Po kilkunastu minutach Gregor wszedł na górę by zobaczyć co robię. Gdy zauważył, że śpię nakrył mnie kołdrą i wyszedł po cichu z pokoju. Poszedł wziąć szybki prysznic. Odświeżony poszedł do kuchni. Postanowił, że przygotuje coś wyjątkowego na wieczór. Uwielbiał gotować więc zabrał się do tego z wielką przyjemnością.
Po raz kolejny dzisiejszego dnia obudziła mnie przyjemna woń. Otworzyłam powoli oczy, przeciągnęłam się na łóżku. Za oknem było już ciemno, przespałam pewnie połowę dnia. Poszłam do łazienki by się ogarnąć. Zrzuciłam z siebie ciuchy i ubrałam wygodne dresy.
Zeszłam na dół i skierowałam swe kroki do kuchni. Tam Gregor krzątał się przy garach i nie zauważył nawet mojej obecności, tak bardzo był pochłonięty tym co robi. Usiadłam przy stole, podparłam ręce pod brodą i obserwowałam go z uśmiechem.
- Nawet jak gotujesz to masz czysto- odparłam po pewnym czasie. Chłopak spojrzał na mnie i się rozpromienił. Podeszłam do niego i przytuliłam od tyłu. Pocałowałam nadstawiony policzek.
- Spodziewasz się dzisiaj kogoś?- zapytałam zaglądając z ciekawością do garnka.
- Tak, Ciebie.
- Nie żartuj- lekko pchnęłam go w bok.
Gregor odstawił garnek na bok i wytarł ręce w fartuch po czym go zdjął. Odwrócił się w moją stronę i oparł się o blat. Popatrzył na mnie z uśmieszkiem.
- Nie mówiłem ci, że dzisiaj mamy randkę?
- Co takiego? Gregor...- spuściłam wzrok w dół- W takim razie powinnam się przebrać- wskazałam wymownie na dresy.
- Przecież wyglądasz ślicznie- przyciągnął mnie do siebie i objął w pasie, założył mi kosmyk włosa za ucho i uśmiechnął się- Jesteś u siebie więc się nie krępuj. Dla mnie wyglądasz pięknie nawet gdy nie masz nic na sobie. Naturalnie piękna...- spojrzał mi w oczy. Znowu spuściłam wzrok. Zawstydzał mnie w tym momencie, a ja wciąż nie przyzwyczaiłam się do tej bliskości i bezpośredniości. Przytuliłam się do niego zarzucając mu ręce na szyję.
- To chyba ja powinnam coś zorganizować na twój powrót- wyrzekłam.
- Zwykły powrót jak co tydzień- wzruszył ramionami- A ja się po prostu stęskniłem i chcę spędzić z tobą ten czas. Pozwolisz mi na to?
- Mhm- kiwnęłam głową- ale pójdę się przebrać.
- Dobrze, idź uparciuchu ale szybko do mnie wracaj- chłopak wypuścił mnie z objęć.
Poszłam na górę. Otworzyłam szafę, w której miałam rozłożone swoje ciuchy. Zaczęłam im się uważnie przyglądać by wypatrzyć coś na dzisiejszy wieczór. Padło na obcisłą ciemnobłękitną sukienkę. Zrobiłam lekki makijaż i upięłam włosy. Spojrzałam jeszcze na telefon by sprawdzić czy nie ma żadnej wiadomości od Ani. Skrzynka była pusta.
Gdy zeszłam na dół Gregora nie było już w kuchni. Zajrzałam więc do salonu. Chłopak czekał na mnie z butelką wina w ręku.
- Wyglądasz... cudownie- patrzył na mnie z zachwytem, tak jak chciałam żeby patrzył na mnie mężczyzna. Uśmiechnęłam się do niego niewinnie i podeszłam do stolika. Na sam widok przysmaków jakie przygotował pociekła mi ślinka. Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść. Delektowałam się każdym kęsem co jakiś czas komplementując mojego kucharza. Ten był wyraźnie ucieszony i zadowolony, z tego że mi smakuje. Gregor przygotował wszystko wspaniale i wyśmienicie, a świeczka stojąca na stole dodawała sporo romantyzmu do naszej "randki".
Po skończonej kolacji Gregor chwycił mnie za dłoń, w drugiej ręce trzymał kieliszek z winem, mi również wskazał bym wzięła swój. Podeszliśmy do okna skąd rozciągał się najpiękniejszy widok na góry, nawet w nocy.
- Chciałbym wypić za nas. Za naszą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Za nasze błędy, które popełniliśmy na początku.
Stuknęliśmy się kieliszkami i upiliśmy trochę wina. Podeszłam do stolika by odstawić szkło i wróciłam do chłopaka. Stanęłam przed nim i spojrzałam w oczy.
- Posłuchaj... ja nie żałuję tych błędów. Tego, że nie potrafiliśmy się dogadać. Widocznie to była próba, czas dla mnie abym przyjęła do wiadomości, że jesteś tylko człowiekiem. Nie żałuję niczego co nas spotkało.
Gregor ujął mój policzek w dłoń i pogładził go kciukiem.
- A..?
- Tamtej nocy? Dziecka?- nie dałam mu dokończyć bo doskonale wiedziałam co ma na myśli. Kiwnięcie głową utwierdziło mnie w tym przekonaniu.
- Jak mogłabym żałować najpiękniejszej rzeczy jaka mi się zdarzyła w życiu? Nawet jeśli go nie ma... jestem silniejsza- odwróciłam się od chłopaka i spojrzałam w dal- tak mi się wydaje- dodałam ciszej.
- Czy to znaczy, że chcesz mieć ze mną jeszcze dziecko?
Odwróciłam się w jego stronę i uśmiechnęłam się. Kiwnęłam potakująco.
- Kocham cię i chciałabym z tobą założyć rodzinę. Od zawsze wiedziałam, że przy twoim boku będzie mi najlepiej. Teraz ta myśl mnie przeraża ale myślę, że kiedyś obudzi się we mnie na nowo instynkt macierzyński. Pytanie na ile ty pozwolisz mi zrealizować moje marzenia.
- Nasze marzenia- ujął mą twarz w obie dłonie- jesteś kobietą, z którą chcę spędzić resztę życia. Szczególnie po tym co usłyszałem wiem to na pewno.
- Oświadczasz mi się?- zaśmiałam się.
- Niestety nie mam pierścionka ale jeśli chcesz...
- Nie, stop. Nie chcę cię do niczego zmuszać. Zmieńmy temat, proszę.
- Dobrze, więc zmieńmy...- Gregor zbliżył się do mnie i zaczął powoli całować. Dłońmi zjechał na moją talię i przyciągnął do siebie jeszcze bardziej. Objęłam go za szyję. Oddawałam chętnie każdy pocałunek. Przygryzał moje wargi, zsunął dłoń na moje udo. Powoli przesunął ręką w górę podciągając tym samym moją sukienkę. Przerwałam pocałunek i oparłam czoło o jego tors, ciężko oddychając. Gregor odgarnął mi włosy z karku i musnął go delikatnie wywołując na moim ciele falę dreszczy. Wsunęłam mu dłonie do tylnych kieszeni spodni i spojrzałam w oczy. Ujrzałam w nich miłość, a jednocześnie pożądanie. Uśmiechnęłam się do niego i oblizałam wargi. Chłopak pochylił się i zębami delikatnie złapał za dolną wargę. Ponownie zaczął mnie całować, zachłannie i namiętnie. Przycisnął mnie do siebie obejmując mocno w talii. Poczułam jak bardzo mnie pożąda. Ścisnęłam jego pośladki i wyciągnęłam ręce z kieszeni. Odnalazłam jego dłoń błądzącą po moim ciele.
- Chodźmy na górę- powiedziałam patrząc mu w oczy. Ten uśmiechnął się do mnie i kiwnął głową.
Mijając stolik zdmuchnęłam na wpół wypaloną świeczkę. Gdy znaleźliśmy się w sypialni zamknęłam drzwi i oparłam się o nie patrząc pożądliwie na mojego mężczyznę siedzącego na krańcu łóżka.
- A więc jakie ma pan dalsze plany na ten wieczór, panie Schlierenzauer?
- Bardzo jednoznaczne, wiesz?- wstał i podszedł do mnie z chytrym uśmieszkiem.
- To znaczy?- zapytałam z miną niewiniątka.
- Na początek zajmiemy się sukienką- złapał za zamek z boku i go rozpiął, potem zsunął ramiączka i sukienka spadła na podłogę.
- Dobrze ci idzie- zaśmiałam się cicho i zabrałam się za rozpinanie guzików od koszuli. Po chwili koszula leżała już na podłodze. Gregor złapał mnie za nadgarstki i unosząc ręce ponad moją głową przyparł mnie do drzwi. Zaczął językiem wodzić po moich obojczykach. Mimowolnie zamknęłam oczy i poddawałam się pieszczotom. Gdy poczułam, że nieco rozluźnił uścisk skorzystałam z okazji i zaczęłam gładzić jego tors. Gdy zjechałam do linii spodni chłopak przestał składać pocałunki. Pociągnął mnie za rękę w stronę łóżka. Nie dałam jednak za wygraną. Kucnęłam przed nim i ściągnęłam mu spodnie. Spojrzałam na niego z dołu i uśmiechnęłam się.
- Mogłabyś tak zostać- patrzył na mnie z błyskiem w oku. Szybko wstałam i pchnęłam go na łóżko. Usiadłam okrakiem na jego biodrach. Od znaczącej bliskości dzielił nas już tylko cienki materiał bielizny. Położyłam dłonie na jego torsie, oparłam się na nim i pochyliłam by pocałować go. Gregor przyciągnął mnie do siebie, wplótł dłoń w moje włosy rozpuszczając je. Gładził po plecach, z linii kręgosłupa zjechał na pośladki zatrzymując tam swoją dłoń na dłużej. Spojrzałam na niego zmysłowo. Leżąc na nim czułam już rozkosz, a co dopiero mam powiedzieć o tym co było potem. Oddaliśmy się fali pragnienia. Pozwoliłam by Gregor odkrywał każdy skrawek mojego ciała na nowo. Drżąc poprzez jego dotyk, oddech, czułość spełniałam się. Tak bardzo rozpalał mnie gdy czułam na sobie ciężar jego ciała. Złączeni w namiętnym uścisku nie ukrywaliśmy emocji. Niemal w tym samym momencie doznaliśmy ekstazy, nasze ciała zadrżały by po chwili zastygnąć w bezruchu. Chłopak spojrzał mi w oczy i czule pocałował. Dziś nie potrzebowałam już żadnych słów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz