Skubałam kępki trawy, nie potrafiłam uśmiechnąć się w tym momencie. Chciałam poznać jednak jego historię do końca.
- Co było dalej?
- W końcu dała się namówić na spotkanie. Okazało się, że mieszka w miejscowości położonej 30 km od Innsbrucka. Tu przyjechała do przyjaciółki, a w roku szkolnym studiuje. Była ode mnie o dwa lata młodsza. Pominę wszelkie szczegóły. Po kilku miesiącach zostaliśmy parą. Potem zamieszkała ze mną, nie musiała dojeżdżać na studia, mogliśmy spędzać ze sobą cały czas. Byliśmy... dobrą parą.
- Byliście?- zapytałam przenosząc wzrok na Andiego.
- Ania...- podniósł dłoń by dotknąć mojego policzka. Odsunęłam się nieznacznie.
- Co było dalej? Dlaczego już nie jesteście?- wciąż drążyłam ten temat.
- Planowaliśmy założyć rodzinę. Nadszedł taki czas, że zaczęliśmy na serio rozmawiać o dzieciach, jednak ustaliliśmy, że najlepszy czas do tego będzie po zakończeniu mojej kariery. Przez ostatni rok jeździła ze mną na prawie wszystkie konkursy i treningi. Cieszyłem się, że chciała spędzać ze mną ten czas jednak równocześnie nie potrafiłem skupić się na swoich treningach i skokach. Musiałem mieć czas tylko dla siebie na pełne skupienie się i przygotowanie do zawodów. Gdy pewnego dnia po zawodach wróciłem jeszcze do szatni po rękawiczki, które zostawiłem w szafce, zastałem ją z Florianem w niedwuznacznej sytuacji...- Andreas zamilkł, wiedziałam, że odtwarza sobie tą chwilę w pamięci- Stałem tak jak wryty. Patrzyłem na niego z nienawiścią, a ona najzwyczajniej w świecie wybiegła stamtąd. Bez żadnego wytłumaczenia. Po prostu uciekła. Wróciła do kraju podczas gdy ja skakałem na zawodach. Po kilku dniach dostałem sms'a, że zabrała z naszego mieszkania swoje rzeczy i gdy wrócę już jej nie będzie. Chciałem to naprawić, wybaczyć jej, kochałem ją... ale ślad o niej zaginął. Nie było jej nawet w rodzinnym domu. Postanowiłem wrócić do skoków i skupić się tylko na nich ale to był już prawie koniec sezonu i trudno było odzyskać straty w punktach.
- A co z Florianem? Przecież on jest...?
- Męska rozmowa przy kieliszku potrafi rozwiązać najgorszy problem- Andreas uśmiechnął się słabo- znasz już moją historię- próbował mnie przytulić do siebie jednak ja szybko wstałam.
- Pójdę... zrobić herbaty- wyszłam z ogrodu. W uszach odbijały mi się wciąż słowa Koflera "kochałem ją... kochałem". A może nadal ją kocha.
Chwyciłam za kubek i omal go nie stłukłam stawiając na skraju blatu. Gdyby nie refleks Koflera, który stał tuż za mną. Postawił kubek i przytulił się do moich pleców.
- Kochanie...- szepnął do mojego ucha- dlaczego nic nie mówisz?
- Nadal ona coś dla Ciebie znaczy.
Andreas westchnął i obrócił mnie w swoją stronę.
- Kocham Ciebie. Chciałaś żebym opowiedział Ci swoją historię, więc ją opowiedziałem.
- Przepraszam, ta Miriam... to spotkanie... to dla mnie o wiele za dużo. Chyba pójdę się położyć- wyminęłam go zręcznie i poszłam na górę. Chciałam pobyć sama ze sobą by móc w spokoju pomyśleć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz