- Usiądź lepiej na fotelu kochanie bo zaraz zlecisz- poklepałam miejsce na którym przed chwilą siedziałam ja.
- A Ty gdzie usiądziesz?- przechylił głowę w bok.
- Dam sobie radę- puściłam mu oczko. Poczekałam chwilę aż usiądzie i umiejscowiłam się na jego kolanach. Objęłam go za szyję i przyłożyłam policzek do jego czoła.
- Pięknie tutaj masz.
- Mamy- chłopak poprawił mnie.
- Tak. Mamy- uśmiechnęłam się. Spojrzałam mu w oczy- Nadal nie potrafię przyzwyczaić się do tej myśli. Co dzień budzę się i dopóki nie uszczypnę się w rękę nie mogę uwierzyć w to, że jesteś obok.
- To strasznie musi Cię boleć ta ręka- chłopak zaśmiał się.
- Ej! Nie śmiej się ze mnie- zrobiłam smutną minkę- Moje życie dzięki Tobie zmieniło się diametralnie.
- Miło mi to słyszeć- Gregor pogładził mnie po udzie, by po chwili zakryć je szlafrokiem- Pocałuj mnie tak żebym się obudził i miał energię na cały dzień.
- No nie wiem...- zaczęłam się ociągać- Myślę, że po takim pocałunku nie będziesz już miał energii- cmoknęłam go w usta- więc powinno Ci wystarczyć tylko to.
Gregor przewrócił oczami i długo już nie czekając na moją reakcję zaczął mnie całować. Dłonie wsunął pod szlafrok i piżamę dotykając mojego ciała. Przygryzłam delikatnie jego wargi, jęknął cicho wywołując na moim ciele dreszcze podniecenia. Każdy taki pocałunek z nim mnie okropnie podniecał. Dotknęłam jego lekko szorstkiego policzka, drugą dłoń wsunęłam pod jego bokserkę dotykając brzucha. Dokładnie badałam każdy centymetr jego torsu szukając wrażliwych miejsc, zahaczyłam o sutka, w tym momencie chłopak zadrżał i przycisnął mnie bliżej do siebie. Z poranno-energetyzującego pocałunku przeszliśmy do gry wstępnej, która miała nam umilić kolejny wspólny poranek. Gregor zsunął z moich ramion szlafrok. Oderwał się od moich rozpalonych ust i zaczął całować nagie ramiona,wodził językiem po moim obojczyku zasysając się co jakiś czas na skórze. Czując jego ciepły oddech na swoim ciele odczuwałam nieziemską przyjemność. Wplotłam palce w jego ciemne włosy. Idealnie odnajdywał miejsca, w których doznania miałam dwa razy większe. Rozszerzył moje nogi i przesunął dłonią po moim udzie. Oparłam głowę o jego ramię i zamknęłam oczy. Powoli odginał materiał od moich majteczek, już czułam palce na łechtaczce gdy ktoś zadzwonił do drzwi. Nie chciałam by ta chwila została tak brutalnie przerwana, Gregor niewzruszenie dążył do tego by dać mi maksymalną dawkę przyjemności. Dzwonek brzmiał jednak uparcie w naszych uszach. Odgięłam się delikatnie do tyłu opierając się o jego tors. Chłopak przyssał się do mojej szyi zostawiając na niej wielką, soczystą malinkę. Odnalazłam jego usta i zaczęłam zachłannie całować.
- My do was dzwonimy, a wy...- do salonu wparowała Anka z Andim. Na nasz widok zastygli i zrobili szybki w tył zwrot- To my poczekamy w kuchni!- wyrzucił z siebie Andreas.
Spojrzałam na Gregora lekko nieprzytomnym wzrokiem. W jednym momencie wybuchnęliśmy śmiechem. Musnęłam usta chłopaka.
- Powinniśmy iść do naszych gości- szepnęłam.
- Nie możemy dokończyć? Poczekają- Gregor patrzył na mnie błaganym spojrzeniem. Pokręciłam przecząco głową i wstałam.
- Myślę, że tyle energii powinno Ci na dziś wystarczyć.
Chłopak szybko wstał i objął mnie w pasie.
- Było Ci dobrze?
Popatrzyłam mu prze z chwilę w oczy i uśmiechnęłam się.
- Tak było.
- Nie masz ochoty na więcej?
- Gregor!- próbowałam go odepchnąć ale mocno mnie obejmował- w kuchni siedzą Andi z Anką.
- Będzie większa adrenalina- nie dawał za wygraną.
- Ja ci dam adrenalinę. Puść mnie albo zaraz Ci zdzielę w łeb ty niewyżyty samcu.
- Hej, jak możesz?- popatrzył na mnie smutno.
- No już, już- pogładziłam go po policzku i krótko pocałowałam- Puścisz mnie kotku?
- Jeśli muszę- jęknął i wyswobodził mnie z uścisku. Uśmiechnęłam się do niego i sięgnęłam po swój szlafrok leżący na podłodze, nałożyłam go na siebie owijając się nim szczelnie. Wyciągnęłam dłoń w stronę chłopaka, poszliśmy razem do kuchni.
Ania z Andreasem chyba nie wiedzieli gdzie podziać swój wzrok bo zachowywali się dość dziwnie. Usiadłam naprzeciw przyjaciółki i uśmiechnęłam się.
- Byłem pewien, że musiało Cię coś zatrzymać jeśli zapomniałeś o treningu- wyrzekł Andi- ale nie sądziłem, że aż tak...- pokiwał głową z uznaniem.
- Przecież to nic takiego- puściłam do nich oczko.
- Nic takiego..? Ale rumieńce i malinkę to masz fajną- Anka wytknęła mi język.
Spojrzałam na Gregora, ten tylko wzruszył ramionami i uśmiechnął się lekko. Westchnęłam i zabrałam się za robienie herbaty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz