Jechaliśmy dosyć długo aż kierowca stanął w końcu przed budynkiem, który z wierzchu wyglądał niepozornie, za porządnie jak na dyskotekę. Wysiadłam z auta i spojrzałam na mężczyznę. Gestem dłoni wskazał kierunek, złapał Ankę za rękę i poszedł przodem.
Po otwarciu drzwi słyszałam już głośną muzykę i mimowolnie zaczęłam podrygiwać w jej rytmie. Moja parka usiadła przy barze, a ja postanowiłam się trochę rozejrzeć.
Gdy usłyszałam słowa piosenki musiałam wejść na parkiet. Zaczęłam wirować dookoła, przymknęłam powieki i poddałam się chwili. Przyjemne drgania głośników dawały mi sporo satysfakcji. Miałam w końcu to co chciałam. Zaczynam od nowa. Zamykam tamten rozdział. Odpływam. Nie potrafiłam przestać tańczyć. Gdy rozejrzałam się w pewnej chwili po parkiecie zorientowałam się, że jestem tutaj jedną z nielicznych osób. Spojrzenia ludzi były skierowane na mnie. Może ruszałam się jak opętana... ale co mi tam. Na przekór zaczęłam mocniej kręcić biodrami, ręce wyrzuciłam w górę. Zalotnie spojrzałam w stronę DJ-a uśmiechając się do niego. Ten zauważywszy to puścił do mnie oczko. Byłam w siódmym niebie. Nie obchodziło mnie to co na zewnątrz, to co poza parkietem. Muzyka koiła mój żal, smutek, ból i tęsknotę. Było mi najlepiej. Dawno nie czułam tego wspaniałego uczucia.
Przeminęło kilka piosenek. Parkiet powoli zaczął się zaludniać. Zeszłam z parkietu przeciskając się przez mały tłum. Chciałam odnaleźć Ankę i trochę z nią poszaleć. Ale nie widziałam ani jej ani Andreasa.
(...)
- Zatańczymy?- Andi wyciągnął dłoń w moją stronę i nie czekając długo na odpowiedź pociągnął mnie na parkiet.
Objęłam go w pasie i oparłam czoło o jego pierś. Piosenka była wolna, bardzo romantyczna. W pewnym momencie zapomniałam o tym, że dookoła jest wiele par i pocałowałam mężczyznę namiętnie. Andreas spojrzał na mnie z wyraźnym błyskiem w oku. Uśmiechnął się i pocałował ponownie. Czułam się wspaniale. Co tu dużo mówić. Miałam najwspanialszego faceta na ziemi wyłącznie dla siebie. Dzięki niemu czułam się wyjątkowa. Bycie przy nim było dla mnie nie lada zaszczytem. Wiedziałam o tym, że tylko ja mogę pozwolić sobie na przyjemności z nim.
- Napijemy się czegoś?
Kiwnęłam w odpowiedzi głową i pozwoliłam poprowadzić się do baru. Oparłam się o blat i patrzyłam jak mój mężczyzna zamawia dwa piwa. Po chwili siedział już obok mnie z dwoma kuflami.
- Nie wiem czy chcesz akurat to ale...
- Jest genialne- uśmiechnęłam się do niego i pociągnęłam spory łyk.
Przytuliłam się i zaczęłam obserwować osoby przy barze. W pewnej chwili chyba za mocno ścisnęłam jego rękę bo Andi aż syknął z bólu.
- Patrz- wskazałam w stronę pary stojącej przy barze.
Mężczyzna spojrzał we wskazanym kierunku nie rozumiejąc, po chwili jednak chyba dotarło do niego to co widzi. Chłopak przy barze wyraźnie wesoły i szczęśliwy odwrócił się w stronę sali. Zaczął rozglądać się dookoła i zauważył nas siedzących nieopodal. Powiedział coś do blondynki i wskazał na nas. Po chwili szli już w naszą stronę.
- I co teraz?- jęknęłam załamana.
- Spokojnie- Andi cmoknął mnie w policzek i przywitał się z chłopakiem.
- Jesteście ostatnimi osobami, które spodziewałbym się tu zobaczyć.
- Też miło Cię widzieć- powiedziałam z przekąsem- A Ty jesteś...?- wyciągnęłam rękę w stronę dziewczyny i spojrzałam wyczekująco na Gregora.
- Eva- blondynka uśmiechnęła się do mnie i uścisnęła wyciągniętą dłoń.
- Poznaliśmy się niedawno- spojrzał na nią i zachichotali jak nastolatki- i postanowiliśmy się dziś trochę rozerwać.
- To się rozerwiesz. Szczególnie jak... ał- Andi kopnął mnie pod stołem i wybałuszył oczy. Pochyliłam się w jego stronę.
- Trzymaj mnie bo go skrzywdzę za chwilę- szepnęłam mu do ucha.
- My na chwilę przeprosimy- Kofler wręcz pchnął mnie do korytarza.
- Uspokój się. On ma do tego prawo.
- Ma do tego prawo?! Oszalałeś?
- Nie wie, że ona tu jest.
- Ona też nie wie, że on tu jest. Ale jak zobaczy go z tą... z tą... blondyną to może być źle.
- Przestań się w kółko o nią zamartwiać! Wydaje mi się, że jest już dużą dziewczynką i da sobie radę.
Oparłam się o ścianę. Miał Kofler trochę racji, jednak wolałam uniknąć tej sytuacji. Z resztą ona była moją przyjaciółką i musiałam dbać o jej bezpieczeństwo. Mimo to wróciliśmy do stolika. Próbowałam się dobrze bawić ale nie za bardzo mi to wychodziło. I w każdej chwili mogła pojawić się Aga.
(...)
Wydawało mi się, że tańczę już kilka godzin. W ogóle nie schodziłam z parkietu. Zapomniałam nawet o tym, że nie przyszłam tu sama. Kiedy trochę oprzytomniałam wyszłam do toalety by się trochę ochłodzić i ogarnąć.
Gdy zobaczyłam się w lustrze wyglądałam okropnie. Rozczochrana, rozmazana, spocona. Zaśmiałam się do swojego odbicia. Skutecznie odstraszałam wszystkich dookoła. Poprawiłam włosy, papierem starłam smugi makijażu. Byłam gotowa na dalszą gorączkę nocy.
Wyszłam z toalety i zderzyłam się z kimś boleśnie upadając na podłogę. Usiadłam i pocierając gorączkowo czoło zaczęłam przepraszać chłopaka. Ten odwrócił się w moją stronę i w jednej sekundzie zamarliśmy.
On pierwszy otrząsnął się z zaskoczenia i uśmiechnął się do mnie niepewnie. Wyciągnął w moją stronę dłoń pochylając się nade mną. Wstałam nie przyjmując jego pomocy, trzymając się ściany.
Stojąc przed nim czułam się cholernie niepewnie. Miałam mieszane uczucia- od złości po... ukrytą w głębi...
- Co Ty tutaj robisz?
- Jak widzisz stoję i obijam się o ludzi- uśmiechnęłam się do niego kwaśno. Zrobiłam krok w przód usiłując go wyminąć.
- Cieszę się, że Cię widzę.
Spojrzałam na niego zdziwiona. Próbowałam powstrzymać uśmiech. Gregor patrzył na mnie uważnie. Przeczesał dłonią włosy i potarł z zakłopotaniem kark.
- Myślałem, że nie zobaczę Cię już tak szybko.
Spuściłam wzrok na swoje buty. Niewątpliwie zarumieniłam się i z chwili na chwilę czułam, że tracę grunt pod nogami. Jeszcze chwila, a rzucę się na niego i już nigdy nie puszczę.
Dobrze, że ta chwila nie trwała zbyt długo bo mogłabym się mocno pomylić. Po raz kolejny.
- Gregorku? Ile mam na Ciebie czekać?- dziewczyna objęła go w pasie i pocałowała w policzek. Odwróciłam głowę w bok i zagryzłam mocno wargę. Mogłam się pomylić. Bardzo pomylić.
- Agnieszka...- chłopak patrzył na mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
- Miło było się spotkać- kiwnęłam do niego i próbując się nie rozpłakać szybko ich wyminęłam kierując się w stronę sali skąd dochodziła głośna muzyka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz