- Cześć kochanie- powiedziałam niezbyt wyraźnie.
- Agnieszka? Stało się coś?- usłyszałam przyjemny męski głos po drugiej stronie słuchawki.
- Nieeee...- odpowiedziałam przeciągle zamykając oczy.
- Byłaś na imprezie?- dopytywał dalej.
- Mmm... Andi zadzwonię do Ciebie za dwadzieścia minut, dobrze?- powiedziałam to i rozłączyłam się. Rzuciłam telefon na pościel. Oczy same mi się zamykały. Zwlokłam się jednak powoli z łóżka i szurając kapciami poszłam do łazienki by obudzić się chłodną wodą.
Gdy wróciłam z powrotem na swoje łóżko do pokoju byłam już obudzona. Spojrzałam na zegarek i przeraziłam się. Dochodziła godzina czternasta. Zgoniłabym to na zmianę strefy czasowej ale niestety kontynentu nie zmieniłam. Mimo blisko piętnastu godzin spania byłam nadal wykończona. Sięgnęłam po telefon.
- Andi, przepraszam ale dopiero się obudziłam.
- Mogę wiedzieć co Ty robiłaś całą noc?- usłyszałam w jego głosie nutkę rozdrażnienia.
- Spałam. Cały czas spałam ale... Andi, nie denerwuj się.
- No?
- Bo ja jestem w Polsce.
- Słucham?!- chłopak niemal wykrzyknął do słuchawki.
- Spokojnie kochanie, wróciłam tutaj po swoje rzeczy. Ciebie i tak nie ma w domu więc wykorzystałam okazję i zmniejszyłam liczbę naszych rozłąk- odpowiedziałam.
- No dobrze ale... uważaj tam na siebie. Będę się teraz o Ciebie martwił.
- Niepotrzebnie. Kocham Cię.
- Ja Ciebie też, już strasznie tęsknię.
- Jeszcze kilka dni. Jaka pogoda u Ciebie?
- Okropny upał, trenujemy z samego rana i wieczorami bo w dzień nie da się wytrzymać.
- Zazdroszczę Ci- oczyma wyobraźni widziałam plażę, morze i romantyczny zachód słońca, tylko ja i Andi.
- Pamiętaj kochanie, że nie przyjechałem tu na wakacje.
- No tak.. Andi?
- Słucham?
- Czy mógłbyś na razie nie mówić Gregorowi o tym, że jesteśmy w Polsce? Pewnie jeszcze o tym nie wie, a wolałabym uniknąć niepotrzebnych spięć. Lepiej niech dowie się tego od Agi.
- Dobrze. Muszę kończyć bo trener woła nas na spotkanie.
- Biegnij, pamiętaj o tym, że Cię kocham.
- Ja Ciebie bardziej. Papa- po tych słowach rozłączył się.
Położyłam się na łóżku zamykając oczy. Chętnie położyłabym się dalej spać. Ale czekała na mnie praca do wykonania. Zebrałam w sobie wszystkie siły i zabrałam się za pakowanie. Wieczorem postanowiłam odwiedzić przyjaciółkę.
(...)
Miałam dziś do odbycia rozmowę z rodzicami. Wybierałam pomiędzy skype, a telefonem. Jednak padło na to pierwsze ponieważ rodzice chcieli mnie w końcu zobaczyć.
Zdążyłam spakować już trochę kartonów i powsadzać je do samochodu. Nie spodziewałam się, że mam swoich rzeczy aż tak dużo, a szczególnie ubrań, które zajmowały większą część samochodu. Gdy wybiła godzina siedemnasta zasiadłam przed laptopem.
- Cześć- pomachałam moim rodzicom ciesząc się szczerze, że w końcu ich widzę chociaż w taki sposób.
- Cześć córeczko, opowiadaj co tam u Ciebie- zaczęła moja mama.
- A wiecie, jak zawsze wiele się dzieje- odparłam.
- No właśnie, stało się coś? Dawno nie dzwoniłaś- powiedział tata.
Zaczęłam w głowie kalkulować co powiedzieć rodzicom, a co lepiej na razie zostawić dla siebie.
- Tak naprawdę chciałam Wam powiedzieć, że przeprowadzam się do Austrii...- zagryzłam wargę czekając na reakcję rodziców.
- Jak to? Przecież mieszkasz już tam gdzie chciałaś.
- Dziecko, nie za dużo masz pomysłów?
- Zrozumcie mnie, poznałam kogoś z kimś chcę być... kocham go.
- A kto to? Jest chociaż normalny?- zapytał tata.
- Jest bardzo normalny- uśmiechnęłam się.
- A więc kto to?
- Może powiem tylko tyle, że był moim marzeniem, które się zrealizowało- uśmiechnęłam się tajemniczo.
- Więc?- nadal drążyli.
- Oj i tak mi nie uwierzycie, zadzwonię do was jak będę z nim.
- A gdzie Ty teraz jesteś?
- W domu. Ale jutro prawdopodobnie jadę z powrotem do Austrii.
- Z powrotem?- mama łapała mnie za słówka.
- Od kilku tygodni mieszkałam już w Austrii..
Rodzice spojrzeli na siebie i pokręcili głowami.
- Nie mamy już nad Tobą żadnej kontroli- westchnął tata.
- No niestety- przyznałam- Ale za to wychowaliście mnie najlepiej jak potrafiliście i zapewniam, że jestem grzeczna.
- Mam nadzieję- powiedziała moja mama z troską.
Rozmawiałam z rodzicami jeszcze przez pół godziny. Wymienialiśmy się nawzajem wiadomościami i nowinkami ze swojego życia. Na koniec odczułam okropną tęsknotę za nimi. Gdy połączenie zostało zakończone poczułam się mocno przybita. Chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do Gregora. Jeśli będzie mógł to odbierze.
- Miło, że dzwonisz- usłyszałam po drugiej stronie słuchawki.
- Nie przeszkadzam?
- Oczywiście, że nie. Szczerze mówiąc sam chciałem zadzwonić.
- No widzisz, telepatia- uśmiechnęłam się do słuchawki.
- Co dziś robiłaś?
- Pakowałam się i...
- Jak to się pakowałaś?- zapytał zdziwiony chłopak.
- Jestem w Polsce Gregor- powiedziałam powoli.
- Ale... ale jak?
- Przyjechałam wczoraj w nocy z Anią. Chcemy zabrać swoje rzeczy. Wiesz, chcę się czuć u Ciebie jak u siebie.
- Dobrze, rozumiem, rozumiem. Ale mieliśmy pojechać tam razem.
- Pojedziemy kiedy tylko będziesz miał czas- powiedziałam- Ale tak ogólnie dzwonię z innego powodu.
- Tak? A jakiego?
- Cholernie się za Tobą stęskniłam i tak bardzo chciałabym się teraz przytulić, a muszę odłożyć to w czasie.... To okropne.
- Kochanie... możemy rozmawiać ile chcesz ale za chwilę mam trening. Obiecuję, że nie wypuszczę Cię z objęć jak tylko będziemy razem.
- Trzymam Cię za słowo- zaśmiałam się- Rozmawiałam też z rodzicami. Za nimi też jakoś tak tęsknię...- westchnęłam.
- Może ich odwiedzimy jak będzie wolny czas?
Uśmiechnęłam się słysząc propozycję chłopaka. Zrobiło mi się strasznie miło.
- Możemy. Ale jest jeden kluczowy problem.
- Jaki?
- Język. Nie dogadasz się z moimi rodzicami.
- Aguś, nie takie rzeczy się robiło, dam radę. Muszę teraz już kończyć ale już niedługo znowu będziemy razem.
- Dobrze, kocham Cię.
- I ja Ciebie. Bądź ostrożna jak będziesz wracać.
- Dobrze- cmoknęłam słuchawkę i rozłączyłam się.
Spojrzałam przez okno na góry. Uśmiechnęłam się do swojego odbicia w lustrze. Postanowiłam powrócić do pakowania. Połowa rzeczy zaplanowanych była już wykonana.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz