poniedziałek, 29 grudnia 2014

Błąd


Stanęłam na środku chodnika nie oglądając się za siebie. Mogłabym przestać komplikować sobie życie. W kółko tylko przed czymś uciekałam. Choć w tym momencie... czekałam. Powoli odwróciłam się. Stał tuż za mną, przyglądał mi się z uśmieszkiem. Przechyliłam głowę w bok i również się uśmiechnęłam. Objął mnie w talii przyciągając do siebie.
- Na co masz teraz ochotę?- zapytał wpatrując się w moje usta. Oblizałam je powoli. Lubiłam takie gierki. Musnęłam go w policzek i wsunęłam dłonie w jego tylne kieszenie spodni.
- To zależy- wyszeptałam.
- Od czego?- dotknął mojego policzka. Pochyliłam głowę przytulając się do jego dłoni. Zaczęłam zastanawiać się czy coś piłam dzisiejszego wieczoru. Czułam się pijana i uległa. Spojrzałam w jego oczy.
- Może byśmy... wiesz...- przymknęłam powieki.
- Tak?- dotknął ponownie mojego policzka.
- Popatrzyli w gwiazdy?
Jego wyraz twarzy momentalnie się zmienił. Był z pewnością zaskoczony tym co powiedziałam. Ale po chwili uśmiechnął się i chwycił mnie za dłoń ciągnąc w nieznanym mi kierunku. Szłam za nim, a raczej wręcz biegłam. Po kilkunastu minutach zauważyłam dobrze znane mi kontury.
- Jak my tu wejdziemy?- zapytałam gdy staliśmy już przed bramą.
- Widzisz jakiś problem?- chłopak zaśmiał się i pchnął skrzydło bramy wchodząc do środka. Weszłam za nim nie będąc pewną czy dobrze robię.
- Możemy tu być?- cały czas na głos wyrażałam swoje wątpliwości.
- Nie bój się. Chodź- wyciągnął w moją stronę dłoń. Złapałam ją i razem weszliśmy na teren skoczni. Posłusznie weszłam za nim na zjazd.
- Stąd jest bardzo dobry widok na gwiazdy- odwrócił się w moją stronę. Jego twarz słabym blaskiem oświetlała lampa w oddali. Ściągnął z siebie bluzę i położył ją na trawie. Usiadł i poklepał miejsce obok. Usiadłam obok niego, oparłam głowę o jego ramię i spojrzałam w niebo, na którym migotało tysiące małych brylancików. Patrzyłam w nie jak zaczarowana, czułam przyjemny spokój na duszy. Było to bardzo dobre miejsce do obserwacji, dookoła panowała ciemność, załamywana przez rzadko rozstawione lampy. Skocznia była nie oświetlona i gdybym nie wiedziała dokładnie co znajduje się w tym miejscu pomyślałabym pewnie, że siedzę na środku wielkiego boiska. Panująca cisza wskazywała już na późną godzinę.
- Kim jest dla Ciebie Gregor?- z zamyślenia wyrwało mnie nagłe pytanie chłopaka. Uniosłam głowę i spojrzałam na niego. Zastanawiałam się nad odpowiedzią ale wzruszyłam ramionami.
- Nikim- spojrzałam w bok.
- On... Gregor nigdy nie zachowywał się w ten sposób.
- A w jaki sposób się zachowuje?
- Inny. Nie potrafię tego określić ale...
- Ale jestem teraz tutaj z Tobą- urwałam szybko ten temat- Przepraszam ale nie chcę o nim rozmawiać. Nie dzisiaj.
- Rozumiem- chłopak kiwnął głową- Jeszcze jedno. Nazywasz się Agnieszka, prawda?
- Tak. Skąd wiesz?
- Gregor mi o Tobie mówił...
Zaśmiałam się nie wierząc w to co słyszę.
- Opowiadał ci o swoich podbojach w Polsce? Co za cham- wycedziłam przez zęby.
- Wydaje mi się, że on...- nie pozwoliłam mu dokończyć. Przyłożyłam palec do jego warg i spojrzałam w oczy. Powoli zbliżyłam się do jego ust bym po chwili mogła go pocałować. Oddał mój pocałunek pogłębiając go bardziej, nie przerywając pocałunku położyłam się na trawie przyciągając go do siebie. Wsunęłam dłonie po jego koszulkę dotykając ciepłego ciała. On również wsunął dłoń pod moją bluzkę. Pod wpływem jego dotyku zadrżałam. Chłopak przerwał pocałunek.
- Chyba powinniśmy wrócić.
Pogładziłam go po karku ale ten był nieugięty. Usiadł nie patrząc na mnie,
- Nie powinniśmy.
Usiadłam powoli próbując pozbierać reszki myśli.
- Nie rozumiem Cię, przecież tego chciałeś.
- To był błąd.
Chłopak westchnął ciężko i wstał, otrzepał się z resztek trawy. Mną ponownie zaczęły targać wyrzuty sumienia. Podniosłam się z ziemi i nie czekając na niego ruszyłam przed siebie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz