wtorek, 23 czerwca 2015

Impreza

Jedną wielką chmarą wyszliśmy na miasto. Okazało się, że Morgi organizuje przedsezonową imprezę w jakimś klubie w centrum. Trener zmył się do domu, równocześnie przypominając chłopakom o tym, że nie przewiduje żadnej taryfy ulgowej i każdy z nich ma stawić się jutro na treningu.
- Mam ochotę się dziś zabawić.
Spojrzałam na przyjaciółkę.
- Nie poznaję, Cię Ania, naprawdę.
- Dlaczego?- uśmiechnęła się do mnie szeroko.
- Sama nie wiem...- szłam obok niej w milczeniu. W pewnym momencie Gregor złapał mnie za dłoń i przyciągnął do siebie. Pisnęłam i zaśmiałam się głośno. Chłopak stanął, a ja przytuliłam się do jego torsu.
- Czemu masz taką smutną minkę?- zapytał.
- Wydaje Ci się- cmoknęłam go w usta.
- Nie wydaje- pokiwał głową- Jak jesteśmy sami zachowujesz się inaczej. Jakby weselej?
- No właśnie, jak jesteśmy sami...- zamyśliłam się przez chwilę- Przejdzie mi. Chodźmy bo oni znowu gdzieś nam zniknęli w tłumie.
Ruszyliśmy do przodu.
- Jak będzie coś źle to mi powiesz, tak?
- Powiem.
- Na pewno?- kątem oka widziałam jak chłopak patrzy w moją stronę.
- Gregor, na pewno! Nauczę się tu żyć w końcu. A teraz muszę Ci powiedzieć, że wyglądam strasznie niewyjściowo jak na imprezę.
- Czyli pięknie jak zawsze- odparł chłopak.
Weszliśmy do jakiegoś baru, który wyglądał dość drogo jak na moje gusta. Gregor przywitał się z ochroniarzem przy wejściu.
- Często urządzacie sobie takie imprezy?- zapytałam gdy byliśmy już w środku.
- W miarę potrzeb- chłopak puścił do mnie oczko- Przywitam się ze wszystkimi, ok?
- Idź, ja poszukam Ani.
Rozdzieliliśmy się przy wejściu na salę taneczną. Panował lekki półmrok. Próbowałam odnaleźć wzrokiem Ankę.
- Szukasz kogoś?- usłyszałam czyichś głos. Odwróciłam się powoli i zobaczyłam nikogo innego jak Poppiego.
- Na pewno nie ciebie- odpowiedziałam z przekąsem.
- Wydaje mi się czy jesteś na mnie obrażona?- chłopak nie potrafił ukryć uśmieszku.
- Wydaje.
- To raczej ja powinienem się na Ciebie obrazić za to, że mnie wykorzystałaś do odegrania się na Gregorze.
Patrzyłam na chłopaka osłupiała.
- Myślisz, że nie poznałem się na Twoich gierkach? Dzisiaj też zrobimy coś szalonego żeby Gregor był zazdrosny?
- Zamknij się- wycedziłam przez zęby- To było dawno i jest już nieprawdą. Zajmij się swoim życiem i nie utrudniaj mojego.
- Weszłaś z buciorami do mojego, a teraz się panoszysz. Nieładnie- pokiwał głową głośno cmokając- Ale jeszcze się zabawimy kochanie- puścił mi oczko.
- Chyba śnisz...
- O widzę, że rozmawiacie- Gregor objął mnie w pasie i oparł brodę o moje ramię.
- Oczywiście. Właśnie gratulowałem Adze. Jak Ty go usidliłaś powiedz...?
- Gregor, chyba powinnam przywitać się z Morgim- szybko odwróciłam się w jego stronę. Jeszcze chwila, a doskoczyłabym temu chłopakowi do gardła.
Podeszliśmy do jednego z wielu suto zastawionych stołów. Morgi na mój widok podniósł się szybko z krzesła i po chwili niemal latałam w powietrzu pod wpływem jego uścisków i pocałunków w policzki.
- Jeju jak ja Cię dawno nie widziałem! Ostatni raz to...
- Tak właśnie wtedy- kiwnęłam szybko głową gdy przypomniałam sobie o wypadku Gregora.
Morgi złapał dłoń moją i Gregora i uśmiechnął się do nas szeroko.
- Cieszę się, że w końcu się wam udało, naprawdę. Kiedy zostaniesz panią Schlierenzauer?- blondyn puścił do mnie oczko, a ja lekko się speszyłam. Nigdy nikt nam jeszcze tego nie zasugerował.
- Pewnie nie tak prędko, prawda?- spojrzałam na Gregora. Ten nic nie odpowiedział tylko mrugnął porozumiewawczo do Morgiego. Przytulił mnie do siebie. Po chwili wyciągnął na parkiet. Leciała jakaś wolna romantyczna piosenka, przez którą poczułam mocny napływ wzruszenia.
Trzymał mnie w ramionach najważniejszy człowiek w moim życiu. Ciepło na moim sercu dawało o sobie znać, zaczęłam wycierać mokre policzki.
- Kochanie?
- Cii, nic nie mów- musnęłam jego usta, pozwoliłam łzom na całkowite wypłynięcie- Kocham Cię.
Chłopak objął mnie w talii i zaczął całować. Powoli, niespiesznie, masując moje wargi językiem. Ja jedną dłoń wsunęłam mu do tylnej kieszeni spodni, a drugą wplotłam we włosy. Poddawałam się mu coraz bardziej. Nasze oddechy przyspieszyły, poczułam nie tylko miłość ale także pożądanie. Ta sytuacja przypominała tę z przeszłości. Całkowicie zatraceni w sobie zapomnieliśmy, o tym że nie jesteśmy w tym miejscu sami. Ktoś gwizdnął, ktoś zaczął klaskać. Oderwaliśmy się od siebie niechętnie. Spojrzałam za siebie, chłopaki szczerzyli się i unosili kciuki w górę. Pokręciłam głową i spojrzałam w oczy mojemu chłopakowi. Zarzuciłam mu ręce dookoła karku.
- Pamiętasz w jaki sposób się poznaliśmy?- zapytałam.
- Pamiętam- Gregor uśmiechnął się- ruszałaś się wspaniale- widziałam jak chłopak odpływa wspomnieniami do tamtego wieczoru.
- A ja głupia nie miałam pojęcia z kim mam do czynienia.
- Serio? A ja myślałem...
- ... że poznałam tego słynnego Gregora S. i dlatego poszłam z nim do łóżka?- zaśmiałam się- No niestety nie.
- Jak już tak wspominamy...- Gregor zmrużył oczy i przytulił mnie jeszcze mocniej- Możemy dziś odtworzyć tamtą noc, uciekniemy i...
- Głuptasie- cmoknęłam go w usta- oczywiście nie mam nic przeciwko ale spędźmy ten wieczór ze znajomymi, dobrze?
- Niech ci będzie. W takim razie chodźmy do stolika.
Zeszliśmy z parkietu. Ania z Andim gdzieś zniknęli. Za to ja poznałam wielu znajomych Gregora. Morgi postarał się o to bym poznała każdego. To dziwne ale traktowałam go jak starszego brata, przejął się bardzo swoją rolą organizatora i starał się bym dobrze czuła się w nowym towarzystwie.
Impreza rozkręcała się z godziny na godzinę. Oczywiście cały klub był dziś do naszej dyspozycji. Chłopcy zgromadzili się przy barze i zaczęli wznosić toasty. A ja, nie miałam dziś dnia do picia, dnia do zabawy i do życia jednak mimo to starałam się dobrze bawić i nie okazywać, że cokolwiek mnie dręczy.
Ania dosiadła się do mnie.
- Czemu nie tańczysz?- kiwała się na krześle w rytm muzyki.
- Tak jakoś- spojrzałam na nią- Piłaś coś?
- Tylko trochę- pokazała dość znaczną ilość na butelce, widziałam, że dziwnie się zachowuje. Pokiwałam głową karcąc ją spojrzeniem. Spojrzałam w stronę baru, gdzie w najlepsze chłopcy wznosili toast za toastem.
Wstałam by choć trochę jeszcze potańczyć. Zaciągnęłam za sobą Ankę. W pewnym momencie, poczułam jak ktoś łapie mnie za tyłek i obraca w swoją stronę. Uśmiechnęłam się gdy zobaczyłam, że to Stefan. Chłopak przyciągnął mnie do siebie i zaczął wyczyniać takie rzeczy na parkiecie o jakie nawet bym siebie nie posądziła. Kątem oka widziałam, że i Ance trafił się niezły kompan w postaci Thomasa. Tańczyliśmy tak przez dobre kilkanaście minut aż ktoś mnie odbił. Tym razem miałam ochotę zejść jak najszybciej z parkietu, jednak mocno przytrzymał mnie za rękę.
- Nie tak prędko kochanie, jesteś mi winna taniec- szepnął pochylając się w moją stronę.
Przewróciłam oczami i pozwoliłam dać ponieść się muzyce. Co jakiś czas ściągałam z moich pośladków dłonie Poppiego. Ten był jednak zbyt uparty. Gdy piosenka się kończyła oparł się czołem o moje czoło i pocałował. Zaskoczył mnie tym strasznie, nawet przez myśl mi nie przeszło by się jemu oprzeć. Chciałam mu się wyrwać ale trzymał mnie mocno.
- Nie podoba ci się?- spojrzał na mnie z błyskiem w oku.
- Nie mogę, puść mnie, proszę...
Spojrzałam w bok i nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Patrzyłam w stronę całującej się pary, dziewczyna siedziała na chłopaku okrakiem, ten zachłannie ją całował. Miałam nadzieję, że to tylko przewidzenia i nie jest to Ania.
- Czy Ty się z nim całowałaś?- usłyszałam pytanie. Spojrzałam w bok i zobaczyłam wściekłego Gregora. Cały czas byłam obejmowana przez Poppingera. Co miałam powiedzieć? Zagryzłam wargę i tym razem skutecznie wyswobodziłam się z jego objęć. Potrzebowałam powietrza.
Wyszłam przed bar i przetarłam twarz dłońmi, uderzyło mnie chłodne powietrze.
- Zadałem ci pytanie- usłyszałam głos Gregora, widocznie wyszedł za mną. Odwróciłam się w jego stronę.
- Co mam Ci powiedzieć?  Przecież widziałeś...
- Nawet nie zaprzeczysz?- chłopak patrzył na mnie pijanym wzrokiem- Jak możesz się całować z nim skoro jesteś ze mną? No jak? Zawsze będziesz się całować z każdym, kto weźmie cię w ramiona?
- Chyba na nas już czas- wyrzekłam próbując złapać chłopaka za rękę.
- Zoostaw mnie- strzepnął moją dłoń i zachwiał się niebezpiecznie.
- Gregor, musisz się położyć.
- Nie mam ochoty! Chcesz mnie odstawić żeby zabawić się z tym... z tym idiotą?!
Westchnęłam i weszłam do środka.
- Wracaj sobie do niego ja popatrzę. Idź się z nim pieprzyć, ty tak lubisz po imprezach!- Gregor krzyknął za mną. Zagotowało się we mnie i wyszłam ponownie na zewnątrz. Wycelowałam palcem w jego tors. Spojrzałam w oczy z ogromnym gniewem jednak nie miałam słów by cokolwiek powiedzieć.
- To co powiedziałeś okropnie mnie dotknęło. Nie powinieneś był tego mówić... Albo teraz ze mną wracasz albo zostawię cię tutaj i radź sobie sam.
Chłopak wzruszył ramionami i wszedł do środka. Poszłam na salę by zabrać swoją torebkę. Pożegnałam się z Morgim, który był w nie lepszym stanie jak inni. Przy wyjściu zobaczyłam Ankę, podeszłam do niej.
- Ja już wychodzę, dasz sobie radę?
- A czemu miałabym nie dać?- uśmiechnęła się do mnie, tylko oczy zdradzały, że jest mocno pod wpływem.
- No dobra.. to cześć. I pomyśl trochę zanim coś zrobisz. Jutro musimy pogadać- cmoknęłam ją w policzek i wyszłam. Z grupki chłopaków niemal siłą wyciągnęłam Gregora za sobą i wyprowadziłam na dwór.
Nie do końca pamiętałam gdzie mieliśmy zaparkowany samochód. Poszukiwania zajęły mi dobre pół godziny, na Gregora nawet nie miałam co liczyć. Gdy byliśmy już przy aucie okazało się, że kluczyki gdzieś się zapodziały. Przeszukałam wszystkie kieszenie chłopaka. Kiedy już miałam się wkurzyć na maksa udało mi się odnaleźć kluczyki. Posadziłam chłopaka na miejscu pasażera, ja usiadłam za kierownicą i ruszyliśmy do domu. Droga przebiegła w miarę spokojnie. Gdy weszliśmy do domu od razu skierowałam się do sypialni ciągnąc za sobą już na wpół śpiącego chłopaka. Rozebrałam go i położyłam do łóżka. W ramach zemsty nastawiłam mu wszystkie możliwe budziki na 10, by mógł zdążyć na trening. Sama wzięłam szybką kąpiel i położyłam się w salonie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz