środa, 8 października 2014

*Najtrudniejsza rozmowa*

Mimo tego, że obiecałam Adiemu szybki powrót, spędziłam w łazience około 30 minut. Wzięłam długi, gorący prysznic. Jednak dwanaście godzin spędzonych za kółkiem dały mi znać o sobie. Ale teraz już byłam tu, w Innsbrucku, w domu mojego skoczka. Gorąca woda działa jak ukojenie na moje bolące mięśnie. Nie miałam ochoty opuszczać tego cudownego miejsca, jakim był oczywiście prysznic, jednak wiedziałam, że Andi czeka na mnie i na moje wyjaśnienia. Pospiesznie ubrałam się w piżamę i udałam do salonu. Mężczyzna czekał już na mnie, siedział jak zwykle na sofie z kubkiem herbaty w ręce. W ten czas kiedy ja próbowałam doprowadzić się do stanu używalności zapalił w kominku i sam wziął prysznic. Kiedy zjawiłam się w salonie uśmiechnął się łobuzersko.
- Czyli mam rozumieć, ze teraz jest ten czas kiedy jesteś moja- ręką wskazał wolne miejsce obok siebie na kanapie, a ja wiedziałam co mam robić.
- Można tak powiedzieć ale….- zaczęłam się z nim droczyć- najpierw musimy porozmawiać.
- Jak to groźnie brzmi ale masz rację. Chciałabym w końcu wiedzieć, dlaczego Aga jest tak jakby, hmmm- zamyślił się na chwilę- zbita z tropu, nie obecna i co miało znaczyć to twoje „ a może tak właśnie jest” kiedy zacząłem bredzić o jakimś szpitalu.
- Dobrze, a więc zacznijmy od początku- usiadłam po turecku na kanapie, wzięłam kubek herbaty do ręki i zaczęłam moją opowieść.



- Pamiętasz tę noc kiedy się poznaliśmy, byłam wtedy w klubie z Agą, a Ty i reszta wpadliście po zawodach na małe after party
- Jane, że pamiętam. Jakże mógłbym zapomnieć o nocy, kiedy to moim oczom ukazała się mała istotka, która szukała chusteczek o ile dobrze pamiętam. No ale co z tą nocą, przecież było super, nieprawdaż- zadając to pytanie puścił mi oczko- ale do sedna o co chodzi?
- Wtedy rozdzieliłyśmy się z Agą, ja pognałam z Tobą, a ona się upiła, urwał jej się film, nie kontaktowała co się z nią dzieje i...
- I co?!- przerwał mi w pół zdania- I co?! Przecież Aga jest rozsądna, nie wierzę, że zrobiła jakąś straszną głupotę i poszła, na przykład, z kimś do łózka na haju.
- Jaki Ty jesteś ostatnio domyślny skarbie- chciałam żeby zabrzmiało to śmiesznie, ale w tej sytuacji śmieszne nie było. Andi skojarzył o co mi chodzi i w jednym momencie jego radosna zwykle twarz spoważniała- Tak właśnie było, rano obudziła się w hotelowym łóżku- dodałam.
- Chyba żartujesz, co to za frajer zaciągnął pijaną kobietę, wiedząc, ze ona nic nie kontaktuje. Najchętniej stłukł bym go po pysku- Andi wyglądał na wściekłego, a ja bałam się co będzie, gdy dowie się całej prawdy. Tylko raz widziałam co w takim stanie. Wtedy gdy to ktoś mnie chciał zrobić krzywdę i wiedziałam, że dla niego takie rzeczy nie są obojętne, wręcz tępił każdego, kto wykorzystywał dziewczyny.
- Andi błagam Cię uspokój się, nie chcę żeby Aga przybiegła tutaj z płaczem. To dla niej jest trudniejsze niż dla Ciebie, dla nas- próbowałam doprowadzić go do normalnego stanu, przed tym co było nieuniknione, czyli wiadomością, że sprawcą tego wszystkiego jest jego kolega.
- Dobrze już dobrze, ale powiedz mi- zaczął spokojnie- czy Aga wie kto to, czy zna tego gościa?
Tego pytania bałam się najbardziej. Spuściłam głowę w dół. On domyślał się chyba, że znam odpowiedź na to pytanie, że nie wiem jak wyznać mu tą straszną prawdę. Wzięłam łyk wystudzonej już herbaty i ponownie powróciłam do opowieści.
- Tak, zna go i ja też go znam. Andi nie wiem jak mam Ci to powiedzieć, kurcze to jest straszne i to co teraz powiem, może zmienić wszystko, boję się tego.
Naprawdę się bałam, bałam się tego jak zachowa się mój jakże honorowy Andreas. Jedynym pocieszeniem dla mnie było to, że obecnie Gregor był daleko stąd i Andi nie mógł go dorwać.
- Ania jeśli to jest coś aż tak bardzo poważnego, to tym bardziej musisz mi powiedzieć- nie dawał za wygraną- kochanie mów, błagam cię.
- Dobrze, ale obiecaj, że bez względu na wszystko nie zrobisz nic głupiego ani teraz, ani później- chciałam mieć od niego chociaż słowną deklarację.
- Dobrze, nie zrobię nic głupiego, chociaż teraz to już kompletnie nie wiem o co chodzi, błagam Cię mów- to nie był już spokojny głos Andiego, to był rozkaz.
- Aga obudziła się wtedy w łóżku...- przełknęłam ślinę i postanowiłam w końcu wymówić to imię- w łóżku Gregora.



- GREGORA!? Jakiego Gregora, chyba nie masz na myśli….- nagle z rąk wypadł mu kubek, wylewając całą swoją zawartości na puchowe, białe obicie kanapy
- Tak dokładnie to mam na myśli. Gregor przeleciał Agę wykorzystują fakt, ze była pijana!
Wykrzyczałam to zdanie prosto w osłupiałą twarz Andiego.
- Gregor zaciągnął Agę do hotelu tamtej nocy kiedy się poznaliśmy- dodałam.
- Ja pierdo... co za za tchórz! Nie, to nie może być prawda, przecież On mi mówił, że wrócił zaraz do hotelu bo nie podobało mu się to miejsce, a rano wyglądał normalnie gdy spotkaliśmy się na śniadaniu. Co za śmieć, a ja miałem go za człowieka moralnego! Mam ochotę stłuc mu ryj!
Andi krzyknął na cały salon. Nigdy, ale to przenigdy nie widziałam go w takim stanie. Bałam się, że Aga może słyszeć naszą rozmowę.
- Parszywy kłamca, pieprzony egoista, ja tego tak nie zostawię, policzę się z łajdakiem jak tylko wróci z tych pieprzonych wakacji!- nie mógł się uspokoić, wiedziałam, że buzuje w nim złość.  Nagle najlepszy kolega z teamu okazał się zwykłym dupkiem, marnotą wykorzystującym chwilę
- Andi usiądź proszę, niestety to jeszcze nie wszystko- poczekałam chwilę aż się uspokoi i zaczęłam dalej- po tym wszystkim Gregor chciał nawiązać kontakt z Agą jednak ta nie chciała go znać. Jeszcze zanim się poznaliśmy Aga było zafascynowana Gregorem, był jej iddyllycznym portretem faceta, którego chciała mieć, największym jej marzeniem było spotkanie z nim. Tuż przed tą pamiętną nocą poznała jednak Maćka Kota, na pewno kojarzysz go ze skoków. Coś między nimi zaiskrzyło. Dzień lub dwa, dokładnie nie pamiętam, po tej feralnej nocy, Aga z Maćkiem zostali parą i wszystko byłoby cudownie gdyby nie wypadek Gregora.
- A ja zostałem przy nim, pilnowałem go, martwiłem się a ten idiota wcześniej robił takie straszne rzeczy- widziałam złość w jego oczach, złość której nigdy wcześniej niemiałam okazji oglądać- mam wrażenie jakbyśmy mówili o dwóch różnych osobach- westchnął.
- Ogólnie i w skrócie Aga kłóciła się często o Gregora z Maćkiem, on nie cierpiał go. Agnieszka jednak cały czas starała się mu pokazać, że to on jest dla niej ważny, nie Gregor. W końcu Maciek nie wytrzymał i wyjechał na obóz szkoleniowy. Aga została sama, ja pojechałam do Ciebie i wszystko zaczęło się komplikować. Maciek wrócił z obozu i pogodzili się jednak Aga zaczęła się czuć źle, miała mdłości i bolał ją brzuch...
- Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że Aga jest w ciąży z Gregorem!?-  wrzasnął tak przeraźliwie, iż byłam pewna, że moja przyjaciółka usłyszała te słowa.
- Była w ciąży- powiedziałam to z naciskiem na pierwsze słowo.
- Jak to BYŁA?! Boże ona...?
- Nie, nie usunęła, Aga nie byłaby zdolna do tego, a poza tym kochała to dziecko- ciągnęłam dalej opowieść, a Andi wiedział, że nie może mi po raz kolejny przerwać- Kiedy wrócił Maciek poszli razem do lekarza, w sumie Maciek ją tam zaciągnął. Skierowali ją do ginekologa i tak, okazało się że jest w ciąży. Teraz kiedy Gregor wyjechał a jej zaczęło się układać z Mackiem. Oczywiście Aga była w szoku i nic nie powiedziała Maćkowi. Zamknęła się u siebie w domu po prostu. W końcu zdecydowała się powiedzieć prawdę Maćkowi. Poszła do niego ale nie zastała go w domu. Był jednak Kuba i całe szczęście, że był bo nagle Aga poczuła się źle. Kuba zawiózł ją do szpitala. Ocknęła się po 3 dniach…- do oczu zaczęły napływać mi łzy. Andi to zauważył i przytulił mnie. Wiedział, że obwiniam się za to, że w takich chwilach nie było mnie z nią.
- Już dobrze kochanie- nagle ton jego głosu znów przybrał anielską barwę- jeśli nie masz siły dalej mi opowiadać możemy skończyć jutro, domyślam się jaki był koniec.
- Skończmy to dzisiaj, bo sama nie mam siły wracać do tego. Aga poroniła i załamała się. Kuba cały czas był przy niej. Maciek o niczym nie wiedział i do tej pory nie wie. Aga jest rozbita, nie wiem czy sobie poradzi z tym wszystkim. Mam nadzieje, ze pobyt tutaj jej pomoże ale co będzie gdy wróci Gregor.
- Wtedy stłukę mu ryj!- tego się właśnie obawiałam.
- Nie, nie możesz mu tego powiedzieć, Aga sama musi z nim pogadać. Na pewno przyjdzie taki czas, kiedy ich spotkanie dojdzie do skutku. Musisz teraz zachowywać się normalnie. Andi jesteście w jednej drużynie, nie możecie być dla siebie wrogami.
- Wiem ale nie potrafię spojrzeć na razie na to inaczej, to co zrobił jest karygodne i powinien ponieść karę. Współczuję  Adze, to straszne stracić dziecko. Ale teraz Gregor powinien poczuwać się do odpowiedzialności. Obiecałem, że nic głupiego nie zrobię, wiec dotrzymam słowa- powiedział to już spokojnym głosem.



- Na taką odpowiedź czekałam- przytuliłam się do niego bardzo mocno- Kocham Cię wiesz?
- Wiem i mam nadzieję, że nas w życiu nie czekają takie zawirowania. Musimy teraz wspierać Agę i zapewnić jej jak najwięcej przyjemności.
- Jesteś cudowny- odwrówiłam głowę i pocałowałam go mocno. Przerzucił mnie przez ramię i już w jednej chwili całowaliśmy się namiętnie na kanapie. Nie wiedziałam, czy wypada, czy nie wypada robić takich rzeczy wiedząc, że przyjaciółka śpi na górze i ma wielkie problemy życiowe. Wierzyłam, ze i ona znajdzie szczęście tak wielkie jak to które ja znalazłam. Andi był moim ideałem, moim aniołem, kimś na kogo zawsze mogłam liczyć. Kiedyś idealny skoczek ze zdjęć, teraz chłopak. Mój chłopak którego kocham całym sercem. Po długiej podróży w roki kierowcy byłam strasznie zmęczona.
- Andi nie obraź się ale na dzisiaj wystarczy- niechętnie odsunęłam moje usta od jego- jestem mega zmęczona. Chyba pójdę spać…- nie zdążyłam dokończyć mojego zdania. Andreas wziął mnie na ręce i udał się do mojego pokoju.
Tak, chciałam zasnąć w jego ramionach, chciałam aby tej nocy był ze mną, w mojej sypialni, na moim łóżku, przy moim boku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz