Próbowałam jak najciszej zakraść się do domu by wejść niezauważoną, zupełnie jak nastolatka wracająca zbyt późno do domu. Niestety tak jak nastolatka napotkałam na trudności. Drzwi były zamknięte. Auto stało pod domem. Byłam mocno zaskoczona. Chciałam już usiąść na schodach ale ktoś zbawiennie przekręcił klucz w drzwiach. Byłam uratowana. Z radością powitałam stojącego w drzwiach Andreasa, który o dziwo nie wyglądał na zaspanego. Był nawet kompletnie ubrany. Weszłam do kuchni gdzie przy stole siedziała Ania.
- Wiesz która jest godzina?
Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie. Dochodziła ósma. Anka wstała gwałtownie niemal przewracając krzesło.
- Nie mam już do Ciebie sił. Nie wiem jak mam Ci pomóc.
- Nie powinienem się wtrącać ale...
- To się nie wtrącaj- Ania spojrzała na Andiego złowrogo.
- Całą noc zamartwiamy się o Ciebie. Jaśnie pani ginie gdzieś. Nikt nie wie co się z Tobą dzieje. A Ty jak gdyby nigdy nic wracasz sobie nad ranem. Wydoroślej w końcu! Może znowu jesteś w ciąży, co?!
Przez te słowa poczułam się tak jakbym dostała w policzek. Przeszło mi całe zmęczenie. Patrzyłam z niedowierzaniem na przyjaciółkę.
- Mam Cię dość- wyminęła mnie i wyszła z kuchni.
Przez chwilę stałam jak wmurowana. Zabrakło mi słów. Poczułam delikatny dotyk na moim ramieniu.
- Ona to powiedziała w złości- Andi uśmiechnął się do mnie krzepiąco- ale naprawdę się o Ciebie martwiliśmy.
- Przepraszam- oczy zaszkliły mi się choć nie pociekły łzy. Było mi strasznie głupio.
Andreas poklepał mnie po ramieniu i poszedł do Anki.
Chciałam pójść do siebie na górę. Choć dotarło do mnie, że nie jestem "u siebie" i nigdy tu nie będę. Powoli weszłam po schodach i zamknęłam się w pokoju. Nie miałam już więcej sił na przemyślenia. Czułam się pusta. Rzuciłam się na łóżko i w jednej chwili zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz