Gregor zakradł się do mnie bezszelestnie, pochylił się i złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Pierwsze co zobaczyłam po otwarciu oczu była jego promienna twarz. Wpatrywał się we mnie z uśmiechem. Również mimowolnie się uśmiechnęłam i przeciągnęłam leniwie.
- Siedzisz tutaj sama?
- Mhm- naciągnęłam na siebie bardziej koc- Ania od kilku dni ma nienajlepszy humor, a Andreas błąka się po domu jak cień.
- Co się stało?
- Nie mam pojęcia. Szczerze mówiąc nie pytałam- zamyśliłam się na chwilę- Niby jest dobrze ale widzę, że coś ich gryzie.
- Może to przez Miriam?
- Możliwe, wiesz? Od momentu jej wizyty są jacyś tacy... spięci. Chyba powinnam pogadać z Anią.
- Myślę, że powinnaś ich sprawy zostawić ich własnemu biegowi.
Popatrzyłam na Gregora uważniej. Miał trochę racji. Choć miałam wyrzuty, że przez ten cały czas zajmowałam się sobą, nie zwracając uwagi na problemy Anki. Zadrżałam z zimna. Chłopak sięgnął po moją dłoń, która była lodowata.
- Wydaje mi się, że przesadzasz z tym przesiadywaniem na dworze- pokręcił głową z niezadowoleniem. Ściągnął ze mnie koc, pociągnął w swoją stronę aż wylądowałam na jego kolanach, potem ponownie przykrył kocem. Oparł głowę o mój policzek.
- Chciałbym żebyś przeprowadziła się do mnie- powiedział po chwili ciszy.
- Słucham?- spojrzałam na niego z ogromnym zaskoczeniem.
- Chcę żebyś zamieszkała u mnie.
- Ale... ale...- zacięłam się patrząc na niego- przecież Ty mieszkasz z rodzicami!
Gregor wybuchnął takim śmiechem, że o mało nie spadłam z jego kolan. Otarł kąciki oczu z łez i szeroko się uśmiechnął.
- Kochanie, kto Ci takich bajek naopowiadał?
Nic mu nie odpowiedziałam. Patrzyłam na niego jak ogłupiała.
- To prawda, powracam do swojego domu rodzinnego gdy wracam z zawodów, spędzam tam całe dnie ale mam swoje mieszkanie. Jednak nie uśmiecha mi się być tam samemu gdy mogę dzielić swój czas z rodziną.
- Nie wiedziałam o tym- zagryzłam wargę.
- Chciałem o tym z Tobą dziś porozmawiać. Myślę, że u mnie było by Ci dobrze- pogładził mnie czule po policzku.
- Ale ja nie mogę, to dla mnie za szybko Gregor...- odrzuciłam koc na ławkę i wstałam.
- Dlaczego nie?- chłopak również wstał i objął mnie w pasie odwracając do siebie.
- Ja... szczerze mówiąc czuję się już na siłach by wrócić do siebie. Mam tam dom, pracę, która na mnie czeka. Powinnam już wrócić.
- A ja? Co ze mną?- spojrzał mi głęboko w oczy.
No tak. O tym nie pomyślałam. Powrót do domu wiązał się z tym, że ponownie stracę z nim kontakt. Nie będę go miała na co dzień jak dotychczas.
- Nie mogę mieszkać u Ciebie- rzekłam po chwili.
- Ale u Andreasa możesz.
- To co innego! Tu jest Ania, z nią tu jestem.
- No właśnie, o tym mówię! Powinnaś dać im dać więcej intymności, czasu dla siebie. Wiesz o czym mówię?
Wiedziałam doskonale. Spojrzałam na niego z ukosa. Marzyłam o tym by z nim być, a teraz on proponuje mi mieszkanie...
- Nie chcę być od Ciebie zależna!
- Nie będziesz. Wszystko załatwimy. Tylko pozwól mi być w Twoim życiu, niczego bardziej nie pragnę.
Uśmiechnęłam się delikatnie i pocałowałam go. Przytuliłam się do niego z całych sił aż czułam bicie serca.
- Kocham Cię- szepnęłam cicho- Ale daj mi jeszcze trochę czasu, proszę.
(...)
Weszłam do kuchni gdzie siedziała Ania. Gregor przyłączył się do Andreasa, który oglądał telewizję w salonie.
- Dlaczego siedzisz tutaj sama?- zapytałam siadając naprzeciw niej. Anka wzruszyła tylko ramionami i chwyciła za pusty kubek.
- Zrobić herbaty?- zapytałam przyglądając się jej uważnie.
- Jak wolisz- odpowiedziała na odczepnego.
- Anka! Przestań się tak zachowywać- zaczynało mnie wkurzać jej zachowanie.
- Czy ja Ci zwracałam uwagę jak miałaś gorsze dni?
- Nie zwracałaś ale pomagałaś i ja mam zamiar zrobić to samo. Co się stało?
- Nic.
- Chodzi o Miriam?
- Nie wymawiaj przy mnie imienia tej kobiety teraz ani nigdy.
- Ale... przecież rozmawiałaś z Andim, tak?
- I co z tego?
- Co Ci powiedział?
Anka zaczęła się śmiać. Spojrzała na mnie i westchnęła.
- Opowiedział mi o tym jak ją poznał, jak było z nią wspaniale...
- I o to się obraziłaś?
- Nie rozumiesz tego, że ona jest lepsza ode mnie?!
- Anka! Kochaj go, nie oceniaj. Co chcesz teraz zrobić? Zostawić go?
Spojrzała na mnie uważniej. Jej wyraz twarzy się zmienił.
- Nie, no coś Ty...
- Więc podnoś się teraz z tego krzesła, idź do salonu i po prostu się do niego przytul. Zrozumiano?
- ... on nie chce ze mną rozmawiać.
- Z tego co wiem to Ty z nim nie rozmawiasz- nie dawałam za wygraną.
Ania powoli wstała i skierowała się do salonu. Mniej więcej w połowie drogi stanęła i odwróciła się w moją stronę.
- A jeśli on...?
- Nie ma żadnego jeśli! Idź.
Dziewczyna westchnęła i powoli powlokła się do salonu. Gdy Gregor zauważył Ankę na horyzoncie szybko wstał i podszedł do mnie, schowanej w przedpokoju. Obserwowaliśmy całą akcję z ukrycia. Ania stanęła przed Andim, patrzyła się na niego przez chwilę, a potem nieśmiało przytuliła. Mężczyzna od razu ukrył ją w swoich ramionach, szepcząc coś na ucho. Widziałam jak łzy srebrzyły się na policzkach mojej przyjaciółki. Uśmiechnęłam się do mojego chłopaka, chwyciłam go za rękę i poszliśmy na górę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz