Zanim uspokoiłam się minęło trochę czasu. Przeprosiłam Poppiego za Gregora i podziękowałam za to, że mnie przenocował. Jechałam wyjątkowo długo, a jeszcze pod domem nie wysiadałam z auta. Nie mogłam tego przedłużać bez końca. Musiałam się z tym zmierzyć.
Weszłam do kuchni. Gregor chyba też niedawno wrócił bo miał skórę czerwoną od mrozu. Nie patrzył na mnie.
- Nie zostałaś dzisiaj na noc?- zapytał z sarkazmem.
- Nie miałam takiej potrzeby- odpowiedziałam cicho.
- Brzydzę się tobą- popatrzył na mnie z nienawiścią- mówiłem ci, że więcej razy ci tego nie wybaczę. A ty znowu poleciałaś do niego. Po co? Po co ja się pytam?! Chciałaś się pożalić na mnie jaki to jestem okropny? O tym wiedzą już wszyscy. A może niedopieprzona byłaś, co?- zaczął się śmiać.
Patrzyłam na niego z niedowierzaniem. To nie był ten sam Gregor, którego kochałam. Ten był zimny i arogancki. Im dłużej się śmiał tym bardziej wzbierała się we mnie złość.
- Nie rób z siebie świętego! To ty zawsze zabawiasz się z panienkami!
- Podaj mi chociaż jedną!
- Ta w klubie kiedy to musiałeś się w końcu kimś zadowolić i wczoraj! Myślisz, że nie wiem o tobie i tej szmacie?!
- Nie mów tak na Sandrę, nie znasz jej.
- Ach tak, na Sandrę? Ty za to znasz ją dogłębnie- wycedziłam przez zęby.
- Jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć, tak znam ją dogłębnie- uśmiechnął się chamsko. Nie wytrzymałam i z całej siły zamachnęłam się dając mu w twarz.
- Spróbuj to zrobić jeszcze raz to...
- To co? Ty mnie uderzysz? Proszę bardzo może ci ulży- patrzyłam w jego oczy z wściekłością. Były zimne, zupełnie mi obce.
- Teraz tak sobie myślę kochanie, może to dziecko to był tylko taki haczyk?!
Patrzyłam na niego przerażona. Nigdy bym nie sądziła, że może powiedzieć coś takiego.
- Nie wierzę, że to powiedziałeś- wyrzekłam powoli.
- A jednak. Takie jak ty zachowują się tak samo. Chcesz herbaty?- wzruszył ramionami i wziął się za robienie naparu. Utkwiłam spojrzenie w jego plecach, do których tak lubiłam się przytulać. Teraz bałam się nawet oddychać. Wyszłam z kuchni i zamknęłam się w sypialni. Nie miałam sił na płacz. Przez pół nocy tępo patrzyłam w ścianę.
Nad ranem gdy zeszłam na dół dom był pusty. Złapałam za swoje walizki i zaczęłam je pakować.
Weszłam do kuchni. Gregor chyba też niedawno wrócił bo miał skórę czerwoną od mrozu. Nie patrzył na mnie.
- Nie zostałaś dzisiaj na noc?- zapytał z sarkazmem.
- Nie miałam takiej potrzeby- odpowiedziałam cicho.
- Brzydzę się tobą- popatrzył na mnie z nienawiścią- mówiłem ci, że więcej razy ci tego nie wybaczę. A ty znowu poleciałaś do niego. Po co? Po co ja się pytam?! Chciałaś się pożalić na mnie jaki to jestem okropny? O tym wiedzą już wszyscy. A może niedopieprzona byłaś, co?- zaczął się śmiać.
Patrzyłam na niego z niedowierzaniem. To nie był ten sam Gregor, którego kochałam. Ten był zimny i arogancki. Im dłużej się śmiał tym bardziej wzbierała się we mnie złość.
- Nie rób z siebie świętego! To ty zawsze zabawiasz się z panienkami!
- Podaj mi chociaż jedną!
- Ta w klubie kiedy to musiałeś się w końcu kimś zadowolić i wczoraj! Myślisz, że nie wiem o tobie i tej szmacie?!
- Nie mów tak na Sandrę, nie znasz jej.
- Ach tak, na Sandrę? Ty za to znasz ją dogłębnie- wycedziłam przez zęby.
- Jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć, tak znam ją dogłębnie- uśmiechnął się chamsko. Nie wytrzymałam i z całej siły zamachnęłam się dając mu w twarz.
- Spróbuj to zrobić jeszcze raz to...
- To co? Ty mnie uderzysz? Proszę bardzo może ci ulży- patrzyłam w jego oczy z wściekłością. Były zimne, zupełnie mi obce.
- Teraz tak sobie myślę kochanie, może to dziecko to był tylko taki haczyk?!
Patrzyłam na niego przerażona. Nigdy bym nie sądziła, że może powiedzieć coś takiego.
- Nie wierzę, że to powiedziałeś- wyrzekłam powoli.
- A jednak. Takie jak ty zachowują się tak samo. Chcesz herbaty?- wzruszył ramionami i wziął się za robienie naparu. Utkwiłam spojrzenie w jego plecach, do których tak lubiłam się przytulać. Teraz bałam się nawet oddychać. Wyszłam z kuchni i zamknęłam się w sypialni. Nie miałam sił na płacz. Przez pół nocy tępo patrzyłam w ścianę.
Nad ranem gdy zeszłam na dół dom był pusty. Złapałam za swoje walizki i zaczęłam je pakować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz