Pewnego dnia zawołał mnie do drugiego pokoju. Akurat na belce siedział Gregor. Nie chciałam na niego patrzyć. Nie chciałam sobie niczego przypominać, jednak to nie było takie łatwe.
- Patrz jaką ma zaciętą minę... ooo patrz jak popsuł, co mu się dzieje?!- tato spojrzał na mnie z uśmiechem- Jaki zły! Niezły byczek ci się trafił!- zaśmiał się. Bez słowa wyszłam z pokoju. Nie chciałam tego oglądać.
Dziś wolałam rzucić wszystko to co miałam robić. Dzień świąt, przygotowania pełną parą choć nie wiem po co i tak nikt do nas nigdy nie przychodził... Położyłam się na łóżku by móc przypomnieć sobie historię. Moją historię prawdziwego życia i miłości. Miłości, której już nie ma. Zacisnęłam mocno powieki by nie przepuścić żadnej łzy. Tych już było za wiele. Pod powiekami kryła się tylko czerń. Tak było przez kilka minut. Potem powoli moje wspomnienia zaczęły powracać, kreślić bardzo kolorową przeszłość. Uśmiechnęłam się mimowolnie na wspomnienie Jego dotyku, ciepłego oddechu na moim ciele, bliskości. Przypomniało mi się jak go poznałam i jakie były tego konsekwencje. Zakuło mnie w sercu, zagryzłam mocno wargę. Nadal w uszach dźwięczał mi jego okropny głos "może to dziecko to był tylko taki haczyk?!". Zakryłam uszy gdy usłyszałam ten niemy krzyk. To co najbardziej mnie zabolało, słowa, które budziły mnie co noc jak koszmar. Nie chciałam już o nim pamiętać! Nie dziś, w tak wspaniałym dniu jakim są święta.
Te minęły szybko. Gdyby nie rany na moim sercu mogłabym powiedzieć, że były takie jak zawsze. Miałam ochotę zmienić numer telefonu by całkowicie zerwać z przeszłością jednak nie mogłam z powodu jednej osoby go tak po prostu porzucić. Stwierdziłam, że dopóki będę w domu telefon będzie wyłączony.
Pewnego wieczoru mama przyszła do mojego pokoju. Chciała wiedzieć dlaczego tak naprawdę wróciłam. Wiedziałam, że już niczego przed nią nie ukryję. Opowiedziałam jej wszystko, tak szczerze jak nigdy dotąd, nie szczędząc jej żadnych szczegółów. Rozmawiałyśmy przez pół nocy. Płakałyśmy i śmiałyśmy się na zmianę. Mama była zawiedziona tym, że nie powiedziałam jej o wszystkim wcześniej. Wiedziałam jednak, że rozumie mnie doskonale. Poprosiłam by nie mówiła tacie o wszystkim. Zasnęłam przy niej jak mała dziewczynka. Choć na chwilę poczułam się dobrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz