środa, 9 września 2015

Wybacz

Chyba zasnęłam na jakże ciekawą książką o miłości do końca życia. Obudził mnie dzwonek do drzwi. Słyszałam jak mama komuś otwiera i chyba nie bardzo może się z nim dogadać. Po chwili jednak zaczyna na niego wrzeszczeć razem z tatą. Zerwałam się szybko z łóżka i zbiegłam na dół. Wszystkie trzy pary oczu zwróciły się w moją stronę, a ja o mało co nie spadłam ze schodów. Popatrzyłam na chłopaka i nie miałam pojęcia co mam zrobić w tej chwili.
- Powiedz mi, że to nie jest on i ja drę się na marne- mama spojrzała na mnie.
- Tak mamo, to jest on- westchnęłam cały czas patrząc na Gregora. 
- W takim razie niech wyjdzie- skwitował tata.
- Pozwólcie, że ja o tym zdecyduję. Inaczej sobie wyobrażałam tę chwilę ale... mamo, tato to jest właśnie TEN Gregor. A teraz proszę was zostawcie nas samych.
Rodzice patrzyli to na mnie to na niego ale nie ruszyli się z miejsca. 
- To my pójdziemy jednak na górę- powtórzyłam to samo do chłopaka nie patrząc nawet na niego i poszłam. 
W swoim pokoju usiadłam na parapecie i wlepiłam wzrok w szybę. Nigdy bym się tutaj go nie spodziewała. Nawet nie chciałam go widzieć. Wiedziałam, że jego obecność źle będzie na mnie wpływać. Gregor zamknął za sobą drzwi i usiadł na krześle. Siedzieliśmy w ciszy przez dobre dziesięć minut. Ja nie patrzyłam na niego ale za to czułam jego palący wzrok na sobie. W końcu nie wytrzymałam.
- Przyjechałeś tutaj posiedzieć w ciszy?
Chłopak nic nie odpowiedział, widziałam jak przełyka ślinę. Odwróciłam się ponownie do okna.
- Pomilczeć mogłeś gdzie indziej. Lepiej już idź.
Zaczęłam chuchać na szybę by rozładować jakoś napięcie, które się we mnie zbierało. Poczułam delikatny uścisk na ramieniu, odwróciłam się i spotkałam ze spojrzeniem Gregora. Strzepnęłam jego dłoń i wstałam odpychając go. 
- Czego chcesz?!
- Agnieszka...
- Dla ciebie pani Agnieszka- zabijałam go wzrokiem.
- Nie wygłupiaj się... chciałem to wyjaśnić.
- Ale co? Bo przepraszam ale mam jakieś zaniki pamięci. Mamy sobie coś do wyjaśnienia?
- Chciałem cię przeprosić za to co było.
- Ależ nie ma za co kochanie, przecież było tak wspaniale- uśmiechnęłam się do niego złośliwie- coś jeszcze?
- Aga...- Gregor podszedł do mnie niebezpiecznie blisko, odsunęłam się od niego.
- Zostaw mnie i wyjdź.
- Aga przestań! Chociaż mnie wysłuchaj!- chłopak zmarszczył czoło, powoli zaczął się denerwować.
- Ooo pan groźny wraca. Znowu masz ochotę mnie uderzyć? Proszę bardzo- rozłożyłam ramiona- Tylko nie bij w brzuch bo wiesz, jeszcze się dziecko poobija.
Chłopak popatrzył na mnie zszokowany, a tym razem to ja miałam ochotę zadawać mu ból, pokazać jak bardzo mnie zranił. 
- Ty oszalałaś...- pokręcił głową- Przyszedłem by przyznać się do błędu. Nie powinienem był wtedy tak na ciebie naskakiwać. Nie powinienem cię popychać i robić awantury przy Poppim. Ale jak zobaczyłem was razem... zagotowało się we mnie. Kocham cię i nie chcę się z nikim tobą dzielić. Jesteś dla mnie najważniejszą kobietą na tym świecie. Zrozum, żałuję tego co się stało. Bardzo tego żałuję. Co mam zrobić byś mi wybaczyła?- popatrzył na mnie bezradnie.
- Mówiłam już, wyjdź- powiedziałam spokojnie.
- Widziałaś mnie wtedy z Sandrą ale tylko dlatego, że kręciłem z nią dzień później reklamę. Nic mnie z nią nie łączy. Tylko ty się liczysz.
- Noo to może teraz pomyśl nad tym żeby do niej wrócić- powiedziałam chłodno.
- Nienawidzisz mnie- stwierdził.
- Bingo, wyjdź stąd.
- Nie odpuszczę tak łatwo, nie tym razem.
- Wyjdź stąd!- krzyknęłam w jego stronę. 
Gregor odwrócił się i skierował w stronę drzwi, kiedy myślałam, że już da mi spokój odwrócił się i w jednej chwili znalazł przy mnie. Przyparł mnie do ściany i zaczął namiętnie całować. W pierwszej chwili byłam w totalnym szoku. W drugiej chwili zaczęłam oddawać mu pocałunek, przypomniały mi się te wszystkie czułe momenty z nim. Z pewnością potrafił całować, bez słów demonstrował swój ból i tęsknotę, a ja bezwiednie się temu poddawałam. Kiedy się opanowałam pewnie było już za późno na wycofanie się. Odwróciłam głowę w bok, nie chciałam patrzyć mu w oczy.
- Wyjdź stąd... proszę- zagryzłam wargę by powstrzymać rosnące we mnie wzruszenie. 
Gregor potarł czule mój policzek i tym razem wyszedł. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam szlochać. Wiedziałam, że jak on pojawi się na horyzoncie zburzy całą moją udawaną harmonię.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz