piątek, 20 marca 2015

Kolejny krok

Poczułam delikatne łaskotanie na nosie. Otworzyłam powoli oczy. Gregor obserwował mnie z uśmiechem na ustach.
- Dzień dobry księżniczko. Myślałem, że już nigdy się nie obudzisz.
Przeciągnęłam się i schowałam pod kołdrę.
- Spieszy ci się gdzieś?- wymruczałam spod niej zamykając ponownie oczy.
- Powiedzmy...- ściągnął ze mnie pościel. Otworzyłam jedno oko i spojrzałam na niego.
- Jak chcesz to możesz iść.
- No ładnie- chłopak usiadł na łóżku- najpierw mnie wykorzystała, a teraz jak się już nie przydam to wygania- westchnął głośno.
Zaśmiałam się i szybko cmoknęłam go w policzek.
- Myślę, że jeszcze dałbyś radę...- spojrzałam na niego zalotnie, ten pochylił się w moją stronę ale powstrzymałam go stanowczym gestem- A tak na poważnie, co dziś planujesz?- zapytałam przechylając głowę lekko w bok.
- Chciałbym cię gdzieś zabrać.
- Coś więcej?
- To będzie niespodzianka- puścił do mnie oczko.
- Nie lubię takich niespodzianek!- naburmuszyłam się.
- Chcę cię zabrać do siebie.
Spojrzałam na niego z wyraźnym zaskoczeniem.
- Chyba sobie żartujesz?!
- Nie..?- spojrzał na mnie lekko zdezorientowany.
- Nie jestem na to gotowa.
Odwróciłam się od niego siadając na łóżku w stronę okna. Zamknęłam oczy. Poczułam delikatny dotyk na swoim ramieniu. Chłopak przytulił mnie do siebie. Trzymał przez chwilę w objęciach po czym wypuścił i przyjrzał się dokładnie.
- Dlaczego jesteś smutna?
Wzruszyłam tylko ramionami.
- Kochanie?- ujął moją twarz i spojrzał głęboko w oczy.
- Chciałabym wrócić do swojego domu. Być u siebie. Czuć się swobodnie. Jest mi tutaj dobrze ale... czuję, że zawadzam. Jednocześnie boję się samotności, że wszyscy mnie opuszczą. A tutaj... Nie mam tu swojego miejsca.
- Masz. Przy mnie.
- Nie rozumiesz- pokiwałam głową.
- Rozumiem Cię doskonale. Wiem co czujesz. Dlatego zaproponowałem Ci abyś zamieszkała ze mną.
- Gregor... wtedy też nie będę u siebie- zagryzłam wargę patrząc na chłopaka. Lekko pogubiłam się w tym wszystkim i nie potrafiłam się odnaleźć.
- Naprawdę, dziękuję Ci, że próbujesz mi pomóc ale z tym muszę poradzić sobie sama...
- Poczekaj- przerwał mi nagle- Posłuchaj mnie teraz uważnie. Twoje problemy są moimi problemami. Jeśli zapomniałaś o tym, to Ci przypomnę- spojrzał mi prosto w oczy- jesteś moją dziewczyną. Nie pozwolę Ci na to byś uciekła ode mnie. Znalazłem wyjście z tej sytuacji. Zamieszkasz u mnie na pewien czas. Jeśli będzie Ci źle, będziesz się źle czuć zrobisz co będziesz chciała. Po pewnym czasie sprzedamy twoje mieszkanie w Polsce i moje tutaj. Wspólnie coś znajdziemy i zamieszkamy gdzie tylko będziesz chciała. Jak Ci się podoba taka propozycja?
Chłopak uśmiechnął się do mnie czekając na odpowiedź. Byłam zaskoczona taką inicjatywą. Jednocześnie na myśl, że miałabym sprzedać moje wymarzone mieszkanie robiło mi się strasznie smutno. Kiwnęłam jednak głową i uśmiechnęłam się delikatnie.
- Chciałabym mimo to pojechać na kilka dni do Polski.
- Pojedziemy kiedy tylko będziesz chciała.
Przyjrzałam się Gregorowi dokładniej. Spojrzałam na nasze splecione palce i pomyślałam, że trafiłam na największy skarb. Zaczęłam zastanawiać się czym zasłużyłam sobie na niego. Był wspaniały.
- Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham- wyszeptałam klękając przed nim na łóżku. Objęłam go i pocałowałam.
- Nawet nie wiesz ile bym dla Ciebie zrobił- musnął mnie w szyję- Tylko proszę Cię, nie kuś mnie w tym momencie- zaśmiał się odsuwając się ode mnie. Zwinnym ruchem zeskoczył z łóżka i poszedł do łazienki.



Rozłożyłam się na łóżku wpatrując się w sufit. Myślałam nad tym co mi powiedział. Mogę spróbować. Chcę spróbować. Wstałam i boso zeszłam na dół do kuchni by napić się wody. Uśmiechnęłam się do swojego odbicia w lustrze, które wisiało w przedpokoju. Miałam lekko zarumienioną twarz i mocno poczochrane włosy. Przygładziłam je dłonią by wyglądały w miarę ludzko i weszłam do kuchni. Nalałam płynu do szklanki i oparłam się o blat. W pewnym momencie omal nie utopiłam się na ten widok jaki zobaczyłam. Gregor. W samym ręczniku owiniętym na biodrach. Z jego włosów zlatywały jeszcze kropelki wody, które srebrzyły się na skórze. Chłopak zaśmiał się widząc moją reakcję i podszedł niebezpiecznie blisko sięgając niby tylko po szklankę.
- Grzeszysz mocno w tym momencie- wycedziłam przez zęby próbując powstrzymać moją szalejącą fantazję.
- Jaa?- uśmiechnął się do mnie słodko i przeparadował przez kuchnię po czym oparł się o parapet- chyba ktoś tutaj ma problem z fantazją- prychnął i zmierzwił mokre włosy.
- Chyba ty...- obruszyłam się i już chciałam wyjść z kuchni ale Gregor skutecznie zagrodził mi wyjście. Dotknęłam jego torsu. Patrząc mu w oczy zaczęłam spuszczać dłonie coraz niżej, gładząc przy tym jego brzuch. Poczułam mocne przyspieszenie pulsu. Pocałowałam go zachłannie wsuwając dłoń pod ręcznik.
- O widzę, że już wsta...liście!- Ania wparowała do kuchni w doskonałym humorze ale zamurowało ją na chwilę widząc nas w tej sytuacji. Sama odskoczyłam od chłopaka jak poparzona.
- A u mnie... by był ciąg dalszy- pochylił się w moją stronę i cicho wyszeptał z chytrym uśmieszkiem na twarzy. Wyszedł z kuchni mijając Anię.
- Widzę, że wszystko jest w jak najlepszym porządku- Anka puściła do mnie oczko i zaśmiała się cicho.
- Nie wiem o czym ty mówisz- odpowiedziałam zgryźliwie i wzięłam się za mycie szklanek byle by tylko zająć czymś ręce. Czułam jak cała drżę.
- O sobie mówię- moja przyjaciółka zaśmiała się i przytuliła mnie mocno.
- A Tobie co się stało- spojrzałam na nią i mimowolnie się uśmiechnęłam- Aaaa Andi! Zgadłam?
Dziewczyna ochoczo pokiwała głową i usiadła przy stole. Wytarłam ręce i usiadłam naprzeciw niej.
- Więc?- spojrzałam na nią wyczekująco.
- Co więc?
- Coś było?- zafalowałam brwiami.
- Eee?
- Nooo było coś?- puściłam jej oczko.
- Coś może i było ale nie musisz sobie za dużo wyobrażać. Pamiętaj, że ja jestem ta grzeczna w przeciwieństwie...
- Ej, ej wypraszam sobie!- zaczęłam śmiać się głośno.
Ania westchnęła głośno i oparła głowę na ręku.
- Piękne jest to nasze życie teraz. Wszystkie nierealne marzenia spełniły się w stu procentach. Dociera to do ciebie? To niewiarygodne.
- Ja nadal czuję się tak jakbym śniła. Szczególnie gdy mam go przy sobie- spojrzałam na przyjaciółkę- Chciałabym tobie coś powiedzieć.
- Tak?- Anka spojrzała na mnie uważniej.
- Gregor zaproponował mi dziś pewien układ... chce żebym zamieszkała z nim.
- To wspaniale!- dziewczyna aż klasnęła w dłonie.
- Szczerze mówiąc spodziewałam się innej reakcji- patrzyłam na nią zaskoczona.
- Jakiej?
- No nie wiem, płaczu, namawiania do zostania, cokolwiek- wzruszyłam ramionami.
- Aga, to nie jest bajka. Ty z nim jesteś, a my nie możemy tu wiecznie razem mieszkać, rozumiesz?
- Acha.
- Czas na następny krok- dziewczyna wstała i podeszła do mnie po czym przytuliła się ponownie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz