wtorek, 3 marca 2015

* Niespodziewane spotkanie *

- And…..- zaczęła osoba stojące naprzeciw mnie, jednak zaraz urwała- Ist Andi zu Hause?- zapytała mnie z perfekcyjnym niemieckim akcentem.
Kiedy zobaczyłam, kto stoi przede mną totalnie mnie wmurowało. Czułam się tak, jakby nagle moje nogi były z ołowiu. Nie mogłam się ruszyć. Wpatrywałam się w jeden punkt przed sobą, czując z jednej strony strach, a z drugiej nagły przypływ adrenaliny. Wiedziałam jednak, że najlepsze w tej chwili będzie po prostu zachowanie zimnej krwi.  Kiedy w końcu ogarnęłam się i przypomniałam sobie, ze potrafię mówić odpowiedziałam łamanym angielskim.
- Sorry, ale ja nie po niemiecku mówić- zaczęłam, ale mój głos brzmiał tak, jakby dopiero uczyła się mówić- mówię tylko po angielsku.
- Aaaaaa w porządku, w takim razie chciałam zapytać czy jest Andreas w domu?- Miriam uśmiechnęła się do mnie czekając na odpowiedź. Serce podeszło mi do gardła. Była taka piękna, radosna, bez jakiejkolwiek skazy. Stała przede mną rozpromieniona, z długimi włosami powiewającymi na wietrze. Była całkowitym moim przeciwieństwem. Wysoka, o proporcjonalnej sylwetce. Ubrana w zwiewną sukienkę. W głowie siedziała mi tylko jedna myśl, jak Andi mógł wymienić taką kobietę na kogoś takiego jak ja. 
- Andi jest na treningu- powoli zaczęłam odzyskiwać normalna mowę.
- Szkoda, miałam nadzieję, że zastanę go dzisiaj w domu- jej perfekcyjny angielski sprawiał, że czułam się jeszcze gorzej, ale postanowiłam być miła- w takim razie nie będę Ci przeszkadzać.
Miałam ochotę powiedzieć jej żeby poszła sobie daleko, bym nigdy więcej nie musiała jej oglądać. Dziewczyna nic mi nie zrobiła, była miła i kulturalna, jednak myśl o tym, że jest byłą mojego Kofciaka przysparzała mnie o mdłości.
- Andi przekazał mi, że wróci po 12. Jeśli jest to coś ważnego możesz poczekać na niego- sama nie wierzyłam w to co mówię.
- Jeśli nie sprawię kłopotu, to byłabym wdzięczna. Nie będę musiała specjalnie przyjeżdżać- weszłyśmy razem do przedpokoju- A tak w ogóle jestem Miriam.
- Ania- podałam jej rękę- miło mi cię poznać- rozpoczęłam moja nienaganną grę aktorską, jednak dziewczyna mimo wszystko zaczynała zyskiwać sympatię w moich oczach- może napijesz się czegoś?
- Bardzo chętnie, jeśli mogę prosić szklankę wody byłoby wspaniale.
- Oczywiście, nie ma najmniejszego problemu. Usiądź w salonie zaraz przyniosę wodę- udałam się pospiesznie do kuchni, żeby tam chociaż na chwilę pozbierać myśli. W salonie siedziała ona, była dziewczyna Andiego. To czego bałam się najbardziej, co śniło mi się po nocach działo się teraz na jawie. Nie wiedziałam co mam robić. Modliłam się tylko o to, żeby trening się nie przedłużył i Andi wrócił jak najszybciej do domu. Wzięłam dwie szklanki, butelkę wody i udałam się do salonu. Chciałam jak najdłużej odwlec ten moment jednak wiedziałam, że kolejne 20 minut będę musiała spędzić sama z Miriam w jednym pokoju. Weszłam do pokoju. Miriam stała przed ścianą ze zdjęciami. Dziękowałam Bogu za to, że Andi nie zdążył jeszcze zawiesić tam naszych wspólnych zdjęć. Położyłam tacę na stoliku, słychać było cichy brzdęk. Widać było, że wyrwałam dziewczynę z chwili zadumy. Odwróciła się do mnie i z iskierkami w oczach zaczęła mówić do mnie:
- Nic się tutaj nie zmieniło, ten dom dalej ma w sobie tyle ciepła i magii- miałam wrażenie, że mówiąc to wspominała każdą chwilę spędzoną tutaj wspólnie z Andim. Pomyślałam o tym co ja wyprawiam z Andim i poczułam ukłucie w sercu na samym myśl o tym, że na pewno ich wspólne wspomnienia są podobne jak nie takie same.
- Tak, to miejsce ma swój klimat- zaczęłam- Uwielbiam tutaj przebywać, szczególnie w ogrodzie- mówiąc to przypomniałam sobie co działo się rano- Widok na góry jest cudowny.
- A właśnie, nie wiem czy mogę o to pytać, ale- tego właśnie się obawiałam, miałam wrażenie, że Miriam zaraz zapyta mnie kim ja w ogóle jestem i co robię w domu Andiego, podczas gdy on jest na treningu. Przeklinałam w myślach, że mogłam jednak jechać z nimi na skocznie- Jesteście rodziną? - zapytała, a wraz z tym pytaniem spadł mi kamień z serca. 
- Można powiedzieć, że w pewnym sensie tak- za żadne skarby świata nie chciałam, żeby dowiedziała się, że jestem jego dziewczyną- Może masz ochotę coś przegryźć?- szybko zmieniłam temat, obawiając się, że dziewczyna zacznie drążyć temat mojego pokrewieństwa z Andim.
- Nie, dziękuję. Przed przyjazdem tutaj byłam coś zjeść. Ale jeśli mówimy o jedzeniu, nie sadzisz, że z kuchni ulatnia się zapach jakiejś potrawy, która być może się przypala?- zapytała nieco nieśmiała mym głosem, a ja w tym momencie przypomniałam sobie o...
- Zapiekanka!- krzyknęłam. W całym moim tornadzie uczuć, które wywołało pojawienie się Miriam, zapomniałam o obiedzie, który podejrzewałam obecnie nie był zdatny do jedzenia- Przepraszam Cię, ale muszę biec do kuchni uratować mój obiad- przeskoczyłam przez kanapę i pognałam do kuchni. Na szczęście zapiekanka nie przypaliła się aż tak bardzo. Trochę zajęło mi przywrócenie jej do stanu jadalnego. Odstawiłam posiłek na szafkę i wróciłam do mojego gościa. 
- I jak będzie coś z tej zapiekanki?
- Tak, udało mi się ją uratować- zaśmiałam się- dziękuję za przypomnienie. Jestem dzisiaj jakaś rozkojarzona- kobieto gdybyś Ty wiedziała co mi siedzi w głowie- w każdym razie Andi po powrocie z treningu będzie miał co jeść.
- No tak, po porządnym treningu zawsze lubił zjeść coś pysznego- Miriam mówiła to z takim przekonaniem, że ciśnienie krwi momentalnie mi się podniosło- nikt nie zdaje sobie sprawy ile ten człowiek potrafi pochłonąć. A tak w ogóle skąd jesteś, bo z tego co słyszę raczej nie z żadnego niemieckojęzycznego kraju- usiadła naprzeciw mnie i uśmiechnęła się przyjaźnie.
- Mieszkam w Polsce, a obecnie od miesiąca jestem w Austrii- odpowiedziałam
- Oo i jak podoba Ci się Innsbruck, urocze miasto prawda?
- Tak, Innsbruck jest cudowny, to magiczne miejsce, gdzie tak naprawdę można poczuć się jakby mieszkało się w sercu gór. Zawsze moim marzeniem było przyjechać tutaj i na własnej skórze poczuć magię tego miejsca- ktoś, kto przysłuchiwałby się naszej rozmowie mógłby śmiało powiedzieć, że gaworzymy sobie jak stare dobre znajome, jednak w moim mózgu trwała walka pomiędzy chęcią wyproszenia tej dziewczyny z domu, a byciem miłą i kulturalną dziewczyną. Wiedziałam, że Andi nie chciałby, żebym wyszła na dzikuskę. W tym samym momencie usłyszałam odgłos dochodzący z korytarza i głos mojego wybawiciela.
- Cześć kochanie- zawołał z korytarza Andi- nikt Cię nie porwał?
Wstałam z kanapy i zaczęłam iść w stronę drzwi wychodzących na korytarz. Coś mnie podkusiło i spojrzałam na Miriam. Wyraz jej twarzy z pogodnego i radosnego zmienił się nie do poznania. Teraz wyglądała na osobę nieco zmieszaną. Kiedy byłam już prawie przy drzwiach do pokoju wszedł Andi. Pochylił się nad ma dał mi buziaka, przytulił mnie i naglę czułam jak nagle całe jego ciało napięło się.



- Miriam!?- odkleił się nagle od mnie i patrzył w kierunku dziewczyny z lekkim niedowierzaniem- Co Ty tutaj robisz?- dało się wyczuć w jego głosie lekki strach.
- Cześć Andi- wstała z sofy i z zakłopotana miną popatrzyła na mnie i na niego- chciałam z Tobą porozmawiać. Nie było się w domu jednak Ania, twoja dziewczyna jak się okazuje, była tak uprzejma i zaproponowała mi, żebym poczekała na Ciebie. Andi przywiozłam Ci twoje rzeczy i chciałam po prostu Cię zobaczyć- Ani się obejrzałam, a oni w trybie natychmiastowym przeszli z angielskiego na niemiecki. Pomimo mojego wielkiego oszołomienia próbowałam wychwycić o czym rozmawiają.
- Andi- zaczęłam niepewnie, bojąc się, że może ma do mnie żal, że wpuściłam Miriam do domu. Nigdy nie rozmawialiśmy o niej, nie wiedziałam dlaczego się rozstali, ani w jakich są stosunkach- może usiądź i porozmawiaj z Miriam. Przynieść Ci coś do picia?- zapytałam.
- Poczekaj chwilkę skarbie, muszę ochłonąć- Andi wydawał się być mocno zdenerwowany całą tą sytuacja- jeśli mogę Cię prosić przynieś mi wodę z lodem i cytryną- uśmiechnął się do mnie i usiadł naprzeciw Miriam.
- Coś jeszcze, Miriam może masz na coś ochotę jeszcze?- zapytałam grzecznie, gdyż nie chciałam, żeby sytuacja była jeszcze bardziej napięta.
- Nie, dziękuję. Wystarczy mi tylko woda- dziewczyna nagle zmieniła ton głosu i zdawałoby mi się jakby dało się wyczuć w nim mieszankę zawodu, złości i bojaźni.
Poszłam do kuchni, zabrałam wodę z cytryną i wróciłam do salonu. 
- Proszę bardzo- podałam Andiemu wodę- przepraszam Was bardzo, ale mam trochę do pracy w ogrodzie, a Wy na pewno chcecie sobie porozmawiać, nie będę Wam przeszkadzać- na sama myśl, że zostawię Kofiego z nią sam na sam w salonie robiło mi się słabo, ale stwierdziłam, że tak będzie najlepiej- Miriam, miło było mi Cię poznać- uśmiechnęłam się do niej.
- Mnie również miło poznać nową dziewczynę Andiego- oczywiście musiała podkreślić określenie „nową dziewczynę”- owocnej pracy w ogrodzie.
- Dziękuję, mam nadzieję do zobaczenia- powiedziałam to tonem takim, że chyba zdała sobie sprawę, że raczej nie liczę na kolejne spotkanie- Skarbie jak coś to wiesz gdzie mnie szukać- dałam buziaka Andiemu i udałam się do ogrodu.
Wzięłam rękawiczki, sekator i całkowicie przypadkowo postanowiłam poprzycinać krzewy od strony tarasu. Słyszałam dokładnie ich głosy, mimo mojej wielkiej niechęci do języka niemieckiego, w tym momencie klęłam sama na siebie, że jednak ni przyłożyłam się do nauki. Mimo wszystko udało mi się jednak wychwycić sens rozmowy.
- Andi, przepraszam, gdybym wiedziała, ze Ania jest Twoją dziewczyną nie siedziałabym tutaj- zaczęła Miriam wyraźnie zakłopotana- powiedziała mi że jest twoja rodziną, znaczy zapytałam ją, czy jest twoją rodziną i powiedziała, że w pewnym sensie tak i później zmieniłyśmy temat i tak wyszło.
- Spoko rozumiem, Ania taka jest po prostu nie chciała żebyś czuła się nieswojo. Ona zawsze wybiera mniejsze zło, nawet gdy nie jest to dla niej łatwe- Andi mówił o mnie takie piękne rzeczy, nigdy nie przypuszczałam, że usłyszę coś takiego- ale na pewno to spotkanie nie było dla niej łatwe.
- Ja na jej miejscu wyrzuciłabym siebie za drzwi. Ona naprawdę jest niezwykła i rozumiem dlaczego od razu się w niej zakochałeś- powiedziała to tak smutnym głosem, że wydawało mi się, że płacze.
- Wiesz, on jest inna, ma dobre serce, a nie wierzę, żeby Cię nie znała. Ogląda zawody więc wie, że kiedyś byliśmy razem. Ale dość o Ani, po co chciałaś się ze mną widzieć?- zapytał stanowczo.
Miriam chwyciła swoją torebkę i wyciągnęła z niej prostokątne pudełko.
- Pomyślałam, że chciałbyś to mieć powrotem u siebie. W sumie schowałam to do szafy po naszym rozstaniu. Za bardzo przypominało mi Ciebie- podała Andiemu pudełeczko- a tak poza tym tęsknię za Tobą.
Gdy usłyszałam ostatnie zdanie miałam ochotę wejść do salonu i powiedzieć szanownej pani, żeby się wynosiła. Nagle całe moje pozytywne myślenie na temat mojej osoby gdzieś wyparowało. Czułam się nikim przy Miriam. Zastanawiałam się czy na pewno Andi myśli o mnie poważnie, czy teraz czasem nie żałuje, ze związał się ze mną. W głowie miałam tysiąc myśli. 
- Miriam, posłuchaj myślałem, że ten etap mamy już za sobą. Jestem teraz z Anią i tylko ona się dla mnie liczy. Chciałbym Ci przypomnieć, ze to nie ja zakończyłem nasz związek. Gdyby nie Twoje chwilowe zauroczenie Florianem może dalej bylibyśmy razem. Miriam co się stało to się nie odstanie. Złamałaś mi serce, chciałem się oświadczyć, założyć z tobą rodzinę, a tak naprawdę po 5 latach zostałem z niczym. Dziękuję Bogu, że wtedy na mojej drodze pojawiła się Ania. Los zesłał mi ją i wierzę, że nasze spotkanie nie było przypadkowe- słuchając tego co mówił Andi serce mi się krajało, on naprawdę kochał Miriam i to ona go zraniła- Ania wlała ponownie radość w moje serce. Miriam, zraniłaś mnie bardzo- czułam w głosie Andiego smutek. Zaczęłam sobie wyobrażać, że mogłabym teraz nie mieć tego co mam i zrobiło mi się bardzo smutno. Kopałam z całych sił w skalniku byle tylko zagłuszyć moje myśli i wyrzucić z siebie całe pokłady negatywnej energii. Nie chciałam już nic słyszeć, jednak moja ciekawość wzięła górę.
- Wiem, wiem, że sama to spieprzyłam, a teraz żałuję, żałuję jeszcze bardziej po tym co mi powiedziałeś. Andi chciałabym tylko, żebyś wiedział, że dalej Cię….
- Miriam proszę przestań!- czułam, że Andi nie może już spokojnie mówić- to co nas łączyło było piękne, ale to przeszłość. Teraz chce zacząć moje życie z Anią. Proszę nie komplikuj tego,
- Nie rozumiesz tego, że nadal Cię kocham?!- słyszałam, że dziewczyna już płacze, a mi serce prawie stanęło, gdy usłyszałam jej wyznanie- Ania to świetna dziewczyna, ale to nie zmienia faktu, że moje uczucia do Ciebie są nadal takie same i gdybym mogła cofnąć czas…
- Ale nie możesz- przerwał jej Andreas- i zakończmy tą rozmowę. Jedyne co mogę Ci zaproponować to przyjaźń. Nie chciałbym mijać Cię na ulicy i udawać, że nie znam. Rozstańmy się w spokoju jak cywilizowani ludzie, zostańmy przyjaciółmi, ze względu na to co nas łączyło.
- Skoro na nic więcej nie mogę liczyć to chyba najlepszy pomysł- odparła Miriam.



Nic więcej już nie słyszałam. Uciekłam w inną część ogrodu. Nie chciałam już słyszeć tej rozmowy. W mojej głowie kotłowało się milion myśli. Miałam ochotę krzyczeć, łzy mimowolnie płynęły mi po policzkach.
- On ją naprawdę kochał!- powiedziałam sama do siebie. Gdyby nie jej jednorazowy wyskok byliby razem szczęśliwi, zakochani, z wspólnymi planami na przyszłość. To wszystko zaczęło mnie przerażać. Usiadłam na trawie, w tym samym miejscu, gdzie rano omal nie zaniechałam moich postanowień. Wpatrywałam się w góry. Było południe, słońce paliło niemiłosiernie, a ja siedziałam i całkowicie straciłam rachubę czasu. Łzy płynęły mi po policzkach, chociaż w ogóle nie miałam ochoty płakać. Nagle poczułam jak ktoś obejmuje mnie w pasie i usłyszałam jego głos.
- Przepraszam skarbie- to był Andi- Miriam już pojechała. 
- Słyszałam waszą rozmowę- wypaliłam momentalnie- Andi czy ty dalej do niej coś czujesz?- zapytałam
- Skarbie co to za pytanie?- Andi wydawał się być zbity z tropu.
- Proszę odpowiedz. On jest idealna, ma wszystko czego facet szuka w kobiecie- zaczęłam- inteligentna, piękna, pełna radości i energii, całkowite przeciwieństwo mnie…
- Ania kocham Ciebie!- przerwał mi Andi, a ja w tym momencie rozpłakałam się na dobre- Kochanie jesteś najwspanialszym darem jaki mnie spotkał, jesteś wspaniałą kobietą. Proszę uwierz w siebie!- przytulił mnie z całych sił.
- Też się kocham i nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie- wtuliłam się w jego silne raniona- Już tyle razy przeżywałam zawody miłosne, tyle razy się nie udawało, że boję się po prostu Cię stracić. Chciałeś się jej oświadczyć, założyć z nią rodzinę. To uczucie nie mogło tak nagle się wypalić
- Widać mogło, czasem długie rozłąki dają o sobie znać- Andi posmutniał- Miriam bardzo mnie zraniła i nie potrafię jej zaufać. Bardzo cierpiałem po naszym rozstaniu, chłopaki z drużyny starali mi się jakoś pomóc, ale z marnym skutkiem. Dopiero jak spotkałem Ciebie wszystko się zmieniło.
- Andi nigdy nie rozmawialiśmy o Miriam, mógłbyś mi opowiedzieć jak to się wszystko stało, że wasz związek się zakończył?- zapytałam. Chciałam w końcu poznać prawdę i przestać się zadręczać myślą, że Miriam może wtargnąć w nasze życie. Andi usiadł obok mnie, wziął głęboki oddech i rozpoczął opowieść.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz