W Zakopanem panowała piękna zima. Nie to co na południu Polski. Ucieszyłam się gdy na nowo zobaczyłam to co kocham najbardziej, góry. Zaparkowałam przed swoim podjazdem. Tata jechał cały czas za mną i także zaparkował obok. Wysiedli z auta i zaczęli rozglądać się po okolicy. Dałam im chwilę prywatności, a sama poszłam do domu. Od razu skierowałam się do kaloryferów bo w domu było przeraźliwie zimno. W samym domu nie panował taki porządek jaki powinien być na przyjazd rodziców jednak nie było mnie tutaj przez długi czas. W ten sposób się usprawiedliwiałam.
Rodzice byli zachwyceni moim domem. Gdy weszli do środka nie mogli oderwać oczu dosłownie od wszystkiego.
- Rozgośćcie się tutaj, a ja pójdę wam przyszykować pokój na górze- wskazałam palcem na schody i poszłam- Sama się muszę jakoś tutaj ogarnąć...- westchnęłam smutno.
Pościeliłam łóżko w pokoju gościnnym, szybko przetarłam kurze i zmiotłam podłogę. Chciałam mimo wszystko wypaść w oczach rodziców wypaść jak najlepiej. Gdy weszłam do swojego pokoju kompletnie opadłam z sił. Usiadłam na łóżku i spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Czułam się wrakiem człowieka. Ten miesiąc nie pozwolił mi zapomnieć, a ja nie chciałam przyznać się do tego, że tęsknię.
- Mogę?- mama zapukała i uchyliła lekko drzwi zaglądając do środka- Chciałam ci tylko powiedzieć żeby nie krępowała cię nasza obecność. My sobie z tatą zorganizujemy tutaj czas, a ty... może uporządkuj swoje sprawy.
- Dzięki mamo- uśmiechnęłam się nieznacznie- Chyba się po prostu położę.
Kobieta wyszła nie męcząc mnie już rozmową. Rozumiała, że teraz potrzebuję czasu dla siebie. Wzięłam szybki prysznic. Położyłam się na łóżku przytulając się do poduszki. Patrzyłam na nikłe światło gdzieś tam w dolinie gór. Po kilku minutach zasnęłam.
Nie mogłam więc zobaczyć tego, że pod moim domem zatrzymał się samochód. A w nim siedziały dwie zaskoczone osoby.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz