- Halo?
- Cześć, z tej strony Aga, dałeś mi dzisiaj numer i..
- Przecież wiem kim jesteś- słyszałam jak się śmieje- co się stało, że dzwonisz?
- Nadal chcesz się spotkać?- zapytałam szybko nie wierząc, że to robię. Po drugiej stronie słuchawki zapanowała cisza- Zapomnij, nieważne.
- Oczywiście, że chcę się spotkać. Zaskoczyłaś mnie. Przyjedź do mnie.
- Ale... do ciebie?
- Nie bój się, nic ci nie zrobię- podał mi swój adres i rozłączył się.
Wpisałam jego adres w GPS i wyłączyłam telefon, wrzuciłam go do torebki. Odetchnęłam głęboko i wcisnęłam gaz do dechy. Tylko szybka jazda potrafiła mnie uspokoić, a na autostradzie mogłam sobie na to pozwolić.
Wjechałam na podwórko ponieważ tak poprowadził mnie GPS. Gdy wysiadłam z samochodu zobaczyłam samochód zaparkowany pod jego garażem z napisem jego imienia i nazwiska. Dobrze trafiłam. Ale czy dobrze robiłam? Odetchnęłam po raz kolejny i wcisnęłam dzwonek przy drzwiach. Po chwili zobaczyłam uśmiechniętego Manuela, ubranego w szare dresy i czarną koszulkę. Zaprosił mnie do środka i pomógł zdjąć kurtkę. Wskazał drogę do salonu. Usiadłam na sofie rozglądając się dookoła.
- Mieszkasz sam?- zapytałam.
- Tak- kiwnął głową- napijesz się czegoś?
- Soku jeśli masz- byłam lekko spięta. Wciąż pytałam samą siebie dlaczego tu przyszłam.
Poppi postawił na stoliczku szklankę z sokiem i usiadł wygodnie na sofie obok mnie, na szczęście w bezpiecznej odległości. Patrzył na mnie uważnie jednak nie zapytał co się stało.
- Interesujesz się motoryzacją- bardziej stwierdziłam niż zapytałam i wskazałam na zdjęcie wiszące na ścianie.
- Oj tak, uwielbiam motory. To mi dodaje skrzydeł, prawie jak skoki- ponownie się uśmiechnął. Zaczęłam się zastanawiać nad tym czy on tak ma zawsze. Upiłam trochę soku, panowała niezręczna cisza.
- Miło mi, że zdecydowałaś się ze mną spotkać.
- Tak jakoś wyszło, że... że zadzwoniłam- wbiłam wzrok w szklankę.
- Stało się coś?- popatrzył na mnie z troską.
Spojrzałam na niego uważnie. Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć. Wzięłam kolejny łyk soku.
- Powiedz mi, znasz Sandrę?
- Po raz kolejny mnie zaskoczyłaś. A co chciałabyś wiedzieć dokładnie?
- Sama nie wiem... jak to było z nimi i... co się stało, że się rozeszli.
- Nie możesz o to zapytać Gregora?
- Dobra nie ważne- machnęłam ręką zła na siebie, że zadałam mu w ogóle to pytanie.
- Spokojnie. Po prostu uważam, że on jest najlepszym źródłem akurat tej informacji. Ale powiem ci co wiem. Nigdy jakoś specjalnie jej nie lubiłem, choć spędzała z nami bardzo dużo czasu. Wydaje mi się, że traktowała Gregora jako źródło finansowe, a on głupi w kółko jej ulegał. Ale to też było jednym z głównych powodów rozstania. Wiesz, teraz już nie jest w takiej formie jak kiedyś, mniej pieniędzy... choć według mnie i tak śpi na tej kasie, nie macie poduszek wypchanych euro?- zaśmiał się- wracając do twojego pytania. Byli ze sobą długo ale to raczej był układ, a nie związek. Tak zawsze to widziałem. Pewnego dnia rzuciła mu jednak pierścionkiem w twarz i tyle jej było.
- Myślisz, że on coś może do niej czuć?- zapytałam cicho.
- Pytasz poważnie? Dziewczyno on jest w tobie zakochany! W kółko opowiada o tobie, przez to pan idealny Schlierenzauer zalicza wpadki, przy tamtej to mu się nigdy nie zdarzało.
- Czyli źle na niego działam- skwitowałam.
- Raczej w końcu poczuł co to znaczy być naprawdę zakochanym.
- Dziwnie to brzmi w twoich ustach.
- Lepiej będzie dla nas jak zapomnimy o przeszłości. Jesteś z Gregorem, a ja chcę być po prostu blisko. Jako przyjaciel?
Popatrzyłam na niego przez chwilę nie mówiąc nic. Po raz pierwszy uśmiechnęłam się jednak po chwili mój uśmiech zbladł.
- Nie wiem czy jestem z Gregorem...
- Jak to?!
- Widziałam go dzisiaj z Sandrą- odpowiedziałam krótko.
- Stąd twoje pytania?
- Tak...- zagryzłam wargę.
- Nie wiem co mam ci powiedzieć, powinnaś z nim porozmawiać.
- Nie dzisiaj- pokiwałam głową.
- Chcesz tu zostać?- zapytał zupełnie poważnie.
- Nie mam gdzie się podziać ale... Poppi nie wiem czy powinnam. Boję się, że coś może się wydarzyć.
- Ja naprawdę...
- Ale ja- przerwałam mu szybko i od razu pożałowałam.
- Ja... nie wierzysz przecież w to, że będziesz tylko moim przyjacielem- wlepiłam w niego wzrok.
Ten widocznie nie wiedział co ma powiedzieć. Wstał i wyszedł do kuchni wynosząc szklankę.
- Będziesz spała na górze- powiedział gdy wrócił do pokoju i usiadł ponownie obok mnie- Czyli uważasz, że ja, że my..?
- Nie, Poppi. Ja kocham Gregora. Strasznie go kocham, wiele mnie z nim łączy. Nie chcę go ranić ponieważ jest wspaniałym człowiekiem. Chcę być szczęśliwa z nim. Nie chcę się pchać w kolejny chory związek, trójkąt czy co tam jeszcze. Masz w sobie coś co mnie przyciąga ale naprawdę nie mogę. Przepraszam.
- Nie przepraszaj- złapał mnie za dłoń jednak szybko ją cofnął- Tak jak mówiłem, będziesz spać na górze. Dam ci jakąś koszulkę. To naprawdę nie jest żaden problem.
- Dziękuję- uśmiechnęłam się. Poczułam zmęczenie. Dziwnie czułam się z myślą, że będę tu spać. Jednak nie miałam gdzie się podziać. Do Gregora nie wrócę, do Ani nie pojadę bo nadal może jej nie być, na spanie w samochodzie było za zimno.
Poppi zaprowadził mnie na górę, tak jak obiecał przyszykował dla mnie koszulkę i ręczniki. Życzył dobrej nocy i zszedł na dół. Ja wzięłam szybki prysznic i nie myśląc już więcej o tym co ja tutaj robię rzuciłam się na łóżko i zasnęłam.
Obudziłam się wyspana, pierwszy raz od kilku dni. Przeciągnęłam się na łóżku i zastygłam. Na dole usłyszałam głośną rozmowę dwóch mężczyzn. Wstałam by zobaczyć co się dzieje. Gdy byłam już na dole ujrzałam Gregora. Jego mina z niedowierzania zmieniła się we wściekłość.
- Proszę bardzo kogo ja tu widzę- świdrował mnie wzrokiem- dobrze ci dzisiaj było? Lepiej niż ze mną? No powiedz to.
- Gregor przestań- powiedziałam drżącym głosem.
- Mówiłem ci przecież, że spałem na dole.
- Zamknij się!- Gregor spojrzał gniewnie na Poppiego- Gdzie masz telefon?- spojrzał na mnie.
- W torebce, chyba...
- W torebce, dobrze. A czemu jest wyłączony?
- Gregor...- podeszłam do niego. Chciałam by mnie przytulił jednak odepchnął mnie na tyle mocno, że gdyby nie refleks Poppiego wylądowałabym na podłodze.
- Przestań tak ją traktować! Ile razy mam ci mówić, że do niczego nie doszło!
- Ile razy mam ci mówić żebyś się zamknął idioto!
- Wyjdź stąd!- Poppinger wyrzucił Gregora za drzwi i zakluczył je.
Nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę. Usiadłam na schodach i naciągnęłam koszulkę na kolana. Zaczęłam płakać.
- Mówiłeś, że mnie kocha- powiedziałam pomiędzy spazmami płaczu.
Chłopak usiadł obok mnie i przytulił. Gładził uspokajająco po plecach.
- Wszystko będzie dobrze- wyszeptał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz