Czułam się dziwnie z myślą, że Gregor spał tuż za drzwiami. Odkręciłam wodę i weszłam pod zimny, orzeźwiający strumień. Zamknęłam oczy próbując choć na chwilę zapomnieć o wszystkim. Moje dłonie zatrzymały się na brzuchu. Szybko zakręciłam wodę, chwyciłam za ręcznik i wyszłam z kabiny. Nie mogę żyć przeszłością. Liczy się tu i teraz.
Wyjdę z łazienki i co? Co będzie gdy obudzi się Gregor? Jak będzie? Boję się go. Jego dzisiejszej reakcji. Może wczoraj został ze mną tylko z litości...
Nałożyłam na siebie szlafrok i powoli wyszłam z łazienki. Serce waliło mi jak oszalałe. Czułam się tak, jakby za drzwiami czyhało na mnie jakieś niebezpieczeństwo.
Pokój był mocno oświetlony słońcem. Łóżko było zaścielone. Gregora nigdzie nie było. Poczułam silny zawód, chciałam by był. Usiadłam na krańcu łóżka powstrzymując łzy. Położyłam się i zamknęłam oczy.
Muszę zmienić moje życie. Muszę dorosnąć. Anka ma rację, zachowuję się jak dzieciak. Powinnam wziąć za siebie odpowiedzialność i ułożyć sobie te cholerne życie.
- Piękny dziś dzień.
Podniosłam się nagle z łóżka aż zakręciło mi się w głowie i musiałam przytrzymać się ściany.
- Gregor?
Chłopak zaśmiał się i pokiwał głową.
- Spodziewałaś się tutaj kogoś innego?
- Ja... myślałam, że... Ty... bo ja...- nie potrafiłam ułożyć jednego logicznego zdania- cieszę się- odrzekłam po chwili i spuściłam wzrok. Usiadłam w tym samym miejscu co przed chwilą. Gregor zrobił to samo na drugim krańcu łóżka.
Siedzieliśmy w ciszy przez jakiś czas. Gorączkowo myślałam nad tematem do rozmowy ale nic konkretnego nie przychodziło mi do głowy. Wolałam siedzieć cicho niż po raz kolejny powiedzieć coś za dużo. Chłopak wstał, obszedł łóżko i usiadł obok mnie.
- Czujesz się na siłach by porozmawiać?- spojrzał mi w oczy.
Jego spojrzenie mnie paliło. Biła ode mnie cholerna niepewność, kiwnęłam głową.
- Boję się...- szepnęłam cicho.
- Czego się boisz?- zapytał z czułością.
- Ja po prostu... jestem takim typem człowieka, który kiedy jest mu źle odtrąca od siebie wszystkich, rani. Chcę być sama ale jednocześnie bardzo potrzebuję...- spojrzałam na niego- kogoś.
- Rozumiem Cię. Opowiedz mi o wszystkim, mamy dziś dużo czasu.
Wzięłam głęboki oddech. Nie byłam pewna czy chcę mu mówić o wszystkim co mnie trapi. Ale komu jak nie jemu...
- Miałam bardzo poukładane życie. Szkoła, studia, od czasu do czasu praca. Jednak nigdy nie byłam szczęśliwa, choć wszystko miałam. Moim marzeniem było mieszkanie w górach. Pewnego dnia postanowiłam spełnić to marzenie, dokładnie w pierwszej połowie tego roku. Przeniosłam się do miejsca, które od zawsze darzyłam uczuciem. Z pomocą rodziców kupiłam mieszkanie w Zakopanem. Co dzień mogłam cieszyć się prawdziwym życiem, takim o jakim kiedyś mogłam sobie tylko pomarzyć. Udało mi się połączyć pasję z zarabianiem pieniędzy, podpisując umowy z kilkoma sportowymi wydawnictwami. Ale moje idealne życie się posypało...- patrzyłam na niego myśląc nad tym co mam dalej powiedzieć.
- Jaki był tego powód?- spytał przerywając ciszę.
- Zakochałam się- na moich ustach wystąpił lekki uśmiech- zakochałam się w nim kilka lat temu. Jednak dopiero od tamtego roku moje uczucie wzrastało i robiło się coraz dojrzalsze. Mogłam go oglądać tylko raz na kilka miesięcy, jednak to tylko potęgowało zakochanie. To przyjemne, a jednocześnie bolesne bo nigdy nie mogłam go nawet przytulić, a gdybym wyznała mu to co czuję pewnie pomyślałby, że jestem jedną z wielu- zamyśliłam się przez chwilę- Potem była dyskoteka... znasz jej skutek. Byłam z Maćkiem, choć kochałam cały czas innego. Gdy zaczęłam w końcu coś do niego czuć dowiedziałam się o ciąży.
- Powiedziałaś mu o tym?
- Nie- pokiwałam przecząco głową.
- A wiedziałaś, że... to ja?
Popatrzyłam na niego z lekką irytacją.
- Wiedziałam to od razu, szczególnie, że zgadzała się data. On nic nie wiedział, ja zganiałam na zwykłą grypę żołądkową. Potem Maciek wyjechał, a ja... wylądowałam w szpitalu- potarłam twarz dłońmi, wciąż nie mogłam o tym mówić spokojnie- dużo pomógł mi jego brat... Wpadłam w depresję, gdy Ania się o tym dowiedziała zabrała mnie tutaj- zagryzłam wargi, czułam jak zaszkliły mi się oczy. Skuliłam się w sobie zaciskając dłoń na pościeli- byłam przerażona, że jestem w ciąży ale teraz...- spojrzałam na Gregora, nie wstydziłam się już łez- Chciałam by połączyło nas dziecko. Byśmy oboje kochali tą samą osobę. Marzyłam o tym, ale... nie ma już nic.
Chłopak przyciągnął mnie do siebie i przytulił.
- Przecież jestem tutaj.
- Jesteś- odsunęłam się od niego i wróciłam na swoje miejsce- ale za chwilę Cię nie będzie. Wrócisz do swojego poukładanego życia, zapomnisz.
- Sama wiesz, że poukładane życie nie daje szczęścia- odpowiedział- a co z chłopakiem, w którym się zakochałaś?
Przyglądałam mu się przez dłuższą chwilę. Uśmiechnęłam się do niego.
- Spotkałam go wczoraj. Choć nienawidziłam to tak naprawdę nigdy nie wygasło we mnie uczucie. Zrozumiałam, że potrzebuję go do życia, rozumiesz?
- Rozumiem- Gregor kiwnął głową i zamyślił się.
- Nie potrafię bez Ciebie żyć- powiedziałam cicho.
Twarz chłopaka zmieniła się. Patrzył na mnie o wiele uważniej.
- Możesz to powtórzyć?
- Kocham Cię Gregor. Chciałam uwolnić się od Ciebie ale nie potrafię. W każdym facecie szukam podobieństwa do Ciebie. Nikt nie może Ci dorównać.
Chłopak zaczął się śmiać, złapał mnie za dłoń i pocałował, potem przyciągnął do siebie i spojrzał głęboko w oczy.
- Powiedziałaś to co chciałem usłyszeć już od dawna. Zakochałem się w Tobie i nie potrafiłem tak po prostu zapomnieć- odgarnął kosmyk włosów z mojej twarzy- Jesteś wyjątkowa i silna. Razem damy sobie radę ze wszystkim.
Czułam się wyjątkowa. Byłam szczęśliwa. Mogłam w końcu oczyścić się ze wszystkiego co mnie trapiło.
Pogładziłam go po policzku. Po chwili nasze usta złączyły się w pocałunku, pełnym tęsknoty i bólu. Miałam nadzieję, że od tej chwili moje życie na nowo nabierze barw.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz