sobota, 21 marca 2015

Bajka

Jeszcze tego samego dnia uległam namowom otoczenia i pozwoliłam Gregorowi zawieźć się do jego domu. Tak naprawdę bardzo ciekawiło mnie jakie jest jego "królestwo". Jechaliśmy jakieś pół godziny.
- Mówiłeś, że nie mieszkasz z rodzicami- wyrzekłam gdy zobaczyłam nazwę miejscowości. Gregor tylko się zaśmiał i pokręcił głową. Przeczuwałam, że niedługo się zatrzymamy ale gdy minęliśmy tablicę miejscowości byłam nieco zaskoczona. Spojrzałam pytająco na chłopaka.
- Za chwilę będziemy kochanie, jesteś strasznie niecierpliwa- uśmiechnął się.
Po kilku minutach skręciliśmy w drogę, która raczej przypominała polną dróżkę, była dość stroma i prowadziła pod górę. Po kilkunastu zakrętach ukazał się nam dom pokryty drewnem, położony na zboczu góry. Gregor podjechał pod bramę i zgasił silnik.
- Witam u siebie- gestem wskazał na dom i spojrzał na mnie.
- Ty chyba żartujesz?!- niemal pisnęłam próbując ogarnąć wzrokiem okolicę, a jednocześnie spoglądając co jakiś czas na chłopaka z niedowierzaniem.
- Idziemy do środka?
- Ja się stąd nie ruszam. Nie wysiądę.
- Co tym razem?- popatrzył na mnie z pobłażaniem.
- Czuję, że robisz mnie w tym momencie w konia- skrzyżowałam ręce na piersiach.
Gregor westchnął i wysiadł z auta, obszedł je dookoła i otworzył moje drzwi. Niemal siłą wyciągnął mnie z pojazdu i przerzucając sobie przez ramię niósł w stronę domu. Postawił mnie na ziemi dopiero gdy byliśmy już w środku.
Chłopak powiesił kurtkę na wieszaku i poszedł w nieznaną mi jeszcze stronę. A ja stałam w przedpokoju. Pewnie w tym momencie miałam oczy jak spodki.
- Chcesz żebym wniósł cię dalej?- chłopak wychylił się zza rogu.
- Nie wierzę...
Gregor przewrócił oczami i podszedł do mnie.
- Klucz pasował do zamku, tu są moje zdjęcia- wskazał na ścianę- a i chyba nie każdy trzyma w domu narty do skakania- pokazał na ścianę, o którą oparte były narty wraz ze sprzętem- Jak mam cię jeszcze przekonać? Aż tak tu źle?




Pierwszy raz od czasu przyjazdu tutaj uśmiechnęłam się i podeszłam do chłopaka mocno go przytulając.
- Tu jest jak w bajce. Ten dom jest taki... jakbyś... jakbyś wyjął mi go z marzeń- spojrzałam mu w oczy i cmoknęłam w usta- Mogę go obejrzeć?
- Chodź- złapał mnie za dłoń i zabrał się za oprowadzanie.
Dom był jeszcze większy niż wydawał się z dworu. Szczerze zaczęłam rozumieć Gregora dlaczego nie lubił być tutaj sam. Był za wielki jak na jedną osobę. Mimo to zrobił na mnie ogromne wrażenie. Podobało mi się to, że panował tu porządek. W powietrzu roznosiła się świerkowa woń, zupełnie jakby stała gdzieś tutaj świąteczna choinka. Gustownie urządzone pomieszczenia zdobywały moje serce. Zakochałam się w tym miejscu od pierwszego wejrzenia.
- A ten pokój zostawiłem na sam koniec- powiedział gdy zeszliśmy z piętra. Pchnął lekko drzwi i moim oczom ukazał się cudowny widok na góry, zupełnie inny niż z domu Koflera, który był widoczny przez zaszkloną ścianę. Ponad szczytami wznosiła się czerwona, świetlista kula. Ostatnimi promieniami oświetlała zbocza gór, tworząc wspaniałą mozaikę. Chłopak przytulił się do moich pleców i oparł brodę o moje ramię. Staliśmy tak, obserwując wspaniały pokaz jaki przedstawiała natura. W głowie kręciło mi się od nadmiaru emocji jakie w tym momencie mną targały. Poczułam się na najwłaściwszym miejscu, z najwłaściwszą osobą. Niczego więcej już nie potrzebowałam.
- Kocham Cię- usłyszałam cichy szept.
Odwróciłam się w stronę chłopaka. Patrzył na mnie z uśmiechem, sama również nie potrafiłam ukryć swojego szczęścia. Pogładził mnie po policzku. Pochyliłam lekko głowę poddając się jego pieszczotom. Zaczął powoli całować moją szyję. Gdy czułam na swojej skórze jego ciepły oddech drżałam. Wplotłam dłonie w jego włosy. Było mi najlepiej. Po chwili złapał mnie za dłoń i pociągnął za sobą na górę. Rzucił mnie niemal na swoje wielkie łóżko i po raz kolejny w ciągu dwudziestu czterech godzin zawładnęła nami żądza przyjemności. Byłam cała jego i on dobrze o tym wiedział.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz