- Więc... chyba nie mam nic do gadania.
- Zgadzasz się?!- pisnęłam.
- Mchm...
Szczęśliwa uścisnęłam Cię mocno. Uśmiechnęłaś się delikatnie. Nie pozwolę Ci się smucić. Już ja Cię będę mieć na oku.
- A więc pakuj się i w drogę!
- Już? Tak teraz?
- Nie ma na co czekać!
Aga posłusznie wstała i skierowała się na górę by się spakować. A ja podeszłam do okna i zbierałam siły na dalszą podróż. Wiedziałam, że wszystko będzie dobrze. Musi być. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz