Dziś wstałam dużo wcześniej, jakoś przed jedenastą. Zadzwoniłam do redakcji, która dawała mi pracę i przeprosiłam za brak wysłanych zdjęć. Dostałam dość chłodne odpowiedzi ale czego mogłam się spodziewać. Na szczęście nadal mogłam z nimi współpracować więc nie zostałam bezrobotna.
Postanowiłam wypełnić ostatnią rzecz ze swojej listy, którą przygotowałam sobie na przyjazd do Zakopanego. Nie uśmiechało mi się ruszać zapchanego samochodu ale nie miałam wyjścia. Wyciągnęłam kilka kartonów i przeniosłam je z powrotem do domu po czym ruszyłam w drogę. Zapomniałam już jak bardzo lubiłam jeździć moim autem. Zaparkowałam na chwilę pod skocznią. Wyszłam z auta i poszłam na trybuny. Byłam w miejscu, w którym wszystko się zaczęło. Oparłam się o barierkę uśmiechając się do siebie. Z nieba zaczął spadać drobniutki śnieg. Narzuciłam na głowę kaptur i wróciłam do samochodu.
Jechałam znaną mi dobrze drogą, którą pewnego czasu pokonywałam nawet kilka razy dziennie. Miałam mieszane uczucia ale wiedziałam, że powinnam tutaj przyjechać i wyjaśnić do końca niewyjaśnione. Zatrzymałam samochód pod bramą. Spojrzałam za siebie. Góry zaczęły barwić się na biało, do góry wznosiła się mistyczna mgła. Wzięłam oddech i zapukałam do drzwi. Sekundy, w których widziałam, że klamka jest przekręcana były chyba najdłuższymi w moim życiu. Serce waliło mi jak oszalałe ale chciałam pozbyć się wyrzutów.
- Dzień dobry Agnieszko!- kobieta ucieszyła się na mój widok i zaprosiła mnie do mieszkania.
- Dzień dobry- uśmiechnęłam się delikatnie.
- Tak dawno Cię u nas nie było, opowiadaj co u Ciebie kochanie?
- Wszystko w porządku proszę pani.
- Ja Cię zagaduję, a Ty pewnie przyszłaś do Maćka, może go zawołam- kobieta zaczęła wchodzić po schodach.
- Nie! To znaczy, ja przyszłam do Kuby... to znaczy najpierw chciałabym spotkać się z Kubą. Czy jest w domu?
Mama Kotów popatrzyła na mnie uważnie. Zeszła na dół i kiwnęła głową.
- Tak jest u siebie.
- Dziękuję pani, pójdę do niego- posłałam jej bardzo grzeczny uśmiech i weszłam czym prędzej po schodach. Minęłam pokój Maćka prawie na palcach. Miałam nadzieję, że nie słyszał mnie jak przyszłam. Zapukałam do pokoju Kuby i weszłam nie czekając na zaproszenie. Chłopak pisał coś przy biurku. Gdy mnie zobaczył nie mógł uwierzyć własnym oczom. Wstał i powoli podszedł do mnie, dotknął mojej ręki tak jakby sprawdzał czy to oby na pewno ja. Zaśmiałam się głośno i przytuliłam go.
- Jeju jak ja się za Tobą stęskniłam!- powiedziałam gdy usiadłam na fotelu.
- Co się stało, że wróciłaś?- patrzył na mnie z szerokim uśmiechem.
- Przyjechałam tutaj tylko po swoje rzeczy. Zostaję w Austrii.
- Rozumiem. Cieszę się, że ułożyłaś sobie życie. Ostatnim razem..
- Tak wiem, ostatnim razem jak mnie widziałeś byłam wrakiem człowieka ale teraz jest zupełnie inaczej- uśmiechnęłam się- Jestem naprawdę szczęśliwa.
- Mogę wiedzieć co jest powodem Twojego szczęścia?- zafalował zabawnie brwiami.
- Chyba raczej kto- wytknęłam mu język- Zakochałam się. Chociaż... tak naprawdę byłam zakochana jeszcze zanim stąd uciekłam- przerwałam na chwilę- Głupio mi tak opowiadać Tobie skoro byłam z Twoim bratem.
- Daj spokój. Zdążyłem Cię już poznać przez ten czas więc nie masz czego się obawiać. A z moim bratem po prostu Ci nie wyszło.
- A tak nawiasem, jest Maciek? Chyba powinnam z nim porozmawiać- lekko się skrzywiłam.
- Jest- kiwnął głową- Możesz spróbować ale... ciężki z niego człowiek. Lepiej opowiedz mi o swojej nowej miłości. Kto to jest?
- Skoro tak dobrze mnie znasz to już wiesz- spojrzałam wymownie na chłopaka. Ten przez chwilę zastanawiał się.
- Nie mów, że to on!- kiwnęłam głową czując, że prawidłowa osoba przyszła Kubie na myśl- Przecież w ogóle Wam było nie po drodze!
- A jednak, ludzie się zmieniają- puściłam mu oczko.
- No tak, szkoda, że nie mój brat- westchnął- Osobiście nie przepadam za Gregorem ale mam nadzieję, że jak kiedyś się spotkamy będę mógł zmienić o nim swoje zdanie.
- Na pewno zmienisz! On jest zupełnie inny niż jak go postrzegają. Z resztą co ja Ci będę mówić... wiesz dobrze na swoim przykładzie.
- Gratuluję Ci, naprawdę cieszę się- przytulił mnie po przyjacielsku.
- Dziękuję. Ale nie przyjechałam tutaj po to by pochwalić się moim związkiem. Chciałam Ci podziękować za to wszystko co dla mnie zrobiłeś w... tamtym okresie. Gdyby nie Ty pewnie siedziałabym nadal u siebie w domu z ogromną depresją.
- Ale to Anka wyciągnęła Cię z tego dna.
- Ale to Ty wiedziałeś o wszystkim i mi pomagałeś. Nigdy Ci tego nie zapomnę. I jednocześnie przepraszam jeśli wtedy byłam dla Ciebie nieprzyjemna.
- Naprawdę, nie ma za co.
Sięgnęłam do swojej torby i wyciągnęłam z niej wielkie pudło czekoladek i butelkę dobrego alkoholu. Wręczyłam chłopakowi dając mu przy okazji buziaka w policzek.
- To na podziękowanie.
- Ale naprawdę nie musiałaś- zaczął wciskać mi z powrotem czekoladki w ręce- Pomogłem Ci bo potrzebowałaś pomocy.
- Oddajesz mi czekoladki? Kubusiu co się z Tobą dzieje? Przecież Ty nie możesz żyć bez słodyczy- wytknęłam mu język i położyłam pudełko na kolanach.
- No dobra, wygrałaś. Dziękuję w takim razie.
- Smacznego- spojrzałam na zegarek- Chyba powinnam pójść teraz do Maćka.
- Mogę Ci życzyć jedynie powodzenia- Kuba spojrzał na mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
- Powiedz mi, dlaczego zupełnie niczego nie powiedziałeś Maćkowi. Jak spotkałam go w Austrii nie miał pojęcia o tej sytuacji.
- Uważałem, że powinien wszystkiego dowiedzieć się od Ciebie. To są wasze sprawy, a ja jestem tutaj osobą postronną.
- Cieszę się, że tak zrobiłeś- wstałam z fotela- Pożeraj czekoladki, a ja idę. Może zajrzę jeszcze do Ciebie jak będę wychodzić- wyszłam z pokoju i zamknęłam za sobą drzwi. Zapukałam do drzwi naprzeciwko. Tym razem czekałam na zaproszenie. Gdy takowe usłyszałam powoli weszłam. Miałam mieszane uczucia ale musiałam z nim porozmawiać.
Maciek leżał na łóżku, pewnie czytał jakąś książkę bo trzymał ją w ręku. Patrzył na mnie przez dłuższą chwilę. Odłożył książkę na szafkę i usiadł na łóżku. Ja stałam na środku pokoju jak sierotka nie wiedząc za bardzo jak mam się zachować. Postanowiłam usiąść na fotelu i poczekać na rozwój wydarzeń. Nie wiem ile mogła trwać ta cisza ale im bardziej się przedłużała tym bardziej miałam wrażenie, że mi to się tylko śni. Chłopak mierzył mnie spojrzeniem.
- Po co tu przyjechałaś?- zapytał. Czułam w jego tonie pogardę i zdenerwowanie.
- Chcę z Tobą porozmawiać- odparłam.
- Nie mamy o czym rozmawiać- odpowiedział szybko.
- Nie prawda, musimy...
- Pozwól, że to ja będę decydował o tym co muszę- warknął. Czułam jak ręce trzęsą mi się ze zdenerwowania. Zaczęłam nerwowo bawić się palcami. Miałam wrażenie, że jestem w sytuacji bez wyjścia i jedyne co powinnam teraz zrobić to po prostu stąd uciec. Byłam masochistką jeśli fundowałam sobie na własne życzenie takie mocne przeżycia.
- Więc tylko powiem to co miałam Ci do powiedzenia i wyjdę- popatrzyłam na niego czekając na jakąkolwiek reakcję jednak się przeliczyłam- Rozumiem Twoje zachowanie. Wyjechałam bez żadnego wytłumaczenia, uciekłam. Ale wtedy gdy potrzebowałam Cię najbardziej Ciebie po prostu nie było..
- Powtarzasz się- przerwał mi ze znudzonym wyrazem twarzy. Nie dałam mu się jednak wybić z równowagi.
- Nie było Cię gdy czułam się źle. Nie robię Ci jednak w tym momencie żadnych wyrzutów. Po prostu chcę byś wiedział, że byłeś mi potrzebny. Kochałam Cię i potrzebowałam. Wiem, że związałam się ze sportowcem i miałeś pewne obowiązki jednak... powinieneś być wtedy przy mnie.
- Na szczęście znalazłaś sobie innego pocieszyciela i to z nim byłaś w ciąży. A może to był Kuba, co? Powiedz, zabawiałaś się z moim bratem?
- Zamknij się- spiorunowałam go spojrzeniem- Nie masz prawa tak mówić. Kuba pomagał mi gdy Ciebie nie było, powinieneś podziękować swojemu bratu za to,że opiekował się Twoją dziewczyną.
- Mam mu dziękować?- Maciek zaśmiał się- Niedoczekanie. Mimo to zdradziłaś mnie. Jesteś zwykłą...
- Zamknij się zanim powiesz o słowo za dużo- przerwałam mu- Nigdy Cię nie zdradziłam. Zaszłam w ciążę zanim postanowiliśmy być razem. Gdybyś znał choć trochę fizjonomię kobiety wiedziałbyś, że o takich rzeczach nie każda wie od razu.
- Nie wiedziałaś, że się z kimś pieprzyłaś?- zapytał z uśmieszkiem.
Westchnęłam i potarłam twarz. Byłam już zmęczona tą rozmową.
- Maciek. Czy możemy porozmawiać normalnie?
- To znaczy jak?
- Bez zbędnych przytyków. Ja naprawdę przyszłam tutaj wytłumaczyć Tobie to co się stało- zagryzłam wargę ze zdenerwowania.
- Nie licz na moje rozgrzeszenie ale dobra. Mów.
- Nie wiem czy pamiętasz pewien poranek gdy zabrałeś mnie z centrum i zawiozłeś do domu. Pytałeś co robię o tej porze w mieście, skłamałam wtedy. Wracałam z imprezy, z hotelu. Za dużo wypiłam, tam przespałam się z kimś... Potem po jakimś czasie powiedziałeś mi, że mnie kochasz. Też zakochałam się w Tobie. Dokładnie pamiętam ten dzień gdy poruszyłeś moje serce- uśmiechnęłam się- Cieszyłam się, że taki chłopak jak Ty zwrócił na mnie uwagę. Cieszyłam się z każdego dnia spędzonego z Tobą. Z każdej nocy. Gdy czułam się źle, myślałam, że to zwykła grypa żołądkowa. Panowała wtedy w naszej okolicy. Ale gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży przeraziłam się. Byłeś wtedy ze mną u lekarza, ponownie skłamałam, bo bałam się Twojej reakcji. Byłam pewna, że to nie jest Twoje dziecko bo szybko przeliczyłam sobie datę jaką podał lekarz. Chciałam Ci jednak o tym powiedzieć w odpowiednim czasie. Chciałam to dziecko wychowywać z Tobą. Ty wyjechałeś, a ja zostałam sama. Gdy przyjechałam do Twojego mieszkania, spotkałam się z Kubą. Źle się poczułam. Wylądowałam wtedy w szpitalu. Opowiedziałam o wszystkim Kubie, a gdy poroniłam był dla mnie ogromną podporą. Masz wspaniałego brata. Po tej sytuacji nie chciałam się z nikim spotykać. Odcięłam się całkowicie od ludzi. Żyłam dzięki zakupom Twojego brata. W tamtym czasie mogłam nic nie jeść, nic nie pić, po prostu płakać, pogrążać się w rozpaczy. Anka wyjechała wtedy do Austrii do Andreasa. Zabrała mnie do siebie gdy tylko dowiedziała się co się stało. Wtedy gdy byłam pod Twoim domem i zostawiłam list... wyjeżdżałam do Austrii. Gdy zobaczyłam Cię w drzwiach chciałam jak najszybciej wysiąść z samochodu i po prostu przytulić się do Ciebie. Poczułam wtedy ogromną tęsknotę do Ciebie. Coś mnie jednak powstrzymało. Przez długi czas siedziało mi w głowie to wspomnienie. W Austrii powoli stawałam na nogi. Andreas z Anią pomagali mi bardzo zapomnieć o moich przykrych doświadczeniach. Mówię Ci to wszystko dlatego bo potrzebowałam całkowitego oczyszczenia się z przeszłości. Pójdę już- powoli wstałam nie patrząc nawet na chłopaka.
- Poczekaj, usiądź.
Patrzyłam na niego przez chwilę wahając się jednak wróciłam na swoje poprzednie miejsce.
- Byłem na Ciebie okropnie wściekły i jestem nadal. Mimo to myślę, że przez to co usłyszałem łatwiej będzie mi się z tym rozprawić.
- Wiem, że powinnam Cię przeprosić za moje zniknięcie bez żadnego wytłumaczenia. Nie myślałam wtedy trzeźwo. Pod wpływem impulsu podejmowałam wiele decyzji. Nie chciałam tego, a jednak... była to dobra decyzja- popatrzyłam na chłopaka- Mimo to, chciałabym żeby między nami było dobrze. Chociażby z powodu tego co wcześniej nas łączyło. Nie chcę tego skreślać ani o tym zapominać. Teraz jestem na nowo szczęśliwa.
- Z kim?
- Z Gregorem- odpowiedziałam cicho.
- No tak, mogłem się tego spodziewać- chłopak spuścił głowę.
- Nie chcę żebyśmy skakali sobie do gardeł przy każdym możliwym spotkaniu.
- Myślę, że kiedyś będę potrafił Ci wybaczyć.
- Cieszę się- wstałam- Teraz pójdę już, zrobiło się późno- to powiedziawszy chwyciłam za klamkę.
- Agnieszka- Maciek zszedł z łóżka. Odwróciłam się powoli, stał tuż za mną i patrzył w sposób jaki bardzo dobrze znałam. Podszedł do mnie, ujął moją twarz w dłonie i spojrzał głęboko w oczy. Czułam jak moje nogi zaczynają drżeć. Powoli zbliżył swoją twarz do mojej i pocałował tak jak zawsze. Od pocałunku zakręciło mi się w głowie więc złapałam go w pasie. Nie opierałam się, oddawałam mu pocałunek, który z chwili na chwilę coraz bardziej pogłębiał. Nagle w mojej głowie zapaliła się czerwona lampka. Oderwałam się od chłopaka. Patrzyliśmy na siebie ciężko oddychając.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz