Podeszłam do okna by zobaczyć gościa.
- Em... ona nie wygląda jak Gregor- zaśmiałam się i cmoknęłam mężczyznę w policzek. Po chwili usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Andreas poszedł by otworzyć.
- Czemu tak po prostu nie wejdziesz? Przecież jesteś u siebie- Andi przywitał Agę. Ta tylko wzruszyła ramionami.
- A Ty nie powinieneś być na treningu?
- O cholera! Zapomniałem!- mężczyzna w jednej sekundzie zaczął nakładać na siebie buty i kurtkę i wybiegł z domu. Jednak po chwili wrócił się po sprzęt, który z namaszczeniem schował w samochodzie. Po kilku minutach już go nie było.
Uśmiechnęłam się do Agi i zaprosiłam ją do salonu.
- Mamy teraz czas dla siebie- westchnęłam i przypatrzyłam się przyjaciółce. Wyglądała na przybitą- Coś się stało?
Agnieszka spojrzała na mnie i przecząco pokręciła głową. Mimo to doskonale wiedziałam, że coś ją trapi. Rozsiadłam się wygodniej na kanapie i czekałam. Wiedziałam, że za chwilę pęknie.
- Jak układa Ci się z Andim- zapytała spoglądając na mnie.
- A dziękuję, bardzo dobrze- uśmiechnęłam się na samą myśl o moim chłopaku- Noo Tobie też widzę układa się bardzo dobrze jeśli nie wróciłaś na noc.
- No tak...- dziewczyna zasępiła się.
- Powiedz, stało się coś?
- Nie... ale się... boję- przyjaciółka spojrzała na mnie smutno.
- Ale czego się boisz?
- Bo jest tak wspaniale. Mam Gregora. Układa się nam. Jestem szczęściarą bo mam to o czym marzyłam. Jestem w miejscu, o którym marzyłam.
- Więc o co chodzi?- nie rozumiałam,
- On chce żebym z nim zamieszkała.
- No tak, to już wiem ale nadal nie wiem czego się boisz.
- Boję się, że on się na mnie pozna i mnie zostawi. Przecież wiesz najlepiej jaka ja jestem- dziewczyna spuściła głowę.
- Kochanie, wyolbrzymiasz- objęłam przyjaciółkę- Jeśli ja z Tobą wytrzymuję to on tym bardziej.
- No dzięki- dziewczyna zaśmiała się i oparła głowę o moje ramię- On jest wspaniały.
- Widzisz! W końcu gadasz jak należy. Skorzystaj z tej okazji jaką dał Ci los.
Dziewczyna usiadła po turecku na kanapie. Miała już zupełnie inne, weselsze spojrzenie. Uśmiechnęła się do mnie.
- Nie wyobrażasz sobie w jak pięknym miejscu on mieszka. Na początku myślałam, że on sobie ze mnie żartuje gdy stanęliśmy pod bramą ale... To niemożliwe. Niemożliwe, że ja i on...
- To uwierz w to w końcu!
- Wierzę! Wierzę w to jednak. To jest magia. A w łóżku to dopiero...- nagle dziewczyna przerwała.
- Nooo?- ponagliłam ją.
- Nic, nic, zachowam to dla siebie- wytknęła mi język.
- Opowiadaj mi!
- Nie będę Ci opowiadać o tym- przyjaciółka szturchnęła mnie w bok- lepiej Ty mi coś opowiedz.
- A co ja mam Ci opowiadać?
- Czy z Andim już coś było.
- Jak będzie to zapewniam Cię, że poinformuję Cię zaraz po jako pierwszą.
- Jesteś okropna- dziewczyna chwyciła za poduszkę i zdzieliła mi przez głowę.
- Ej! Ej!- chwyciłam za drugą i już po chwili rozpętała się potężna bitwa na poduszki. Śmiałyśmy się do utraty tchu. Cieszyło mnie, że w końcu Aga się rozchmurzyła. Naszą bitwę przerwało dopiero trzaśnięcie drzwiami. Usiadłyśmy na środku pokoju lekko zdezorientowane gdy do pokoju wszedł Andreas z Gregorem.
- Co tak krótko?- zapytałam nadstawiając policzek Andiemu, który pochylił się by dać mi buziaka.
- Minęły już dwie godziny- mężczyzna zaśmiał się.
- Dzwoniłeś do mnie- Aga rzuciła się do torebki.
- Spokojnie, Andreas powiedział mi, że Cię tu znajdę więc postanowiłem z nim przyjechać.
- To dobrze, stęskniłam się za Tobą- Aga przytuliła się do Gregora, ten po chwili pocałował ją w usta.
Uśmiechnęłam się do Andiego i puściłam mu oczko. Czułam wewnętrzną radość gdy widziałam tą parkę ze sobą.
Wspólnie zrobiliśmy kolację i spędziliśmy miło wieczór rozmawiając i śmiejąc się radośnie. Koło północy wszyscy poszliśmy do swoich łóżek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz