środa, 9 września 2015

Męska rozmowa

Cieszyłem się, że to pierwsze spotkanie z rodzicami Anki miałem już za sobą. Miałem nadzieję, że wypadłem w ich oczach chociaż dobrze, bardzo mi na tym zależało. Kiedy wróciliśmy do domu niemal od razu Ania poszła na górę by się położyć. Uraczyła mnie tylko na koniec dnia głębokim pocałunkiem i podziękowała za to, że tak dobrze spędziliśmy ten czas z jej rodzicami.
Miałem ochotę pójść razem z nią ale czułem, że muszę coś jeszcze zrobić tego wieczoru. Wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do Gregora. Nie rozgadując się zbędnie powiedziałem mu, że czekam tu i rozłączyłem się. Nie minęło pół godziny, a on pojawił się w drzwiach.
- Napijesz się czegoś?
- Jeśli masz to piwo.
Postawiłem na stoliku dwie puszki i popatrzyłem uważnie na chłopaka.
- Nie rzuciło ci się nic w oczy jak tu jechałeś?
- Nie, a powinno?- Gregor zaczął otwierać swoją puszkę.
- Wróciła.
Chłopak spojrzał na mnie badawczo. Pociągnął kilka łyków napoju.
- Poszedłbym do niej nawet i teraz ale nie wiem czy to coś da.
- Chłopie nie zastanawiaj się! To znaczy teraz nie idź, myślę, że lepiej będzie jak Anka z nią najpierw porozmawia, wiesz zbada teren.
- Nie mam za dużo czasu, treningi się skończą i za kilka dni muszę wracać do Austrii. Z resztą i tak już Sapporo odpuściłem i...
- Chłopie czy ty siebie słyszysz?- przerwałem mu- zależy ci na niej?
- Tak ale przecież muszę skakać.
- Skoro tak stawiasz sprawę...  To nie mamy o czym rozmawiać.
- To jest nasza praca i tego nie wykluczysz- odparł Gregor.
- No dobra. Zapomnij na chwilę o pracy- popatrzyłem na chłopaka- I co? Teraz czujesz się lepiej? Jesteś szczęśliwy?
- Nie... dlatego chcę żeby wróciła.
- Uściślij swoją wypowiedź.
- Chcę żeby była przy mnie i już.
- Oj nie nie młody. Chcieć to dziecko może zabawkę. A ty albo czegoś pragniesz i to zdobywasz albo lepiej się na nic nie sil- złapałem za swoją puszkę i pociągnąłem z niej spory łyk.
- Brakuje mi jej, kobiety... no wiesz- Gregor spojrzał na mnie szukając zrozumienia.
- Nie wiem. Dla twojej wiadomości nie fikam z Anką jak ty z Agą. Szanuję ją i myślę, że przez to czuje się doceniona i wyjątkowa.
- Myślisz, że ja nie szanuję Agnieszki? Zapewniam cię, że jak do tego dochodzi to oboje mamy na to ochotę.
- Tylko jak na razie do niczego nie dojdzie bo ją straciłeś- szybko sprowadziłem go na ziemię.
- Powiedz, czy one muszą być takie skomplikowane?
- Nie jest to twoja pierwsza dziewczyna więc powinieneś już wiedzieć w co się pakujesz.
- To prawda. Ale jest w niej coś takiego, że chcę się w to pakować. Jest zupełnie inna od Sandry. Nie jest sztuczna, niczego nie udaje. Nie wymaga ode mnie idealności, nie pyta ile zarobiłem po każdym powrocie, nie chwali się mną na prawo i lewo, jest wręcz skryta ze swoimi uczuciami. Czuję, że traktuje mnie serio. I przy niej mogę być sobą. Strasznie ją kocham i nie potrafię sobie wyobrazić innej kobiety przy moim boku.
- No chłopie, jak powiesz jej to co mnie teraz to na pewno złapiesz ją za serce.
- Tu nie chodzi o to żebym ją łapał za serce ale... żeby nie uciekała ode mnie kiedy jest naprawdę między nami źle.
- A ty byś nie uciekł? Przypomnij sobie co jej powiedziałeś.
- Wiem- chłopak skrzywił się- ostro przeholowałem ale wtedy miałem ochotę ją zranić.
- I raniąc ją zraniłeś siebie. To działa w obie strony.
- Niestety...- Gregor pokiwał głową i zamyślił się- myślisz, że to się uda?
- Pewnie na początku nie rzuci ci się w ramiona. Ale potem... Mam nadzieję, że wszystko się ułoży bo zdążyłem ją polubić.
- Też mam taką nadzieję... Dzwonię po taksówkę i spadam. Jutro od rana treningi- Gregor wyciągnął telefon, gdy skończył rozmawiać wstał i skierował się do drzwi.
- Dzięki za rozmowę.
- Teraz nie pozostaje mi nic innego jak trzymać kciuki za to by się udało. Tylko pamiętaj, najpierw idzie do niej Ania.
- Dobra, będę czekał na telefon.
Uścisnęliśmy sobie dłonie i chłopak wyszedł. Zamknąłem drzwi na klucz i poszedłem na górę. Wziąłem prysznic i położyłem się do łóżka. Przytuliłem się do pleców najważniejszej kobiety w moim życiu i po kilku chwilach zasnąłem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz