Oglądaliśmy razem telewizję na kanapie. Andi objął mnie ramieniem, a ja delikatnie opierałam się o niego. W końcu mogliśmy pozwolić sobie na chociaż taką bliskość. Nie mogłam się już doczekać kiedy będę mogła go porządnie wyściskać. W połowie filmu ktoś zaczął dobijać się do drzwi. Spojrzeliśmy na siebie zaskoczeni. Wstałam by zobaczyć kogo niesie o tej porze.
- Czy ona mogłaby w końcu wrócić do domu i wytłumaczyć mi dlaczego to zrobiła?!- Gregor wpadł do przedpokoju niemal taranując mnie.
- Przepraszam ale o kim ty mówisz?- spojrzałam na niego lekko zdezorientowana.
- Nie rób ze mnie idioty!- chłopak pokręcił głową ze złości.
- O co chodzi?- do przedpokoju wszedł Kofler.
- Przecież wiem, że Aga tu jest więc może w końcu raczyłaby wrócić po tych dwóch tygodniach...
- Czekaj, czekaj- szybko przerwałam Gregorowi- To znaczy, że od dwóch tygodni nie ma jej w domu?
Gregor popatrzył uważnie na mnie, a potem na Andreasa.
- To znaczy, że jej tu nie ma?
- A widzisz ją tu gdzieś?- zapytał Andi- Wejdź i powiedz co tym razem schrzaniłeś.
Chłopak ściągnął kurtkę i odwiesił na haczyku. Wszedł do salonu i usiadł na fotelu. Westchnęłam bo już czułam w powietrzu kłopoty.
- Kiedy ostatni raz ją widziałeś?- zapytałam.
- Pamiętasz jak jej szukałem? Wtedy jeszcze byłeś w szpitalu- spojrzał na Andiego- Zaświtało mi, że mogłaby być u Poppingera, szczególnie, że powiedziałaś mi, że widziałaś go z nią w szpitalu. Więc pojechałem tam do niego i co zobaczyłem? Ona we własnej osobie, w koszuli tego chama- chłopak zacisnął pięści.
- Agnieszka?!- spojrzałam na niego z niedowierzaniem.
- Dokładnie tak. Mówili, że do niczego nie doszło ale ja już swoje wiem- zaśmiał się nerwowo- Potem w domu pokłóciliśmy się o wszystko. Ona zamknęła się w sypialni. Ja na drugi dzień jechałem na zawody, a jak wróciłem już jej nie było. Potem były święta, turniej, a jej nadal nie ma. Moglibyśmy sobie to wyjaśnić jeszcze raz na spokojnie, a ona uciekła.
- Nie wierzę- pokręciłam głową- pytałeś w takim razie... Poppiego?
- Myślisz, że nie byłem u niego? Z resztą musiałem go znosić na konkursach kiedy miałem z nim pokój. W kółko przekonywał mnie do swojej niewinności i pierniczył coś o miłości jej do mnie- machnął ręką- Nie ważne.
- Więc co zamierzasz teraz zrobić?- zapytałam po chwili ciszy jaka nastąpiła.
- Nie wiem. Skoro jej tu nie ma... widocznie to koniec.
- Nie wygłupiaj się- powiedziałam niemal równocześnie z Andim. Spojrzeliśmy na siebie, a po naszych twarzach przebiegł cień uśmiechu.
- To ona się wygłupiła. Pójdę już- wstał z fotela.
- Dzwoniłeś do niej?- zapytałam.
- Możecie sobie dzwonić cały czas, ma wyłączony telefon- po tych słowach wyszedł.
Patrzyłam przez chwilę na Andiego. Jakoś trudno było mi uwierzyć w to co usłyszałam przed chwilą. Aga u Poppiego? Widziałam, że oni w pewnych momentach mieli się ku sobie ale... niee nie możliwe. Coś się musiało stać, że ona do niego poszła. Tylko co?
- I co z tym robimy?- moje rozmyślania przerwał Andi.
- Szczerze mówiąc nie wiem- potarłam skroń- Myślisz, że to naprawdę koniec?
- Jedno co wiem to Gregor jest o nią cholernie zazdrosny więc... chyba nie wszystko stracone.
- Mam pomysł!- nagle mnie olśniło. Chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do Kuby. Zdziwił się, a jednocześnie zaniepokoił tym, że znowu coś dzieje się z Agą. Niestety moje przeczucie mnie zawiodło i nie zatrzymała się u siebie w domu. Pogadałam jeszcze chwilę z Kubą i rozłączyłam się.
- Niestety pudło- skrzywiłam się.
- Chodź tu do mnie- Andi rozłożył ramiona.
- Ale...- zawahałam się jednak podeszłam do niego i objęłam go delikatnie.
- I widzisz, nic się nie stało- pocałował mnie w czubek czoła- Co ty na to żeby pojechać na skoki?
- A gdzie są?- uniosłam głowę by spojrzeć mu w oczy- w Polsce?
Ten tylko się uśmiechnął do mnie szeroko i zafalował brwiami.
- Masz ochotę na taką wycieczkę?
- Pewnie!- ucieszyłam się jak mała dziewczynka.
- W takim razie jedziemy- Andi pocałował mnie delikatnie. Złapałam go za policzki i pogłębiłam pocałunek.
Cieszyłam się, że odwiedzę Polskę. Miałam też cichą nadzieję, że skoki pozwolą Adze wyjść ze swojego ukrycia i pojawi się albo w Wiśle albo w Zakopanem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz