- Tak jakoś- odpowiedziałam i lekko się uśmiechnęłam. Uniosłam się nieznacznie i pocałowałam go po raz kolejny tego wieczoru. Przytuliłam się do niego i westchnęłam zamykając oczy.
- Czuję, że powoli wszystko zaczyna się układać. Jestem szczęśliwa.
- Czy mogę liczyć teraz na to, że skupisz się tylko na mnie i tylko mi poświęcisz czas?- mężczyzna uśmiechnął się do mnie łobuzersko.
- Tak ale...
- O nie! Jest jakieś ale?- obruszył się ale po chwili zaśmiał- Jak możesz tak ranić moje biedne, stare serduszko?
- Haha stare to na pewno ale czy biedne?
- Osz Ty!
Szybko zerwałam się z kanapy śmiejąc się głośno. Ganialiśmy się po pokoju jak małe dzieci. Uwielbiałam się z nim przedrzeźniać, tak ładnie wyglądał gdy się denerwował.
- No dalej staruszku- wytknęłam mu język gdy byłam na schodach. Mniej więcej w połowie złapał mnie ale udało mi się wyswobodzić.
- Nie waż się nawet dotykać tej klamki- pogroził mi palcem gdy chciałam otworzyć drzwi do pokoju Agi.
- Alee... ja tylko zajrzę czy czegoś im nie trzeba.
- Nie mam sił do Ciebie...- mężczyzna westchnął i oparł się o ścianę.
Chwyciłam za klamkę i starając się zachowywać jak najciszej uchyliłam drzwi. Agnieszka spała wtulona w Gregora, ten trzymał ją w ramionach, głowę miał opartą o jej policzek. W pokoju było otwarte okno niemalże na oścież. Spojrzałam tryumfalnie na Andreasa.
- Widzisz? Gdyby nie ja to zaziębili by się tutaj- powiedziałam głośnym szeptem i zamknęłam okno.
- Jesteś wspaniała ale chodźmy już- złapał mnie za dłoń i niemal siłą wyciągnął z pokoju. Jednak przy wyjściu przez przypadek strąciłam lampkę pociągając za kabel. Gregor otworzył oczy i zaspany rozejrzał się po pokoju. Myślałam, że Andreas posieka mnie spojrzeniem.
- Przepraszam... śpij dalej, my już wychodzimy.
- Na chwilę wstanę- chłopak przetarł oczy i powoli zsunął się z łóżka kładąc Agę na poduszce. Przykrył ją kołdrą i musnął w policzek. Słodki widok.
Zeszłam na dół. Andi krzątał się już po kuchni zaparzając herbatę. Podeszłam do niego i przytuliłam się do jego pleców.
- Przepraszam- mruknęłam mu do ucha.
Mężczyzna odwrócił się do mnie i objął w talii.
- Ja się jeszcze odkuję- zrobił groźną minę i szybko pocałował, po czym wypuścił z objęć.
Gregor wszedł do kuchni i usiadł przy stole. Andreas zalał herbatę.
Usiadłam naprzeciw chłopaka próbując wyczytać coś z jego twarzy. Andi postawił na stole kubki z herbatą i usiadł obok Gregora.
- Wiedzieliście o tym?- patrzył to na mnie to na Andiego.
Westchnęłam i kiwnęłam potakująco głową.
- I dlaczego nikt mi tego nie powiedział?
Spojrzałam na Andreasa. Szukałam w nim jakiegoś ratunku, pomocy, bo sama nie wiedziałam co ja mam mu powiedzieć.
- Nie ważna jest przeszłość- odezwał się Andi- żyj tym co jest teraz.
- Myślisz, że to jest takie łatwe? W jednej sekundzie dowiaduję się, że jestem ojcem, a w drugiej, że już jednak nim nie jestem. Nie obeszło by to Cię jakby Ania Ci coś takiego oznajmiła?
- Emm... dobra rozumiem Cię.
Zapadła chwila ciszy.
- Jak ona sobie z tym poradziła?- zwrócił się do mnie.
- Nie najlepiej. Cały czas jest coś nie tak, choć wydaje mi się, że to raczej... z Twojego powodu.
- To znaczy?
- Nie wiem czy powinnam Ci mówić cokolwiek. Po prostu życie jej się posypało i musiała się na kimś odegrać.
- Rozumiem- Gregor kiwnął głową i zamyślił się.
- Co zamierzasz dalej?- Andreas spojrzał na chłopaka.
- Nie wiem- wzruszył ramionami- jestem bezradny. Chyba potrzebuję trochę czasu...
Spojrzałam na niego lekko zmieszana. To znaczy, że jeszcze nie jest dobrze. Gregor spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
- Spokojnie, to nie znaczy, że ucieknę od problemu- spojrzał mi w oczy- nie jestem taki jak może Ci się wydawać.
Złapałam za kubek z herbatą i pociągnęłam łyk.
- A jaki jesteś?- zapytałam przyglądając mu się uważniej.
- Mam kilka planów- odpowiedział tajemniczo. Złapał za kubek z herbatą i wypił ją niemal duszkiem- Wrócę na górę, dobranoc- wstał od stołu, uśmiechnął się do nas i poszedł na górę.
- Mam nadzieję, że niczego nie schrzani- byłam nastawiona sceptycznie do jego pomysłów.
- Nie mieszaj się do tego. Chodź już spać.
Andreas wstał i odstawił puste kubki do zlewu.
- Idziesz?
Powoli wstałam i odstawiłam też swój kubek. Andreas złapał mnie w pasie i z łatwością wziął na ręce. Poszedł w stronę sypialni i położył mnie na łóżku. Rozebrał po kolei i przykrył kołdrą. Gdy tylko przyłożyłam głowę do poduszki poczułam ogromną senność. Po kilku sekundach zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz